Wyszukiwarka:
Artykuły > Konspekty >

„Ocalonych” próby wyjścia z moralnego chaosu (twórczość Tadeusza Różewicza)




 

Tadeusz Różewicz należy do pokolenia, któremu najpiękniejszy czas życia za­brała wojna, do pokolenia Kolumbów. Dojrzewali oni wśród wybuchów bomb i huków wystrzałów. Niewielu z nich przeżyło ten nieludzki czas. Różewicz nale­ży do tych nielicznych. W swojej poezji daje wyraz niepokojom dręczącym jego i jemu podobnych. Pisze o tym jak wojna wpłynęła na psychikę młodych ludzi, którym udało się ocaleć, pisze o poczuciu zagubienia.

Czas wojny przepełniony nie mieszczącymi się w głowie okrucieństwami, co­dziennym widokiem śmierci i cierpienia, ciągłym uczuciem strachu, mocno od­działywał na psychikę ludzi. Ci, którym dane było ocaleć często do końca życia, nie mogli uwolnić się od koszmarnych snów, odruchów strachu, wyrzutów sumie­nia. Bohatera wiersza Różewicza „Krzyczałem w nocy” prześladują takie koszmary, senne wizje umierających ludzi. Nie potrafi uwolnić się od wspomnień.

Wojna zmienia ludzi. Dewaluują się wszelkie wartości, cnota przestaje być cnotą, zbrodnia nie zawsze jest zbrodnią. Dobro miesza się ze złem. Wojna wydobywa z ludzi bądź najszlachetniejsze odruchy, bądź najgorsze instynkty. Szlachetność jednak nie pomaga w przetrwaniu. Czas wojny czyni ludzi mordercami, narzędziami do zabijania. Śmierć staje się codziennością i nie robi już wrażenia. Ludzie obojętnieją na krzywdę innych. Jest taka granica, poza którą nie odczuwa się już litości. Ten mroczny czas odziera ludzi z wyższych wartości, zabiera radość życia, umiejęt­ność cieszenia się urokami przyrody, wiarę w dotychczas uznawane prawa, podziw dla wielkich ludzi przeszłości. Literatura przestaje mieć znaczenie. Liczy się tylko to, co pomaga w przetrwaniu.

Wojna przemija, ale pozostawia w umysłach ludzi ogromne spustoszenie. Wal­ka o przetrwanie uczy egoizmu, a egoizm ten nie opuszcza ocalonych i po wyzwo­leniu. W świecie odartym z wartości brakuje punktu oparcia, panuje chaos, ludzie czują się zagubieni, jak bohater wiersza „Ocalony” poszukują nauczyciela i mistrza. Widzieli zezwierzęcenie ludzi, może sami go doświadczyli, przeżyli nieludzkie traktowanie — miłość, nienawiść, wróg, przyjaciel, ciemność i światło stały się tylko pustymi słowami. Ocaleni pragną odnaleźć swoje miejsce w życiu, poczuć się znów bezpiecznie. Do tego potrzeba jednak pewnych praw, pewnych reguł nor­mujących stosunki międzyludzkie. Ale czy po czasie chaosu możliwy jest powrót ładu? Czy gdy widziało się tyle zbrodni, gdy samemu się zabijało, by przetrwać, możliwa jest jeszcze wiara w wartości moralne? W wierszu „List do ludożerców” poeta apeluje do wszystkich ocalonych, by walczyli o te wartości. Trzeba znów dostrzec innych ludzi, trzeba powrócić do przedwojennej etyki, porzucić obojęt­ność. Tylko dzięki odszukaniu wyższych wartości będzie można z wojennego cza­su śmierci i chaosu zmartwychwstać do nowego życia.

Powojenna poezja Różewicza zmienia się. Wiersze napisane tuż po wyzwole­niu są bardzo pesymistyczne. Poeta ukazuje pustkę, jaką znalazł w sobie i wokół siebie, jednocześnie wyraża potrzebę zapełnienia tej pustki. Czyni rozpaczliwe próby odnalezienia sensu Życia. Poemat „Spadanie” Tadeusza Różewicza jest to utwór, który w technice collage’u ukazuje moralny, filozoficzny i religijny kryzys współczesnego człowieka. Na początku podmiot zauważa‚ że w bliżej nieokreślonej przeszłości „bywało solidne dno” i można się było na nie stoczyć. Użyty tu metaforyczny związek frazeologiczny „stoczyć się na dno” przy­wołuje na myśl upadek moralny człowieka. Gdzieś ostatecznie można się było zatrzymać i odbić, by wnosić się w górę, czyli wzras­tać pod względem moralnym, naprawić błędy, uporządkować swoje życie według obowiązujących norm społecznych obyczajowych. Każdy mógł stoczyć się na sobie przeznaczone dno i we właściwy dla siebie sposób, ale mógł też się od niego oder­wać. Widać stąd, że dawniej ludzie żyli w świecie uporządkowanym, odróżniali upadek od wzlotu, pojęcia dobro i zło miały znaczenie tak samo rozumiane przez wszys­tkich.

Człowiek współczesny jest pozbawiony możliwości dotarcia do dna i odbicia się od niego – „już dna nie ma”. Z tego niezwykłego faktu wynika dramatyzm ludzkiego losu – teraz możliwe jest już tylko ciągłe spadanie. Współcześni ludzie nie mają orientacji w przestrzeni swojego życia. Jeśli spadają, to nie zwyczajnie - w dół, do dna, jak było niegdyś, ale bezładnie, chaotycznie (na kształt róży wiatrów), we wszystkich kierunkach, płasko - poziomo. Życie współczesnego człowieka wypełnia chaos. W tej sytuacji nie można znaleźć oparcia w religii czy filozofii. Współczesny człowiek jest tu ukazany jako ateista negujący istnienie Boga, ale mający świadomość pustki bez Niego. Pesymistyczna wizja współczesnego człowieka i jego kondycji moralnej budzi niepokój o przyszłość świata niespokojnego, nieznajdującego oparcia w Bogu, ani w drugiej osobie (poczucie samotności, wyobcowania), ani w kulturze (kryzys języka i sztuki).

Powoli jego poezja wypogadza się. Czas leczy rany, czas odbudowuje warto­ści, przywraca życiu sens. Ale rany wywołane wojną można jedynie zaleczyć. Nig­dy nie zagoją się całkowicie. Zmiany w psychice ludzkiej są nieodwracalne. Życie może odzyskać sens, ale pamięć tamtych lat pozostanie zawsze żywa. Wartości zdewaluowane przez wojnę nigdy nie odrodzą się całkowicie, zawsze będą miały skazę — człowiekowi, który przeżył nieludzki czas zawsze będzie towarzyszyła tragiczna pewność, że można je zniszczyć.