Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Z dnia na dzień




Z dnia na dzień

 

• Goetel Ferdynand •

• 1926 •

 

Zastanawiać może fakt, że zwolennik tradycyjnych form literackich zdobył się na udany eksperyment autotematyczny. W

powieści Z dnia na dzień dominują treści metaliterackie, refleksje dotyczące celów i sposobów pisania. Autor postanowił ujawnić

sekrety warsztatu pisarskiego, przybliżyć czytelnikowi własny proces twórczy. Czyni to w sposób dwudzielny, dając przemiennie

fragmenty dziennika pisarza oraz fragmenty powstającej powieści. Połączenie dziennika z tekstem powieści pozwala na

specyficzne włączenie autora do akcji i ujawnia fikcyjny charakter dzieła literackiego. Goetel stara się ukazać dzieło w chwili, gdy

rodzi się ono dopiero w świadomości twórcy. Wnikliwy czytelnik bez trudu dostrzeże sprzeczność założenia: uczynienie autora

naocznym świadkiem, a nawet uczestnikiem akcji powieściowej, uzasadnia wiarę w realność świata przedstawionego, natomiast

ujawnienie fikcyjności dzieła literackiego wiarę tę podważa. Przed sprzecznością ową Goetel usiłuje się bronić za pomocą ironii,

pozwalającej na zwiększenie autorskiego dystansu.

Fabuła powieści nie jest skomplikowana: miłosne tarapaty polskiego jeńca z armii austro–węgierskiej w Rosji podczas pierwszej

wojny światowej. Jeniec zakochuje się w Polce, córce pułkownika armii rosyjskiej. Z przelotnego związku rodzi się syn, którego

pojawienie się po pewnym czasie w ustabilizowanym już życiu autora przysparza temu ostatniemu wiele komplikacji. Fikcja

pomieszała się zatem z „rzeczywistością”, świat powieściowy ze światem pisarskiego raptularza. Owo połączenie fikcji z

autentyzmem (narodziny akcji w umyśle pisarza uznane zostają za zjawisko realne) polega na umieszczeniu autora na jednym

planie wraz z bohaterami. Akcja – początkowo mentalna, rozgrywająca się w wyobraźni twórcy – staje się rzeczywistością. Dwie

oddzielne pierwotnie formy (dziennik i powieść) najpierw przeplatają się, potem – nakładają. Ujawniają się wreszcie kłopoty

twórcze, co sygnalizowane jest przekreślaniem coraz większych fragmentów powieści (przekreślone stronice pozostają nadal

czytelne). Pojawia się zatem pseudobrulion jako odmiana techniki narracyjnej.

 

Eksperyment autotematyczny Ferdynanda Goetla cechuje paradoksalność: rzeczywistość powieściowa okazuje się nie do

zgłębienia, trzeba zatem przenieść ją w życie pozaliterackie. W konsekwencji zamiast spodziewanego psychologizmu

odnajdujemy w powieści Goetla surrealizm.

 

Eksperymentalna powieść Ferdynanda Goetla niesłusznie została zapomniana, zwłaszcza że swego czasu zapoznała się z nią

cała niemal Europa (liczne przekłady).

 

 

„Z całego procesu orki literackiej, którą ktoś tam nie wiedzieć z jakiego powodu nazwał «tworzeniem», najmilsza jest chwila, gdy

się zaczyna. Człowiek chodzi sobie napęczniały jak ten lew, ryczy, potrząsa grzywą i napędza strachu naiwnemu stworzeniu.

Marzy o jakichś niebywałych pustyniach, oblicza pokłosie krwawego żniwa, no i włazi ostatecznie do klatki, gdzie za głupie miny,

strojone do P. T. Publiczności, podsuwa mu kawałek ścierwa finansujący go pogromca, inaczej mówiąc: pan wydawca... Grymas

musi być przekonywający i co gorsza, «prawdziwy», aby działał. I ostatecznie jest to obojętna rzecz, czy wykona się go w klatce

pana wydawcy czy pod niebieską klatką Pana Boga... Po co ja to właściwie piszę?” (F. Goetel).