Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła > Wysokie drzewa


Wysokie drzewa

 

• Staff Leopold •

• 1932 •

 

Zbiór jest swego rodzaju finałem niespiesznej, ale stałej ewolucji, jakiej podlegała poezja autora Ścieżek polnych w

dwudziestoleciu międzywojennym. Poeta zdecydowanie odchodzi od młodopolskiej ornamentyki i symboliki. Zdecydowanie

również znika obecna wcześniej skłonność do lirycznej rozlewności. Tendencję do jej powściągania zapowiadał już obszerny cykl

kilkudziesięciu poetyckich miniatur w tomie Szumiąca muszla (1921; wyd. 2. z 1928 roku nosi tytuł Sowim piórem) czy paręnaście

lirycznych drobiazgów z Ucha igielnego (1927). W Wysokich drzewach dążenie do skrótowości wzięło górę i wyraźnie

zdominowało formę poetyckiej wypowiedzi: blisko trzy czwarte wierszy to utwory 8- i 12- wersowe, zwięzłe, oszczędnie operujące

słowem i obrazem, często wychylone w stronę lirycznej puenty bądź mieniącej się wieloma znaczeniami metafory. (W Barwie

miodu z 1936 roku ta odmieniona poetyka zapanuje bez reszty nad kształtem Staffowskiego wiersza.)

Godna uwagi jest także tematyczna różnorodność składających się na zbiór wierszy oraz rozległość ich poetyckiej tonacji.

Pozostał Staff nadal piewcą urody świata, poetą zmieniających się pór roku, lirykiem spokoju i ciszy zmierzchającego dnia. Nie

przestał żywić wiary w ocalającą moc piękna natury (nie jest przypadkiem, że otworzył tom wierszem Wysokie drzewa, który

mówi o pięknu, i że jednocześnie zarezerwował tytuł tego wiersza dla całego zbioru). Nie przestał też być poetą wywoływanej

widokiem krajobrazu refleksji. Częściej niż uprzednio pojawiają się jednak również motywy i tony odmienne: zauroczenie tym, co

zwykłe, a jednocześnie w swojej zwykłości i codzienności nieoczywiste (np. Przechadzka niedzielna, Oszczędny, Murarz,

Żebrak, Afisz); uważne i do nieprostych wniosków prowadzące pochylenie nad tym, co odrażające i wydawałoby się

jednoznaczne (np. Judasz czy Łachmany); pełne witalizmu uniesienia i wzloty (Pęd, Kowal Słoneczny, Pochwała). W wielu

momentach widać tutaj, twórczo i samodzielnie przez Staffa przyswojony, wpływ poetów Skamandra, niekiedy wychylenie

(miarkowane wszak klasycystycznym umiarem) w stronę poetyki Przybosia (Pęd, Pochwała); jest także wiersz wyraźnie

leśmianowski (Zdybiec). Pojawiają się ponadto w tomie wątki zupełnie nowe: świadomość nadchodzącej starości; próby lirycznych

rachunków i podsumowań; niekiedy cień zwątpienia w słuszność i sens obranej drogi. Akceptacja świata w jego pełnym

sprzeczności i zawikłań bogactwie oraz niegasnący zachwyt nad jego, pomimo wszystko, urodą pozwalają przecież te akcenty

brać w nawias, równoważyć optymizmem, który zna właściwą miarę rzeczy (***“Patrz na te chmury...”), niekiedy obrócić w

sztubacki żart metafizyczny (Wspomnienie) czy budujący paradoks (Rzeczywistość). Niektóre z tych nowych tonów, rozwinięte

później po mistrzowsku, pojawią się w dwóch ostatnich zbiorach wierszy, Wiklina (1954) i Dziewięciu muzach (1958).

 

Wszystkie materialy zawarte na tej stronie sa wlasnoscia ich autora, nie ponosze odpowiedzialnosci za tresci zawarte w nich.
Wszelkie prawa zastrzeżone 2009 www.wypracowania24.net - opracowania, referaty, język polski, sciagi, kolokwium, streszczenia lektur
Design sk8s