Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła > Sława i chwała


Sława i chwała

 

• Iwaszkiewicz Jarosław •

• 1956 •

 

 

Przed burzą

 

Odessa, lipiec 1914. W nadmorskiej willi Szyllerów spotykają się główni bohaterowie powieści: Edgar Szyller, młody kompozytor

całkowicie skupiony na swojej twórczości, zafascynowany postacią Fausta (może to delikatna aluzja do Mannowskiego Adriana

Leverkühna?), jego siostra Elżbieta, wybitna śpiewaczka, Józio Royski z zaprzyjaźnionej z Szyllerami rodziny, korepetytor Józia

Kazimierz Spychała, wychowanica Royskich Ola, młody – i biedny – hrabia Janusz Myszyński. Wreszcie rodzeństwo Tarłów – z

pochodzenia Polacy, ale całkowicie zrusyfikowani (ich ojciec był odeskim policmajstrem). Ci młodzi ludzie, wszyscy jeszcze w

„chwale” młodości, romansują ze sobą, rozmawiają o sztuce, cieszą się światem. Najważniejszy jest tu wątek miłości Janusza do

Ariadny Tarło – nieco egzaltowanej, nieco banalnej dziewczyny o południowej urodzie. Pierwsza miłość – prawdziwa „nić Ariadny”,

która przez lata będzie prowadzić Janusza, zanim zetleje, jak obraz szczęśliwych odeskich dni. W powieści jest jeszcze jedna

taka nić – muzyczna: pieśń Verborgenheim Brahmsa, pieśń o „ukrytej miłości”.

 

 

Przekleństwo historii

 

 

Wybuch wojny. Kończy się idylla. Rozpoczyna się wielka wojna pomiędzy zaborcami, o którą modliły się pokolenia Polaków. Inna

rzecz, że przed samą wojną jakby słabiej. I Kompania Kadrowa Piłsudskiego spotkała się w zaborze rosyjskim z chłodnym

przyjęciem. Gościom odeskiej willi przyniosła wojna same nieszczęścia. Ola, zakochana w Spychale, który jako poddany

austriacki musiał czym prędzej uciekać, zmuszona była z rozsądku wyjść za poczciwego cukiernika Gołąbka. Potem przyszła

rewolucja. Przepadły majątki Royskich, Myszyńskich, a także siostry Janusza, księżnej Bilińskiej, która z pożogi wyratowała

tylko malutkiego syna i trochę biżuterii. Młodzi Tarłowie zostali rewolucjonistami. Ariadnie szybko to przejdzie, i tak jak Elżbieta

ucieknie przez Stambuł na Zachód. Ale z Wołodią Janusz spotka się jeszcze podczas wojny bolszewickiej i tam dostanie od

byłego kolegi broszurkę Lenina.

 

W Odessie zmieniają się władze – raz rządzą Ukraińcy, raz bolszewicy, a po pokoju brzeskim wkraczają oddziały austriackie i

niemieckie. Powstają też polskie jednostki wojskowe, złożone głównie ze zdemoralizowanych żołnierzy carskich. Marne to

wojsko, zdatne najwyżej do rozpędzania chłopskich band. Do korpusu oficerskiego należy tam Spychała, członek POW, i niemal

oficjalny już towarzysz życia owdowiałej Bilińskiej. Dla młodszego z braci Royskich, Walerka, ta „służba wojskowa” to początek

wykolejenia się. Starszy, Józio, przedarł się do II Brygady gen. Hallera i ginie w niefortunnej bitwie pod Kaniowem. Janusz walczy

potem z bolszewikami, ale epizod ten potraktował autor z – zadziwiającą dziś, ale nie trzydzieści lat temu – lakonicznością.

Wołodia Tarło sam nazywa się interwentem – ale interwentem „z miłości do świata”. Co więcej, Myszyński sam nie jest pewien,

czy gdyby był Rosjaninem, nie przyłączyłby się do rewolucyjnego eksperymentu – eksperymentu na skalę, o której nie ma mowy

w „ciasnej” Polsce. Ale historia położyła się cieniem nie tylko na losach bohaterów Sławy i chwały – także na wizerunku samego

Iwaszkiewicza. Co tu dużo mówić – czytając wówczas owe „historyczne” fragmenty powieści odczuwało się niesmak. Dość

powszechnie uważano Iwaszkiewicza za inteligentego kabotyna, który za cenę przywilejów, o jakich przeciętny obywatel PRL

nawet śnić nie mógł, wypisywał półprawdy legitymizujące reżim komunistyczny – jakoby nieuchronny z dziejowej perspektywy.

Dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych doczytano jakby tę znakomitą powieść.

 

 

II Rzeczpospolita

 

 

Nowe czasy, nowe kariery – Spychała pracuje w MSZ, Elżbieta Szyller, nie bez pomocy bogatego męża, finansisty Rubinsteina,

bryluje na operowych scenach świata. Państwo Gołąbkowie dobrze prosperują i cieszą się trojgiem dzieci. Walerek Royski, po

wojnie bolszewickiej, gdzie zabawiał się pogromami Żydów, nie bardzo ma co ze sobą robić. Jest chorobliwym antysemitą –

zwłaszcza od czasu gdy dowiedział się, że sam miał żydowskiego dziadka. Janusz Myszyński, otrzymawszy od siostry niewielki

majątek Komorów, szuka chwil minionych. Ariadna jest w Paryżu. Projektuje suknie i planuje wstąpienie do zakonu. Spotkanie z

nią przynosi jednak Januszowi rozczarowanie. Żeni się z Zosią, córką byłego właściciela Komorowa. Ta jednak rychło umiera.

Janusz wciąż szuka przeszłości – w Niemczech, Paryżu, nawet Odessie. Ale nic go tak naprawdę nie porusza. I w tej pustce

znajduje jakiś sens: „Zrezygnować z życia to znaczy zwyciężyć je – i może nawet posiąść na nowo”.

 

 

Muzyka i Faust

 

 

„Cóż za zadziwiająca towarzyszka naszych dni na ziemi, wierna, niedostępna i zawsze tak piękna: muzyka”.

 

W Sławie i chwale pełno jest muzyki. Opisy koncertów i kompozycji są znakomite, a Edgar Szyller to jeden z głównych – a może i

główny bohater powieści. Za młodu pełen wiary w czystą sztukę, z czasem staje się coraz bardziej sceptyczny. Ale aż do końca

niemal wierzy w twórczość, która przezwycięży śmierć. Dopiero w ostatnich dniach życia odkrywa sens zakończenia Fausta

Goethego: Faust wzywa Lemury do budowy kanału, który ma uszczęśliwić ludzkość. Oto dzieło, które ma Fausta unieśmiertelnić,

oto szczytowa chwila jego życia. Ale Faust nie widzi już, że Lemury nie kopią kanału – ale grób dla niego właśnie, Fausta. Pakt z

Mefistem przyniósł tylko złudzenie, a nie chwałę.

 

To bardzo ważny wątek powieści. Ostrzeżenie przed pychą i chęcią uszczęśliwiania bliźnich na siłę. I wyznanie wiecznej

samotności artysty.

 

 

I znów wojna

 

 

W chaosie września Franciszek Gołąbek gubi swoją rodzinę. Jego synowie biorą udział w ruchu oporu. Jeden z nich musi

zlikwidować Walerego Royskiego, konfidenta gestapo. Drugi ginie zadenuncjowany przez zazdrosną dziewczynę. Janusz stara się

żyć spokojnie, odnajduje w swoim trwaniu i niepodatności na szaleństwa wojennego życia prawdziwą wartość. Chce w sobie

samym przechować ideały, które depcze nowy świat. Przypadkowy kontakt z lewicową partyzantką utwierdził w nim te

przeczucia. Ale wracając do dworu natyka się na Niemców. Ci, podczas rewizji, odnajdują broszurę Lenina – podarunek Wołodii

Tarło. W jakimś porywie Janusz policzkuje wrzeszczącego gestapowca. Pada strzał.

 

 

Ostatnie słowa

 

 

Przed swą śmiercią Janusz napisał list do siostrzeńca. Pisze, żeby nie bał się tej przyszłej Polski – co do jej ustroju politycznego

nie ma złudzeń – bo bać się przyszłości można wówczas, gdy nie ma się przeszłości, a „doświadczenie polskie jest tak osobliwe

i wielkie, że nie może mu sprostać żadna akcja wyniszczania”.

 

 

Wszystko jest poezją

 

 

Te słowa, łączone dziś zwykle z Edwardem Stachurą, pochodzą właśnie ze Sławy i chwały. I rzeczywiście, jest to powieść pisana

przez poetę. Uderza w niej liryczne piękno opisu i – aż głupio to dziś brzmi – szlachetność słowa. Tak się już po polsku nie

pisze... Dobrze, że i to przechował dla nas Iwaszkiewicz.

 

Wszystkie materialy zawarte na tej stronie sa wlasnoscia ich autora, nie ponosze odpowiedzialnosci za tresci zawarte w nich.
Wszelkie prawa zastrzeżone 2009 www.wypracowania24.net - opracowania, referaty, język polski, sciagi, kolokwium, streszczenia lektur
Design sk8s