Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Rytmy abo Wiersze polskie




Rytmy abo Wiersze polskie

 

• Sęp Szarzyński Mikołaj •

• 1601 •

 

Rytmy abo Wiersze polskie powstały w latach 1568–1581, wydał je w 1601 r. brat poety, Jakub. Niewielki tom obejmuje jedynie

część poetyckiego dorobku Sępa, zawiera przy tym trzy utwory niepewnego autorstwa.

Na Rytmy składają się – obok wiersza dedykacyjnego (być może autorstwa Sępa) oraz przedmowy prozą, dedykującej tom

Jakubowi Leśniowskiemu, a podpisanej przez Jakuba Szarzyńskiego – rozmaite utwory: cykl sześciu sonetów, parafrazy sześciu

psalmów Dawida, dziewięć pieśni (religijnych i refleksyjnych oraz okolicznościowych i rycerskich), wreszcie zbiór parudziesięciu

polskich i łacińskich epitafiów, nagrobków, napisów i fraszek.

 

Autor Rytmów przedstawia się (przede wszystkim w sonetach, psalmach i pieśniach) jako poeta religijnej i metafizycznej

medytacji oraz intelektualnego poetyckiego dyskursu, jako poeta maksymalistycznych pytań o sens życia oraz twórca

poszukujący drogi, która by prowadziła do poczucia pełni i sensowności ludzkiej egzystencji. W przeciwieństwie do renesansowej

(i branej na stoicki ład) ufności w harmonię świata oraz wiary w twórczą moc człowieka, pytania te i poszukiwania znamionuje

głęboki pesymizm. Życie i los – powiada Sęp – uwikłane są w sprzeczności i antynomie, których niepodobna ani uniknąć, ani

rozwiązać. Ludzka natura (“ciało”), “światowe” i ziemskie ponęty oraz obiektywnie istniejące zło (“szatan”) kuszą i wystawiają

człowieka na grzech, niszcząc duchowy wymiar ludzkiej osoby. Z drugiej strony ma człowiek świadomość realnego (w platońskim

rozumieniu) istnienia wartości prawdziwie idealnych i duchowych – nieba, harmonii, światła, piękna, dobra – i jednocześnie

świadomość ich niepochwytności i niedosięgalności. Nasz “byt podniebny” (tzn. w sferze poniżej nieba uwięziony i zarazem

mający niedosięgalne niebo ponad sobą jako wyzwanie i wzór) – nasza na ziemi egzystencja, dany nam los (“Fortuna”) tudzież

nasza świadomość są terenem dramatycznego spotkania owych antynomii i sprzeczności oraz nieustającego pomiędzy nimi

sporu. Ciało i dusza, ziemia i niebo, ciemność i światło, grzech i cnota – rozdwojona i osadzona na takich antynomiach

egzystencja (i świadomość) jest wiecznym niepokojem, nieustającym rozdarciem, towarzyszy jej poczucie istnienia

przypadkowego, połowicznego, istnienia bez szansy i perspektywy na pełną realizację. Równocześnie zaś ma człowiek

świadomość ulotności, znikomości i niepewności czasu, jaki dany mu został dla jego zmagań z losem. Ma – jednym słowem –

świadomość nieuchronności, a przede wszystkim nieprzewidywalności śmierci: bodaj nieprzypadkowo zbiór, aczkolwiek z całą

pewnością niepodobna orzec, czy stanowi to wyraz autorskich intencji Sępa, rozpoczyna się od wiersza Napis na statuę abo na

obraz śmierci, utrzymanego w poetyce średniowiecznej danse macabre; większość zaś drobnych utworów w ostatniej części

tomu składa się również na swego rodzaju poetycki “taniec śmierci”. Owa świadomość nieustannej obecności śmierci – śmierci

podważającej trwałość i sensowność ludzkich działań – nadaje zmaganiom, jakie człowiek prowadzi z “szatanem, światem i

ciałem”, wymiar paradoksalny i absurdalny.

 

W swoich zmaganiach z losem, pokusami i złem jest człowiek - samotny pod milczącym niebem, zagubiony na “niskiej ziemi” –

zdany wyłącznie na siebie. Dysponuje co prawda wolnością, ale korzystać z niej nie umie: albo kuszony przez własną naturę,

świat i szatana błądzi i popada w grzech, albo w sposób powierzchowny i w istocie pozorny i fałszywy próbuje godzić

sprzeczności. Ocaleniem więc przed ostatecznym upadkiem może być tylko łaska i opieka Opatrzności. W niej też, pomimo iż

działa ona – kolejny to paradoks – w sposób zagadkowy, niepojęty i ludzkiemu poznaniu niedostępny, pokłada poeta zasadnicze

nadzieje (sonety II, IV i V, psalmy, pieśni I, II, III i IX). Ale nie wyłącznie w niej. Niegdyś protestant, a przede wszystkim

spadkobierca (choć krytyczny) renesansu z jego ideą humanizmu i kultem indywidualności, wiele wymaga autor Rytmów także od

samego człowieka. Wymaga sceptycyzmu poznawczego oraz maksymalnej samoświadomości, wymaga akceptacji rozdwojenia,

tajemnicy i śmierci, wymaga wreszcie moralnej ascezy tudzież takiej niezłomności w walce o wartości, jak gdyby można je było –

idealne i w istocie niepochwytne – osiągnąć i realizować (sonet I, pieśni IV, V, VI, VII i VIII).

 

Sęp-poeta wiele wymaga również od czytelnika. Intelektualna, oparta o pełną dynamiki i wewnętrznych napięć składnię (antytezy,

asyndetony, elipsy, inwersje), nie stroniąca od ozdobności, paradoksu i gry słownej (znakomite tu oksymorony), wybornie

operująca zarówno kulturową aluzją, jak tendencją do puenty, gnomy i konceptu – poezja autora Rytmów zmusza do uważnej i

niespiesznej lektury. Sądzić można, że poeta bardzo świadomie tę nieprostą formułę swoich wierszy planował i realizował, z

jednej strony polemizując w ten sposób z “gładkim wierszem” Kochanowskiego (a przede wszystkim jego naśladowców), z drugiej

– proponując czytelnikom wyrafinowaną i złożoną lekturę jako trudną, ale odkrywczą drogę w stronę prawd właśnie trudnych i

nieoczywistych.