Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła > Przepychanka


Przepychanka

 

• Himilsbach Jan •

• 1974 •

 

Mówimy: Himilsbach i myślimy zaraz o Rejsie, Maklakiewiczu i przypominamy sobie dziesiątki anegdot, które o autorze

Przepychanki krążyły, mieszając fakty z filmowymi epizodami. Po rewelacyjnej kreacji w Rejsie zagrał tych epizodów wiele, nie

osiągając już co prawda takich wyżyn, ale jednak – samo pojawienie się Himilsbacha na ekranie wywoływało nieodmiennie

uśmiech widzów. „Wzięty aktor filmowy" – mówił o nim Stachura, nie bez sarkazmu. Podobnie rozrywkowo traktowano jego

pisanie. Wiadomo – naturszczyk. Tymczasem odwracając słynny monolog Tyma z Rejsu, te "satyryczne” opowiadania wcale nie

są śmieszne, więcej, są bardzo smutne, i – ujmując rzecz chronologicznie – coraz smutniejsze.

 

 

Kto opowiada

 

 

Jest to facet z kompleksami, źle czujący się w swoim środowisku. Krótko mówiąc, outsider. Imponują mu stary złodziej Malesa i

jego młody kompan Rączka, który w przerwach między skokami czyta w oryginale Gogola i konwersuje po francusku w bogatych

domach rosyjskich. Bo nie o to chodzi, by ukraść – to robią wszyscy – ale ukraść z klasą i zrównać się z bogaczami. Ten sam

kompleks kazał zbójnikom z bajań góralskich tańczyć z księżniczkami, ba, z samą cesarzową Marią Teresą. Z drugiej strony tych

„lepszych” się przecież okrada, tylko pozornie wchodząc z nimi w komitywę. Bohaterom opowiadania powinęła się noga – Rączka

trafił przez to do klasztoru, gdzie się powiesił, a Malesa musiał się osiedlić w marnej dziurze, tytułowym „mieście zesłańców”.

Wiadomo – w naszej tradycji zesłaniec to szlachetny bohater, a tu: oszust i złodziej. W Kombatantach pojawiają się postacie

polskich żołnierzy Września. Im też się nie udaje. Jakieś resztki sloganów nie mogą pokryć zmęczenia i bałaganu, a lotnik,

zestrzelony przez Niemców, witany jest przez swoich z wyrzutem, nawet niechęcią. On nie wie, co ze sobą zrobić, i ludzie z

miasteczka także nie wiedzą. Małoletni narrator wyczekuje niecierpliwie przyjścia Niemców, chociaż piekielnie się ich boi. Gnębi

go jednak ten stan wyczekiwania, zawieszenia, stan w którym wszyscy czują się niewygodnie, jakby coś ich uwierało. W Działce

rosyjskiego Boga narrator wraz ze Stefanem Cykuladą, jedną z archetypicznych postaci pisarstwa Himilsbacha, kopie grób dla

badylarza–samobójcy. Przyglądając się żałobnikom narrator ciągle krytykuje... ich brak gustu. On, człowiek z marginesu, którego

to „bezguście” mogłoby kupić pięć razy. W Partaninie bohaterowie cieszą się podziwem, jaki budzą na małomiasteczkowym

cmentarzu, montując granitowy nagrobek. W Przyjęciu na dziesięć osób plus trzy podpity Stefan chce koniecznie wypić brudzia z

kierownikiem Piątkiem i podnieść tym samym swój status. To opowiadanie w znamienny sposób traktuje też mit „ferajny”, która

bojowa jest tylko wobec słabszych, a solidarna tylko wobec kumpli przy pieniądzach. A gdy się pieniędzy nie ma, to można co

najwyżej powałęsać się po mieście o suchym pysku.

 

 

Jak opowiada

 

 

Himilsbach kocha „literaturę”: porównania, metafory, opisy: „wysokie klony, pozrastane ze sobą u góry pożółkłymi liśćmi,

szczelnie przysłaniające zachmurzone niebo, i tworzące coś w rodzaju kolorowego tunelu”. Albo to: „Stefan pierwszy sznurował,

polerując gumiakami kocie łby (... ) wyglądało to tak, jakby chciał zahamować i nie mógł”. Ta cała „literatura” miesza się z gwarą

złodziejsko–więzienną, ale jednak dominuje. Obie pasują do siebie jak włoskie szpilki do opuchniętych nóg badylarek z Działki

rosyjskiego Boga. I tak ma być. Język tych opowiadań pełen jest dysonansów, tak jak ich narrator jest dysonansem w każdym

właściwie środowisku.

 

 

Nostalgia

 

 

Teraźniejszość zawsze jest niewygodna i nie taka jak trzeba. Ciągle się zmienia – i to jest w niej złe. Z nagrobków zdziera się

epitafia i po dwóch godzinach nie pozostaje z człowieka nawet nazwisko. Z przeszłością też bywa różnie. Piotr Wysocki, którego

grób remontują bohaterowie Partaniny, okazuje się wyznawcą zasady, że „trzeba pić i jebać, żeby się z biedy wygrzebać”. Ale ta

maksyma, a także żywe zainteresowanie starej kobiety, dla której ów bohater i hulaka pozostał „Piotrusiem”, sprawiają, że staje

się on bliski dwóm lumpom-kamieniarzom. Z jednej strony ta niezwykła forma kontaktu z postacią z podręczników pochlebia im. Z

drugiej strony ta „druga twarz” przywódcy powstania i jego nieskomplikowane upodobania wydają im się swojskie. Znaleźli

wreszcie kogoś, kto był „wyżej”, a jednocześnie „obok” – dawniej, ale i teraz.

 

 

Literatura jak Piotr Wysocki

 

 

I takie też jest pisanie Himilsbacha, nieustannie starającego się łączyć sprzeczności, których, jako ousider, połączyć nie zdoła.

To „skarga”, która stara się być „ładnie napisana”.

 

Wszystkie materialy zawarte na tej stronie sa wlasnoscia ich autora, nie ponosze odpowiedzialnosci za tresci zawarte w nich.
Wszelkie prawa zastrzeżone 2009 www.wypracowania24.net - opracowania, referaty, język polski, sciagi, kolokwium, streszczenia lektur
Design sk8s