Wyszukiwarka:
Artykuły > Język Polski >

Pogląd na świat we „Fraszkach” i „Pieśniach” Jana Kochanowskiego.




Pogląd na świat we „Fraszkach” i „Pieśniach” Jana Kochanowskiego. Wśród „pieśni” Jana Kochanowskiego wyróżniamy pieśni: • towarzyskie (inaczej biesiadne) np. „Miło szaleć, kiedy czas po temu” • pieśni miłosne – „Pieśń XXI”, pieśni refleksyjne („Serce rośnie patrząc na te czasy”) • pieśni patriotyczne („Pieśń o spustoszeniu Podola”) • pieśni będące pochwałą wsi Problematyka pieśni krąży wokół zagadnień takich jak przemijalność, krótkotrwałość życia, cnota, rozum, patriotyzm, nieśmiertelność poezji, afirmacja świata, natury i życia, miłości. Poglądy filozoficzne najczęściej stanowią treść pieśni refleksyjnych. Kochanowski – jak na twórcę renesansowego przystało, i na wzór Horacego – dąży do ideału złotego środka. Należy w życiu swoim – według filozofii epikurejczyków używać życia i poznać jego rozkosze, dążyć do szczęścia i „chwytać dzień”, bo wszystko przemija. Lecz należy także, według nauki stoików – zachować spokój i umiar, męstwo i cnotę, dobrą sławę, bo najwyższe szczęście człowieka wcale nie tkwi w zaszczytach, ani w bogactwie, lecz w harmonii, w umiejętności zachowania równowagi życiowej. Warto zapamiętać fragment „Pieśni IX”, napominający o krótkości żywota: „Kto tak mądry, że zgadnie co nań jutro przypadnie?” W konsekwencji, ponieważ życie trwa krótko „pora szaleć, kiedy czas po temu”, „ale grunt wesela prawego, kiedy człowiek sumienia całego”. Przestrzega człowieka poeta, że: „Nie chciał nas Bóg położyć równo z bestyjami, Dał nam rozum, dał mowę, a nikomu z nami !” Czy zatem rozum jest jedyną wartością, która nie przemija? Oczywiście, że nie. Odradza się w twórczości Jana Kochanowskiego horacjański motyw „exegi monumentum” – nieśmiertelności poety, jaką zapewnia mu jego dzieło, czego dowodem jest piękna „Pieśń XXIV” Aby oddać znaczenie fraszek Kochanowskiego, warto potraktować je całościowo, nie jako zbiór odrębnych utworów – w sumie prezentuję one bowiem autorską wizję świata. Poeta, oglądając otaczającą go przestrzeń, wyławia te elementy, te pojęcia, które wydają mu się istotne. Obdarza je komentarzem i utrwala – w krótkim, lecz zgrabnym wierszyku. Odnajdujemy we fraszkach Kochanowskiego: • Satyrę na obyczaje panujące na dworach („Do Mikołaja Firleja”, „O doktorze Hiszpanie”, „O kapelanie”) • Spotykamy kpinę z ludzkich wad – dewocję („Na Nabożną”), chciwość („O kaznodziei”) • Znajdujemy także refleksję filozoficzną: np. fraszka „O żywocie ludzkim” – jest jakby chwilą zadumy nad ludzkim losem, nad niepewnością i ulotnością ziemskich wartości, takich jak: „zacność, moc, pieniądze, sława”. Wszystko, co myślimy i co czynimy to „fraszki”. Ludzi poeta obrazowo porównuje do teatralnych kukiełek, laleczek, które po przedstawieniu wędrują do worka – choć wydaj im się, że są sprawcami wszystkich dzieł. Bóg w świetle fraszek jest wielkim Budowniczym i Architektem, lecz także Reżyserem śmiejącym się z teatru świata, widzem obojętnym na sprawy doczesne. „Wielka Myśli” – zwraca się Kochanowski do Boga w drugiej fraszce pt. „O żywocie ludzkim”. W tym utworze ludzie to z kolei dzieci, przypisujące wagę rzeczom i wydarzeniom zgoła nieważnym w boskim systemie wartości. We fraszce „Do gór i lasów” pisze poeta z Czarnolasu o sobie i o swoim życiu, w którym zdążył spróbować wszystkiego: oto życie człowieka uczonego, dworskiego, rycerskiego, we Francji, Niemczech, Włoszech. Spojrzenie wstecz kończy typowo epikurejską konkluzją: „Dalej co będzie? Srebrne w głowie nici, A ja z tym trzymam, kto co w czas uchwyci.” Wydaje się, że rola fraszek była równie niebagatelna w mniemaniu samego poety. Pisał bowiem „Do fraszek” – a w jednej z nich przyznaje, iż są zwierciadłem jego tajemnic, odczuć, losów, mimo, że są to informacje ukryte i niełatwe do odczytania. Zaznacza także Kochanowski, że „łaje” przywary, a nie osoby. Fraszki wydają się jednym z osiągnięć Kochanowskiego i między innymi one sprawiły, że spełniło się marzenie poety zapisane we fraszce „Ku Muzom”: „Proszę niech ze mną zaraz me rymy nie giną, kiedy ja umrę, one niech słyną!” Przy omawianiu fraszek nie można zapomnieć słynnej „Na dom w Czarnolesie”, która jest dziękczynieniem wzniesionym ku Boga za dom w Czarnolesie, piękno natury, harmonię ludzkiego życia. Początek utworu brzmi: „Panie! To moja praca, a zdarzenie Twoje! Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje” - czyli, że poeta, choć składa Bogu hołd, nie pomija pierwiastka ludzkiego, wkładu człowieka w otaczający go świat. Podobnym hołdem, utworem głęboko religijnym jest „Modlitwa o deszcz” kreująca portret Boga jako „wszego dobrego dawcę i szafarza wiecznego”.