Poezje
• Różewicz Tadeusz •
• 1947 •
Niepokój (1947)
Zgodne w radości są wszystkie instrumenty
Kiedy poeta wchodzi w ogród ziemi.
(Do Tadeusza Różewicza, poety)
Tak patetycznie witał Czesław Miłosz debiutancki tom wierszy Różewicza. Jednocześnie nic bardziej nie było obce autorowi
Niepokoju niż arkadyjskie konteksty, w które wprowadzał go wiersz Miłosza. Czyżby komedia omyłek?
Doświadczenie wojny było dla Różewicza doświadczeniem apokaliptycznym. Nic już po nim nie mogło pozostać na swoim
dawnym miejscu, a najważniejszym stawało się pytanie, czy w ogóle można cokolwiek ocalić.
To są nazwy puste i jednoznaczne:
człowiek i zwierzę
miłość i nienawiść
wróg i przyjaciel
ciemność i światło
Człowieka tak się zabija jak zwierzę
widziałem
(Ocalony)
Pierwsze dwa tomy Różewicza, podobnie jak opowiadania Tadeusza Borowskiego, najostrzej stawiały problem zła, które ujawniło
się w czasie II wojny światowej. Ujawniło się ono z siłą niewyobrażalną, negując dwa lub więcej tysiącleci tradycji humanizmu i
wiary w dobro tkwiące w człowieku. Puste okazały się pojęcia "cnota i występek / prawda i kłamstwo / piękno i brzydota / męstwo
i tchórzostwo".
Świat ludzki bez wartości (etycznych i estetycznych) w gruncie rzeczy nie da się wyobrazić. Dla Różewicza jednak coś takiego
dokonało się. To, że ocalał prowadzony na rzeź, było wyjściem poza ludzkie bytowanie, dlatego tak bardzo potrzebna była
Różewiczowi wiara w to, że da się świat zbudować na nowo:
Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności.
(Ocalony)
Ani mistrza, ani nauczyciela Rożewicz jednak nie mógł znaleźć. Czegokolwiek próbował - wydawało mu się Martwym owocem.
Przypominając antyczne katharsis (oczyszczenie), apelował do potomności:
Nie wstydźcie się łez
nie wstydźcie się łez młodzi poeci.
Zachwycajcie się księżycem
nocą księżycową
czystą miłością i pieniem słowika
(Oczyszczenie)
Nadzieja, że młodsi, nie pamiętający o kataklizmie wojny, odbudują świat, była jednak słabo uzasadniona. Kto doświadczył
apokalipsy, nie mógł wierzyć w dobro i zło, w piękno i brzydotę. Różewicz, przekonany że wartości moralne są ważniejsze od
wartości estetycznych, w ich imię potępił poezję w ogóle. Piękno w obliczu grozy? Nie można pisać pięknych wierszy o końcu
świata. Poezja po Oświęcimiu nie jest możliwa. Uczestnik wojny musi zniszczyć poezję, zniszczyć piękno. Doznanie grozy
uniemożliwia rozwój ludzkości. Dlatego tak dramatycznie przedstawia się zarówno Różewiczowa krytyka poezji, jak i
zaangażowanie w socrealizm, który dawał jakąś nadzieję - ale cóż to była za nadzieja, skoro nie odpowiadała na podstawowe
pytania.
W latach 1955-1957, kiedy odsłaniały się kolorowe zasłony kryjące zło komunizmu, Różewicz, który uwierzył w szansę obiecaną
przez nowy ustrój społeczny, napisał jeden z najbardziej gorzkich wierszy — skierowany do młodych:
Zapomnijcie o nas
o naszym pokoleniu
żyjcie jak ludzie
zapomnijcie o nas
(Zostawcie nas, z tomu: Poemat otwarty, 1956)
Twarz (1964), Twarz trzecia (1968)
Trzykrotnie, w rozmaitych wersjach wydany, tom wierszy Twarz poprzedził bardzo ważny tom Nic w płaszczu Prospera (1963).
Szekspirowski bohater dramatu Burza, mistrz czarnoksięski za pomocą cudownej pałeczki i mądrości władający siłami powietrza,
ognia i wody, ukazany został w nowej sytuacji cywilizacyjnej. Z dawnej wiary w młode pokolenie ludzi nie pamiętających wojny nie
pozostało nic. Nowi władcy świata, cudownie panujący nad zaskakująco szybko rozwijającymi się wynalazkami technicznymi,
wcale nie przypominali mądrego Prospera. Jego płaszcz przywdziali ludzie bez właściwości, bez charakteru, bez duszy.
Zaskakująco silny był kontrast między rozwojem techniki a nijaczeniem człowieka. Wojna z jej grozą wydawała się mniej
niebezpieczna niż dobrobyt nowoczesnej cywilizacji.
Współczesny człowiek Ciesząc się dobrym zdrowiem odwiedza piekło jak turysta (Acheron w samo południe). Już w Rozmowie z
księciem (1960), pojawił się rozpaczliwy wiersz o właściwościach “nowego człowieka”:
Nowy człowiek
to ten tam
tak to ta
rura kanalizacyjna
przepuszcza przez siebie
wszystko
(Nowy człowiek)
W tomie Twarz znalazła się jedna z najważniejszych współczesnych diagnoz kryzysu człowieczeństwa, poemat Spadanie, czyli o
elementach wertykalnych i horyzontalnych w życiu człowieka współczesnego.
Liczne dyskusje w kręgach intelektualistów zwracały przede wszystkim uwagę na skutki rewolucji technicznej dla rozpadu świata
wartości we współczesnej kulturze. Skala wertykalna (góra-dół) zawsze odwoływała się do tego, co lepsze i co gorsze. Znaleźć
się wyżej było od dawna pragnieniem i powołaniem człowieka. Każdy “upadek” odczuwany był jako porażka lub nawet tragedia.
Różewicz przypomina z dawnych wieków znamienne zapisy świadomości “upadku”. Św. Augustyn do końca życia nie mógł sobie
wybaczyć dziecięcej wyprawy na kradzież jabłek z ogrodu sąsiada. Bohaterowie Braci Karamazow jako tragedię przeżywali utratę
wiary w Boga. W Upadku Alberta Camusa pozostała jeszcze ważna etyka nie zakorzeniona w wierze w Boga. Bohater nie może
sobie wybaczyć, że nie pospieszył z pomocą tonącej osobie.
Poeta zdaje sobie sprawę, że kryteria oceny moralnej postępowania człowieka w różnych czasach bywały nawet śmieszne.
Czego innego oczekiwano od stróża nocnego i od bankiera, od kobiety i od mężczyzny. Upadek “na dno” z naszej perspektywy
wydaje się po latach bezsensowny. Jednak, co najważniejsze, jakkolwiek by były śmieszke kryteria oceny moralnej, one b y ł y.
Człowiek mógł coś osiągać i mógł coś tracić, mógł wreszcie wołać o pomoc z “dna”, na którym się znalazł.
Najbardziej współczesne czasy (poemat powstał w 1963 roku) ukazały nam zupełnie nową sytuację. Wzorcowa stała się kariera
czytelnicza i filmowa powieści Françoise Sagan Witaj smutku. Romansowe perypetie trojga bohaterów nigdy nie kojarzą się z
poczuciem winy lub zasługi. Kolejne związki i rozstania - to wyłącznie historia czegoś, co było mniej lub bardziej przyjemne.
Wcześniej było “nic w płaszczu Prospera”, teraz w ogóle w człowieku nie ma nic. I to jest świadectwo najgłębszego upadku
człowieka — utrata skali wartości.
Kultura staje się nieustającym widowiskiem, które w nic się nie składa, nie pociąga za sobą żadnych poważniejszych
konsekwencji. W pomacie układającym się w kolażową składankę obrazów Non-stop-shows, zauważa Różewicz, że właściwie na
wszystko jest już za późno. Nawet na poezję;
Żeby pisać w naszych czasach
trzeba się ograniczyć ogrodzić zamknąć
ogłuszyć
dawniej pisano z nadmiaru
dziś z braku.
(Non-stop-shows)
W pochodzącym z 1969 roku poemacie Regio, od którego przyjął tytuł następny tom wierszy poety, Różewicz poddał analizie
jedną z najbardziej tajemniczych i grzecho- lub cnototwórczych sił, jaką był erotyzm. Ciało stało się współcześnie jawne,
pokazywane na strip-teasach. Pozbawione tajemnicy przestało cokolwiek znaczyć w świecie wartości etycznych. Twarz —
symbol osobowości ludzkiej, zniknęła wobec zainteresowania oglądaniem części kiedyś intymnych.
W tej sytuacji niepotrzebna stawała się poezja, która zawsze odwoływała się do świata wartości (etycznych i estetycznych). W
1966 roku ogłosił więc Różewicz śmierć poezji. Po krytyce poezji związanej z czasem wojennej apokalipsy nastąpiła krytyka
związana z czasem ekspansji nowoczesnej kultury masowej dysponującej niewyobrażalnymi kiedyś środkami technicznymi.
Płaskorzeźba (1991)
poprzedzona była doświadczeniami zapisanymi w Opowiadaniu traumatycznym (1977) i w ważnym wyborze zawierającym nowe
wiersze Na powierzchni poematu i w środku (1983). Z jednej strony Różewicz obserwował uważnie "przesypywanie” się mnożącej
się ilości wydarzeń pozbawionych sensu i morału, z drugiej wgłębiał się w istotę twórczości poetyckiej i jej źródeł. Nie dowierzał
nawet temu, co wydawało się być najbardziej obiecującym wydarzeniem końca XX wieku — upadkowi komunizmu.
W dramatycznym, napisanym na wieść o powstaniu Solidarności wierszu Przyszli żeby zobaczyć poetę, zaznaczał swój dystans
wobec dziejących się wydarzeń. Pytany o stosunek do nich odpowiadał gorzko, ale i proroczo dla najbliższych lat:
widzę byle jakie działanie
przed byle jakim myśleniem
byle jaki Gustaw
przemienia się
w byle jakiego Konrada
byle jaki felietonista
w byle jakiego moralistę
słyszę
jak byle kto mówi byle co
do byle kogo
bylejakość ogarnia masy i elity
ale to dopiero początek
(Przyszli żeby zobaczyć poetę)
Upadek komunizmu mógłby być szansą na odrodzenie człowieczeństwa, gdyby zdobyta wolność wykorzystana została na
zwrócenie się ku głębi, ku najistotniejszym problemom istnienia. Niestety, ludzie nie rozumieją tej potrzeby.Młodzi, "którzy
przyszli żeby zobaczyć poetę", odpowiadają śmiechem na tajemnicze dla nich sformułowania autora robię NIC. A przecież mówi
ono o najbardziej podstawowej rzeczy, o relacjach między bytem a nicością, o zagadnieniu istnienia prawdziwego i pozornego, o
dociekaniu źródeł i zasad wszelkiego, w tym i ludzkiego bytowania.
W tomie Opowiadanie traumatyczne w tytule wiersza powtarzał Różewicz za Hölderlinem i Heideggerem: To jednak co trwa
ustanowione jest przez poetów. Któż jednak w czasach tryumfującej techniki zechce pomyśleć o tym, że tak wspaniale
opanowana materia zarówno z punktu widzenia filozofii jak i z punktu widzenia wiedzy metafizycznej, którą potrafią czasem
uchwycić religia i poezja, jest w swoim istnieniu czymś najbardziej wątpliwym.
Wspaniały poeta, niegdyś powszechnie niemal czytywany i naśladowany przez debiutantów, w swoich najważniejszych
osiągnięciach stał się samotny. Wstrzemięźliwość wobec zmiany ustroju spotkała się z zarzutami oportunizmu i mało kto
zauważał, jak podstawowe znaczenie mają jego wiersze umieszczone w znakomitym tomie Płaskorzeźba.
Otwiera go wiersz o nieobecności w naszym życiu absolutu:
życie bez Boga jest możliwe
życie bez Boga jest niemożliwe
Tym, którzy powiadają, “nie wierzę i żyję” odpowiada poeta — owszem, ale zastanów się, czy to jest życie, czy można mniemać,
że się żyje, przeoczając najistotniejszą kwestię w życiu człowieka:
największym wydarzeniem
w życiu człowieka
są narodziny i śmierć
Boga.
(Bez)
Coraz bardziej zeświecczone, popularne i zwyczajowe funkcjonowanie religii i Kościoła nie daje wglądu w problemy najistotniejsze.
Jedyna nadzieja w poetach. Jak jednak w tej sytuacji ratować poezję, poddaną mechanizmom kultury masowej i komercjalnej:
bogowie opuścili świat
pozostawili na nim poetów
ale źródło
wypiło usta
odjęło nam mowę.
(Der Tod ist ein Meister aus Deutschland)
Trudno opisywać zawartość tego tomu. Jest on raczej przeznaczony dla inspirowania naszego myślenia, niż do ustalania, co autor
chciał nam powiedzieć. Różewicz postępuje wobec zetknięcia się z tajemnicą bardzo powściągliwie i dyskretnie. Podejrzliwy jest
wobec wszystkich popularnych i usankcjonowanych teorii religijno-filozoficzno-metafizycznych. Zależy mu na jak najdalej
posuniętej sprawdzalności doznania tajemnicy. Nie stroni od sytuacji paradoksalnych, jak w znakomitym wierszu poświęconym
pamięci Konstantego Puzyny. Przed spodziewaną i oczekiwaną śmiercię, przejściem “na tamten brzeg”, rozmawia z matką.
Zatrwożony, że po całym życiu nic nie pozostanie, pyta zmarłą matkę, czy tak jest rzeczywiście. Matka odpowiada twierdząco.
Zadziwiający to wiersz, jak ostatni z Trenów Kochanowskiego. Nie istniejąca matka rozmawia z obawiającym się nicości poetą.
To, co nie istnieje, jednak istnieje. Potwierdza się zdanie nie zrozumiane przez młodych gości, odwiedzających poetę:
dojrzewałem przez pięćdziesiąt lat
do tego trudnego zadania
kiedy “nic nie robię”
robię NIC.
I to jest to podstawowe wyzwanie, jakie zostało rzucone naszemu światu, wyzwanie, które nieopatrznie lekceważymy — problem
Nicości, która nie jest po prostu niczym, lecz jest jednym z najbardziej podstawowych komponentów świata.
Wielki poeta po latach stał się poetą dla wybranych. Niestety. Powracając jednak do otwierającego szkic framgentu Miłoszowego
wiersza — nie było w nim nieporozumienia. Totalna i rzetelna krytyka poezji była sposobem jej ocalania. Negacja doprowadziła
Różewicza do wielkiej twórczości.
Adam Mickiewicz "Dziady część III"
Mit grecki - pojęcie i podział
Biblia
Literatura parenetyczna; ideał rycerza i władcy, ascety - świętego, oraz kochanka
Quo Vadis
"Treny" J. Kochanowskiego
Topos śmierci w kulturze i sztuce średniowiecza
Adam Mickiewicz „Dziady” cz. II, IV, I
Henryk Sienkiewicz „Potop”
„Pan Tadeusz” czyli Ostatni zajazd na Litwie...
Molier "Świętoszek" - charakterystyka Tartuffe'a
Barok - literackie i ideowe wyznanie epoki
Filozofia starożytnej Grecji i Rzymu
Barok - charakterystyka epoki.
Filozofowie greccy.
Wybrane mity greckie, ich sens oraz ponadczasowy charakter
Wizja Boga, świata i człowieka...
"Świętoszek” Molier’a – charakterystyka postaci
Porównaj dwie wybrane relacje literackie z życia w obozach
Stanisław Wyspiański “Wesele”