Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Poezje Karpiński Franciszek




Poezje

 

• Karpiński Franciszek •

• 1780 •

 

Ambitny prowincjusz, jeden z niewielu wybitnych pisarzy epoki oświecenia tworzących poza Warszawą, nie zdobył oczekiwanego

uznania w stolicy i wyjechał na wieś, gdzie naprawdę czuł się dobrze. W wieku intelektualnych fascynacji zajął wyjątkową pozycję

“poety serca”. I takiego właśnie zaakceptowali polscy czytelnicy, przyjmując niektóre z jego utworów w sposób zupełnie

wyjątkowy. Jego pieśni miłosne śpiewano po dworkach szlacheckich, niejednokrotnie zapominając o ich autorstwie. Jego pieśni

religijne, jak kolęda Bóg się rodzi, moc truchleje stały się żywotnymi po dziś i ulubionymi pieśniami, śpiewanymi w kościele i w

domu.

 

 

Zabawki wierszem... (1780) i “czułość serca”

 

 

Paradoksalnie poeta, który głosił, że poezji nie można przepisywać żadnych reguł, bowiem nic nie jest w stanie zahamować

uczuć wrażliwego serca, był jednym z najbardziej wpływowych w Polsce twórców sielanki konwencjonalnej. Ten o starożytnym

rodowodzie gatunek przechodził różne koleje losu, raz zbliżał się do realiów życia, kiedy indziej ukazywał światy dalekie od nich.

W czasach Karpińskiego stał się jednym z najbardziej stereotypowych. Ukazywane w sielankach wiejskie krajobrazy składały się

zwykle z kilku charakterystycznych elementów: strumień, łąka lub pastwisko, drzewo, owieczki i wierny pies. Typowość dotyczyła

również tematyki — pasterze rozmawiali zwykle o miłości. Odrębność pokazywanego świata podkreślały także imiona bohaterów

— Filon, Lindora, Koryl, Temira, Medon, Akast, Dorys.

 

Karpiński chętnie korzystał z tego sztafażu, był jednak poetą wielce oryginalnym, którym nie bez powodu zachwycał się

Mickiewicz, stawiając jego wiersze obok utworów Johanna Wolfganga Goethego. Jakkolwiek trudno by było dziś podtrzymywać tę

opinię, poezja Karpińskiego, wielce oryginalna w swojej prostocie, daje czytelnikowi wartości niepowtarzalne.

 

Mieszkaniec prowincji znał ten świat i kochał. Czuły na piękno krajobrazu i kobiety, szczerze i w prostocie serca kochający

ojczyznę, nawet wtedy, gdy bywał naiwny potrafił odwołać się do uczuć czytelników i znaleźć w nich oddźwięk.

 

Szczególnie ciekawie na tle innych pisarzy oświecenia wygląda miłość i erotyka w poezji Karpińskiego. Nieco starsi od niego

Naruszewicz i Trembecki bywali rubaszni, czasem aż nieprzyzwoici, ukazując miłość jako pociąg seksualny. Karpiński, dla

którego miłość była centrum wszelkich ludzkich uczuć, był na cielesność bardzo wrażliwy, jednak nie zbliżał się nawet do

pornografii. Większość bohaterów jego sielanek postępuje podobnie, jak Laura i Filon. Niewinne gry kochanków, zazdrość, drobne

pamiątki i prezenty, skromna sceneria przyrody, jakże zresztą często znana z polskich krajobrazów, np. swojskie drzewa i krzewy

takie jak jawor, kalina, dąb, brzoza. Powściągliwość w miłosnych zapałach nie gubi jednak prawdy o uczuciach. Karpiński wie, że:

 

   Serca, zbliżone łonem do łona

 

   Rozmawiać będą tajemnie.

 

Dostrzega “białe nogi Pokucianki” kąpiącej się w Prucie. Dostrzega ręce i piersi. Pamięta o sile pożądania, która spowodowała, iż:

 

   Dla hożej swojej żony

 

   Maciek wypędzony.

 

   Porzucił dom, stodoły,

 

   Uciekł prawie goły.

 

   Widziałem mało potem

 

   Jagnę w czepcu złotym.

 

   Przy karczmie na uciesze

 

   Podkówkami krzesze.

 

   (Pieśń mazurska)

 

Miłość jest dla niego zawsze pełna niepokoju, choć stanowi podstawę wszystkich najlepszych uczuć człowieka. Spotyka ona

ludzi wszystkich stanów. Karpiński jest zresztą przekonany, że “prosta”, wieśniacza miłość jest wartościowsza od miejskiej czy

pańskiej. Arcydziełkiem jest Mazurek, w którym wykorzystał poeta prostaczą naiwność, wierzenia i zwyczaje ludowe.

 

 

W kordonie cesarskim

 

 

Karpiński w swoich zapatrywaniach politycznych bywał naiwny. Zamiłowany gospodarz, widział przede wszystkim zniszczenie

kraju. Przerażony wojną domową opisywał “odmienione Nadprucie”, gdzie

 

   Smutnym gra tonem Korydon zniszczony.

 

   Ślicznych twych córek ścieżki zarastają.

 

   (Na odmienione Nadprucie)

 

Przebywając w Wiedniu pisze wiersz Tęskność do kraju, pełen goryczy, zauważając “jak jest mało, / którym by się płakać chciało

/ Upadającej ojczyzny!”. Na nic się zdało poświęcenie patriotów:

 

   Wy, co domowe opłakawszy klęski,

 

   Poszliście naród ratować niewdzięczny!

 

   W tylu przygodach wasz oręż zwycięski

 

   Pokazał światu, że i Polak zręczny!

 

   Cóż przynieśliście z powrotem w swą stronę?

 

   Ubóstwo, blizny, nadzieje zwiedzione.

 

   (Żale Sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta)

 

W Pieśni dziada sokalskiego w kordonie cesarskim upadek polityczny wiązał z upadkiem moralnym Polaków. Bardzo

dramatycznie, wiążąc z upadkiem państwa klęską wszystkiego, co polskie, nie wyobrażał sobie, że może utrzymać się kultura

narodowa po rozbiorach. Polacy “rozdani na Moskwę i Niemce, / Na roli ojców płaczą — cudzoziemce”. Żale Sarmaty kończy

poeta zapowiedzią zamilknięcia, nie widząc sensowności tworzenia w cudzym teraz kraju. Naiwnie wierząc w dobre intencje

Mikołaja Repnina, generał-gubernatora ziem litewskich włączonych do Rosji, odpowiada mu szczerze na zaproszenie do napisania

wiersza:

 

   Ten język i te wiersze słowami polskiemi

 

   Może za sto lat znane nie będą w tej ziemi!

 

   W którąż stronę piszący zwróci się oczyma,

 

   Kiedy nieśmiertelności pismom jego nie ma?

 

   (Do książęcia Mikołaja Repnina)

 

Nie przewidział Karpiński siły kultury, zwłaszcza literatury polskiej, która w okresie zaborów stała się główną ostoją narodowego

poczucia Polaków. Kiedy się czyta jego wiersze porozbiorowe, opisujące częstą zdradę i obojętność na sprawy kraju, można

zrozumieć gorycz zwątpienia poety.

 

Zastanawiająco częste są owe nuty rozczarowania i zwątpienia. Najpełniej objawiły się w znakomitej elegii Powrót z Warszawy na

wieś, napisanej na przełomie lat 1783-84. Złośliwością byłoby stwierdzenie, że jest to spowiedź rozgoryczonego twórcy, któremu

nie udało się zrobić kariery w stolicy. Niezależny duchowo i uparty poeta zdawał sobie sprawę, że to nie było możliwe. Jakże

jednak znakomicie ukazał mechanizmy ambicji i kariery. Z jednej strony niczym nie uzasadniony optymizm, nawet wbrew własnej

wiedzy:

 

   Com zyskał, że rzuciwszy ubogie zagrody,

 

   Chciałem nieopatrzony płynąć przeciw wody?

 

   I widząc na me oczy, jak drudzy tonęli,

 

   Jam sobie myślił: “Oni płynąć nie umieli”.

 

Z drugiej gorzka nauka — kariera wiąże się z rezygnacją z własnej niepodległej osobowości:

 

   Trzeba wyznać, jak było, że mi coś dawano:

 

   Ale wszystkie godziny życia kupić chciano,

 

   Żebym wieczny niewolnik, nosił jarzmo czyje,

 

   Żył cały komuś, a sam zapomniał, że żyję.

 

Powrót do ubogiego wiejskiego domu jest więc zarazem powrotem do dumnego autentyzmu niezależnego poety, ale jest też

powrotem do ubóstwa. Karpiński chciał wierzyć, że “Szczęśliwy, kto na małym udziale przebywa”, jednak ambicje zaprzeczały tej

filozofii. Własna “lepianka” nie gwarantowała uczestnictwa w kulturze, w dobrach duchowych. Dawne oczytanie i twórczość

poetycka przynosiły ambicje, którym w tych warunkach nie można było sprostać. Rozgoryczony poeta gotów jest nawet pozbyć

się swoich ukochanych książek:

 

   Dziś zabierz mi kto księgi, ten sprzęt nieszczęśliwy,

 

   Do których mię przywiązał nałóg uporczywy;

 

   I co mi będzie lepiej w ubóstwie usłużne,

 

   Zamieniaj na motyki i żelaza płużne.

 

 

Pieśni nabożne (1792)

 

 

pisał poeta z myślą o prostych ludziach. Ubodzy i uciśnieni tylko w religii mogą znaleźć pocieszenie i wzór moralny. Świadomie

stylizował je na pieśni ludowe, licząc na to, że, jak pisał w liście do króla Stanisława Augusta: “Kiedy wieśniak przy pracy,

rzemieśnik za warstatem i w domu dziecię pod oczyma matki śpiewać będą, niepodobna, ażeby głos ten powszechny, do uszu

przychodząc, i serca im razem nie naprawiał”.

 

Efekty pracy były zaskakująco wspaniałe. Doskonałe osłuchany z pieśniami ludowymi poeta, poszukujący jak najprostszych

środków do przedstawienia zasad wiary i prawd religijnych, stworzył arcydzieła, które stały się własnością najszerszych warstw

społecznych. Kto z nas nie zna Pieśni porannej (Kiedy ranne wstają zorze...), Pieśni o Narodzeniu Pańskim (Bóg się rodzi, moc

truchleje...) czy Pieśni wieczornej (Wszystkie nasze dzienne sprawy / Przyjm litośnie, Boże prawy...).

 

Wiersze przenika czuła miłość do świata i do Boga, jako jego stworzyciela. Życia ludzkiego bynajmniej nie przedstawia jako

arkadyjskiego. W Pieśni porannej pojawia się groźba niespodziewanej śmierci, w Pieśni o Narodzeniu Pańskim obrazy biedy i

wzruszająca troska o zagrożoną ojczyznę, w Pieśni o Opatrzności boskiej można wyczytać, że tylko ufność i nadzieja w Bogu

pozwalają nam uniknąć złych losów. Ogólnie biorąc życie jest pełne zagrożeń i niedoli. Ratunkiem jest jedynie Bóg:

 

   Twoje oczy obrócone

 

   Dzień i noc patrzą w tę stronę,

 

   Gdzie niedołężność człowieka

 

   Twojego ratunku czeka.

 

   (Pieśń podczas pracy w polu)

 

Ujmująca jest owa ufność w Bogu. Przynosząca pokrzepienie i poczucie sensowności istnienia. I dlatego zapewne, tak prostym

językiem wyrażone, stały się Pieśni własnością duchową najszerszych rzesz Polaków.

 

katarzyna rosicka jaczyńska wikipedia