Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Poezje Asnyk Adam




Poezje

 

• Asnyk Adam •

• 1869 •

 

Burzliwe życie syna oficera powstania listopadowego i zesłańca na Syberię pełne było nadziei i rozczarowań. Asnyk brał udział w

działalności organizacji spiskowych, w czasie powstania styczniowego był nawet członkiem „czerwonego” Rządu Narodowego.

Kilkakrotnie więziony, wielokrotnie wędrujący po świecie w celach dyplomatycznych i poznawczych (Włochy, Francja, Szwajcaria,

Niemcy, Holandia, nawet Cejlon i Indie) doznał na sobie trudu i upokorzeń człowieka walczącego o lepszy świat.

Liczne wiersze patriotyczne, utrzymane w tonacji romantycznej, w pamięci potomnych zostały jednak przysłonięte przez pełne

rozczarowania wiersze miłosne oraz stanowiący podsumowanie doświadczeń życiowych cykl filozoficznych sonetów Nad

głębiami.

 

 

Między nami nic nie było, czyli Daremne żale (1869-80)

 

 

Album pieśni to tytuł cyklu pojawiającego się w trzech zbiorach: Poezje I (1869), II (1872), III (1880). Z niego pochodzą

najpopularniejsze utwory, jak Między nami nic nie było, Najpiękniejsze piosnki, Ucisz się serce, Daremne żale. Wraz z niektórymi

wierszami z cyklów zatytułowanych Mozaika (Gdybym był młodszy, Karmelkowy wiersz) tworzą interesującą historię miłosnych

fascynacji i rozczarowań poety.

 

Poeta ożenił się dopiero w wieku 37 lat. Gdyby wierzyć jego wyznaniom, był na to stanowczo za stary. W tamtych czasach

największe miłości przeżywano co prawda w wieku lat kilkunastu, ciężar lat mógł więc czuć Asnyk, kiedy w 1868 roku (miał wtedy

trzydzieści lat) pisał słynny wiersz Gdybym był młodszy... Niezwykle czysty liryk, subtelnie odwołujący się do pieśni ludowych

wyraża nie tylko żal za minionymi latami, które nie obfitowały w przeżycia miłosne, ale też zawiera sugestię, że może dobrze jest,

gdy miłość nie może się spełnić, gdyż nie przynosi wówczas rozczarowań.

 

Dla Asnyka to, co najpiękniejsze w miłości, przeżyć można było w jej fascynujących, marzycielskich początkach, ewentualnie we

wspomnieniu o wczesnym rozstaniu. Bogactwo przeżyć miłosnych w wierszu Między nami nic nie było... wypływa właśnie z tego,

że nic nie było, były jedynie wspaniałe nadzieje i zapowiedzi. Budzące się uczucie wyzwala ogromną wrażliwość na piękno

świata, kochający widzi piękno natury. Każdemu spotkaniu towarzyszy jednak myśl o kruchości uczucia i konieczności rozstania.

 

Szczególnie charakterystyczne są jednak nuty ironii, bliskie postawie niemieckiego liryka Heinricha Heinego. Gorycz i

rozczarowanie coraz silniej owładały tego, tak przecież czynnego, człowieka. Musiał pozostać w społeczności, której nie mógł

zaakceptować, czuł się więc skazany na samotność. Podtrzymując towarzyskie konwencje wpisywał w nie coraz więcej goryczy.

Nawet uwielbianej kobiecie potrafił powiedzieć: "Nie pójdziesz za mną, lecz mnie nie powstrzymasz" (Pożegnalne słowo).

 

Najbardziej znanym utworem ukazującym gorycz poety jest Karmelkowy wiersz (1868). Najpiękniejsze kobiety wszak pojawiały się

w salonach. One miały czas zadbać o strój i urodę. Czarowały poetę, który aż nazbyt szybko przekonał się, że wszystkie ich

zabiegi zmierzały do bogatego zamążpójścia. Biedny literat był traktowany jako partner, który wierszami umiał podkreślić

atrakcyjność panny, męża wybierało się jednak spośród innych.

 

Konwencje liryki romantycznej przyzwyczaiły czytelników do idei braterstwa dusz. W praktyce jednak okazywało się, że

niepodobna zdobyć naprawdę choćby „jednego serca”.

 

Rozczarowanie poety obejmowało coraz szersze kręgi doświadczeń. Przegrane walki o lepszy świat przyniosły coś gorszego niż

gorycz porażki. Późniejsze wiersze z Albumu pieśni coraz rzadziej są miłosne i erotyczne, coraz więcej mówią o dojmującym

poczuciu obcości w świecie, który nie przejął po odtrąconych bojownikach o lepsze jutro nawet ich idei. Jakkolwiek poeta

deklaruje, iż "Trzeba z żywymi naprzód iść / Po życie sięgać nowe" (Daremne żale, 1877), nie ma w tym ani krztyny optymizmu.

Wiersz kończy się słowami "Świat pójdzie swoją drogą".

 

 

Nad głębiami (1883-93)

 

 

to cykl trzydziestu sonetów publikowanych w latach 1883–93, w całości wydanych w czwartym tomie Poezji (1894). Kunsztownie

ułożone wiersze stanowią próbę najpełniejszego wykładu światopoglądu poety.

 

Rozpoczyna Asnyk od krytyki możliwości poznania ludzkiego. Natura, jego zdaniem, jest dla nas nierozpoznawalna w ogóle.

Każda próba rozjaśnienia ciemności ujawnia ich ogrom. Z wszechświata dobiega nas raczej echo naszego wołania niż głos

niepojętej i obojętnej na nasz los natury. Ogrom rzeczy i zjawisk dostrzeganych przez nas to tylko złudzenie. Doznają go nie tylko

jednostki, lecz pokolenia i cywilizacje.

 

Do najciekawszych sonetów należy VII, opisujący powstanie i ruch wszechświata. Gigantyczny wir, kruchy jak bańka mydlana,

podlega jednak prawom natury narzuconym przez „nieznaną falę / Co poza bytem będąc, byt okala [... ], Co byt w głębiach

nicestwa osadza”. W koncepcjach tych widać pogłosy kantowskiej krytyki poznania oraz heglowskiej koncepcji logiki dziejów.

Sugestywność obrazu jednak pozwala czytelnikowi poczuć się w ogromie niezrozumiałego kosmosu jak wątła trzcina, która dla

Pascala symbolizowała nasze istnienie.

 

Asnyk podkreśla, iż dorobek indywidualnego człowieka ma znaczenie znikome w otchłani dziejów. Człowiek jednak został

powiązany z duchem, który z nicości wywiódł istnienie poprzez treść, sens, wartość duchową. Czas nieuchronnie niszczy

wszystko, jednak duchowy dorobek pokoleń zachowuje swoją wartość i trwałość, powoli poszerzając królestwo idei.

 

Przekonanie to wyznacza Asnykowskie wyobrażenie o winie i karze. Ludzie tworzą kulturę, więc ludzie są za nią odpowiedzialni.

Skutki ludzkich działań jednak często odczuwają dopiero potomni. W konsekwencji dzieci bywają karane za grzechy ojców lub

dziadów. Z drugiej strony, ponieważ człowiek nie może istnieć poza społecznością, musi z nią współdziałać i ponosić

odpowiedzialność za to, co ona robi. Tylko bowiem wspólne działanie jest w stanie służyć idei postępu, doskonalenia świata.

 

Mocą pozwalającą przeciwstawiać się złu jest miłość – tylko bowiem ona jest w stanie odwrócić złe skutki występku. W tych

rozważaniach Asnyk zbliża się do chrześcijaństwa, traktując postulaty moralne jako obowiązek, który „Utrwala wielki religijny

związek. / Łączący członków rozpierzchłej rodziny / W Duchu, co wszystko ożywia – jedyny” (Sonet XVI).

 

Idea ewolucyjnego postępu bliska jest załamania ze względu na stan społeczności w końcu XIX wieku. Asnyk, obserwując co się

dookoła niego dzieje, dochodzi do wniosku, że zatracono w jego czasach dorobek pokoleń (Sonet XXVIII). Idee zmierzchu kultury

i dekadentyzmu jednak nie zdominowały myślenia poety. Ducha bowiem nic nie jest w stanie zniszczyć, jeżeli tylko on sam nie

zdecyduje się na samobójstwo z rozpaczy i zwątpienia (Sonet XXIX). Jakkolwiek więc wszystko się zmieni, samo istnienie ducha

zapowiada postęp świata.

 

Owe ogólne rozważania o końcu wieku, upadku ideałów, dotyczą również sytuacji Polski. Dla Asnyka nie do pomyślenia byłby

chocholi taniec kończący Wesele Wyspiańskiego. Pisane w tym samym czasie cztery sonety Przyjście Mesjasza operując

chrześcijańskimi obrazami zapowiadają wyzwolenie.

 

Nad głębiami w swoim czasie były ewenementem. Nie znano jeszcze filozofującej liryki Norwida i cykl Asnyka mógł być uznany

za wybitne w swoim rodzaju dzieło. Doskonałość formalna i prostota języka do dziś stanowi o jego atrakcyjności, zwłaszcza

świetny jest Asnyk w opisach kosmogonicznych. Całość jednak straciła sporo na swojej rewelacyjności, ciekawiej przedstawiając

się jako świadectwo walki rozgoryczonego poety o wiarę w przyszłość i poszukiwania uzasadnień do optymizmu, mniej natomiast

ciekawie jako cykl wierszy filozoficzno–moralnych.

 

 

„Asnyk nie jest wcale mniejszym od Mickiewicza czy Słowackiego poetą” (Miriam [Zenon Przesmycki]).

 

„Wypchany orzeł” (Stanisław Wyspiański o Asnyku).