Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Pałuba




Pałuba

 

• Irzykowski Karol •

• 1903 •

 

 

Czy to powieść?

 

Pisanie tej powieści było dla Irzykowskiego okresem trudnym i heroicznym; później uważał, że dopiero przed śmiercią znajdzie się

"na wyżynie moralnej Pałuby" (z listu do K. L. Konińskiego z 1931). To była wysoka, pełna młodzieńczości miara. Ambitnym

zamiarom twórcy nie mogły dorównać opinie krytyków, a także on sam - życiem i późniejszą działalnością, często przezeń

konfrontowaną z aspiracjami ujawnionymi w Pałubie . W tym dosięgnął go "pierwiastek pałubiczny" , którego odkrycie i opisanie

stanowi bezsporną intelektualno-psychologiczną zdobycz autora, a krytyków i badaczy skłaniało do przyznania mu oryginalności i

prekursorstwa, np. wobec freudyzmu i postfreudyzmu.

 

Pierwszy zamysł Pałuby pojawił się prawdopodobnie w r. 1892 w związku z powieścią "in spe", będącą - według zapisku w

dzienniku Irzykowskiego - "właściwą etyką" twórcy, oraz w związku z pracą nad "powieścią rozwojową" Odłamy, zawierającą

wątek prawidłowego wychowania dziecka, który być może został wykorzystany w Pałubie w konstrukcji postaci Pawełka. Okres

pisania przypadł zapewne na rok 1898, kiedy powstał pamiętnik-biografia dla Erny Brand, poznanej w połowie 1896. Pałuba

powstała na podstawie tego pamiętnika (zaginął w 1939), traktowanego przez Irzykowskiego jako "gwiazda podziemna", inspiracja

do postulatów autorskich w Pałubie, by otworzyć "ostatni horyzont" i pokazać "rezerwy", jako "busola" w rozważaniach literackich

domagających się "najwyższej miary", szczerości i jasności, napięcia uczucia i intelektu, właściwego pamiętnikowi. W Pałubie

wzbogaca się o kolejne rozdziały Księga Miłości - "rodzaj pamiętnika erotycznego w obrazach", do którego Strumieński, bohater

powieści, chciał napisać tekst. Nadto Strumieński pisze "biografię", będącą "niejako krytyką jego marzeń". Ale nieraz zasnuwała

się ona "mgłą powieściową" i była "kokietowana" z Księgą Miłości.

 

Pierwszą redakcję Pałuby, skończoną 31 sierpnia 1899, przedstawił Irzykowski na zebraniu towarzyskim u lwowskiego poety

Stanisława Barącza. Jej główną myśl oraz samo spotkanie i głos w dyskusji St. Brzozowskiego, dowodzący niepełnego

zrozumienia pomysłu "zachwiania wszelkiej tematyczności", zrelacjonował autor w II wersji tekstu - w Szańcu "Pałuby". Pod

wpływem krytycznych głosów dyskutantów jakoby przerwał pracę na okres mniej więcej dwóch lat. Podczas bezpłatnego urlopu (z

redakcji "Przeglądu Politycznego, Społecznego i Literackiego"), wspomnianego ogólnikowo w rozdziale IX Pałuby, ukończył 12

lipca 1902 trzyletnią pracę nad nową, całkowicie zmienioną wersją książki, której cele - zainspirowane dyskusją sprzed kilku lat - i

rezultaty zsyntetyzował w Szańcu. Ta redakcja tekstu, podobnie jak nowela Sny Marii Dunin (1896), powstała w rodzinnych

Brzeżanach. Zachowała ślady realistycznych odniesień z okresu dzieciństwa i współczesności. Powieściowy opis dworku w

Wilczy jest zbieżny z wyglądem, utrwalonym w pamięci 8-letniego chłopca, dworku w Jasionach (nazwa folwarku w Błaszkowej,

pow. pilzneński, gdzie urodził się pisarz). Odbicie znalazły również fascynacje Irzykowskiego (z 1892) cechami osobowości i

otoczenia "niejakiego Spausty", sąsiada "wujostwa Piotrowskich", posiadającego oryginalny dom - "całe muzeum i wystawę

obrazów, rzeźb" (zapisek z dziennika Irzykowskiego). W komentarzu do Pałuby wykorzystał pisarz fakty społeczne i literackie

jeszcze z pierwszej połowy 1902.

 

Pałuba ukazała się w maju lub w pierwszych dniach czerwca 1903, wydana przez lwowską Księgarnię Polską Bernarda

Połonieckiego. Zadecydowała pozytywna recenzja wewnętrzna kierownika literackiego tej placówki O. Ortwina, aczkolwiek np. W.

Feldman uważał, że publikacja ubliża autorytetowi wydawcy. Feldman pozostał wierny krytycznej opinii, dzieląc ją z wybitnymi

przedstwicielami piśmiennictwa Młodej Polski, jak J. Kasprowicz i M. Komornicka. Tych, którzy Pałubę zrozumieli i chwalili,

najwybitniej reprezentowali wówczas i później:Stanisław Brzozowski, St. Lack, Koniński; wybitny dramatopisarz modernistyczny

J. A. Kisielewski podkreślał w pozytywnej ocenie (z 1906) odkrycie pierwiastka pałubicznego w "wielce oryginalnym dziele". To

jedyne za życia autora wydanie, będące podstawą dla edycji powojennych (1948, 1957, 1976, 1981 BN w oprac. A. Budreckiej),

składało się z następujących części: noweli Sny Marii Dunin (Palimpsest); zasadniczego tekstu powieści Pałuba (Studium

biograficzne) w dwudziestu jeden rozdziałach; Uwag do "Pałuby"; Wyjaśnienia "Snów Marii Dunin" i związku ich z "Pałubą";

Szańca "Pałuby". Trzeba przyznać wiele racji recenzji z 1903 r. stwierdzającej, że autor stworzył "niepospolity komentarz, wielkie

i misterne rusztowanie do dzieła, którego poza nim prawie nie widać" (Wł. Jabłonowski). Na propozycje wydania samej Pałuby

pisarz odpowiadał, że na to będzie czas po jego śmierci. Półserio snuje się w dziele motyw przyszłościowego "popularnego" lub

"szkolnego" wydania Pałuby i bliższego w czasie wydania, do którego autor wniesie uzupełnienia. Stąd bierze się ironiczna

powieściowa wyrozumiałość dla "państwa Strumieńskich" jako ludzi nie wykształconych na Pałubie.

 

Pałuba jest dziełem wieloskładnikowym o strukturze warstwowej. Według Szańca, stanowi "zlepek" następujących warstw: "1/

fakta; 2/ zdania, teorie, jakie o tych faktach mają działające osoby; 3/ dialektyka samych faktów, tj. różne inne sposoby

pojmownia ich, których osoby działające nie uwzględniły, tudzież wnioski stąd wysnute; 5/ co ja, jako autor, sądzę o każdym z

poprzednich punktów; 5/ tło moich zapatrywań filozoficznych i estetycznych, bez którego nie można zrozumieć Pałuby tak, jak

chcę, żeby ją zrozumiano". Kazimierz Wyka nadał kwestii bardziej przejrzysty wyraz, zmierzając do uwypuklenia nowatorstwa.

Jego zdaniem, w główną partię Pałuby zostały wpisane trzy książki: I. normalna powieść o dziejach podwójnego małżeństwa

Piotra Strumieńskiego (powieść właściwa); II. analityczny traktat odautorski na temat tej powieści (quasi-powieść analityczna); III.

książka warsztatowa o pisaniu utworu (quasi-powieść o powieści). Ten podział, pozostający do klasyfikacji I. w stosunku: I=1-2,

II=3-5, uprzytamnia, iż na płaszczyźnie zetknięcia I i II grupy pokładów powstaje trzeci: quasi-powieść o pisaniu utworu, można

rzec: "powieść o powieści", powieść autotematyczna. Sprawa autotematyzmu Pałuby jawi się dziś, np. w rozważaniach A.

Budreckiej, jako bardziej skomplikowana i nie tak - przy rygorystycznym traktowaniu - oczywista. Niemniej w potocznym

dyskursie literaturoznawczym przyjęło się uważać autotematyzm za niekwestionowany wymiar prekursorstwa Pałuby.

 

Pierwiastki fabuły również układają się jakby pokładowo, w związku z rozwojem i komplikacjami (uwarstwieniami) treści

polemiczno-dyskursywnych. Stanowią bowiem ich podglebie i plastyczną ilustrację. Można te warstwy porządkować w sposób

uzmysławiający tradycjonalizm ukształtowania fabularnego i uporczywość roztrząsań intelektualnych, nieraz finezyjnych i

błyskotliwych. Najpierw odgarnijmy je używając postaci; z kolei wypadnie dotknąć samego jądra Pałuby.

Centralnym bohaterem utworu jest konstatujący i komentujący wydarzenia "autor Pałuby" (nazwa obecna w tekście). Jego kwestie

można odnaleźć w późniejszej twórczości Irzykowskiego. Nie odstępuje on na krok tradycyjnych bohaterów powieściowych i

faktycznie nie daje im żadnego marginesu swobody, choć zarazem stwierdza, że starał się "czasem wyłamać spod szablonu,

według którego charaktery literackie są dość dowolnymi zlepkami dość powierzchownie wysortowanych cech ludzkich".

 

W sensie fabularnym Pałuba jest opowieścią o synu kowala - Piotrusiu Włosku, zaadoptowanym i uczynionym jedynym

spadkobiercą przez Adama Strumieńskiego. Jako ostatni właściciel wsi Wilcza w Galicji Piotr Strumieński żeni się ze starszą o

"lat kilka", piękną, inteligentną i naiwnie dziecięcą (później tę cechę uznał za wariactwo) malarką - Niemką Angeliką Kauffmann.

Angelika (Gela) umiała "igrać z faktami rzeczywistości, wyszydzać je lub zamieniać na fakta iluzoryczne, należące do jakiegoś

urojonego kompleksu". Charakteryzował ją też "nałóg mistyfikowania Strumieńskiego inną powierzchnią swej duszy", a pociągała

potworność i mizoandryczne (nieprzychylne mężczynom) fantazje malarskie. Pod wpływem niespełnionego macierzyństwa (połóg)

stała się "obłąkana, niepoczytalna". Ułożyła misterny plan "utrwalenia swego obrazu w duszy Strumieńskiego"; w planie tym

istotną rolę pełnił - umieszczony w ogrodowej kaplicy-muzeum (mauzoleum) - jej autoportret ("głowa ludzka nasycona światłem"),

sugestywnie oddziałujący poprzez "sekretne farby" i mechanizm optyczny oparty na interferencji światła. Po samobójstwie

Angeliki, którego wyjaśnianie ułoży się w osobny sensacyjno-erotyczny wątek, bohater żeni się z Olą (Aleksandrą) ze

Strumieńskich-Mariuszów, osiadłych w Królestwie. Jej oryginalnym rysem była "zazdrość egoistyczna, intelektualna", a cechą

typową, uformowaną na wspólnym wielu postaciom podłożu skłonności do naśladownictwa i odgrywania "komedii" - "poza

zdradzanej i przebaczającej żony".

 

Strumieński interesuje się przemiennie malarstwem, książkami naukowymi, botaniką, architekturą, naukami przyrodniczymi i

literaturą. Ma "upodobania szlacheckie", a w duszy "stały osad romantyzmu". Po odpływie przekonań demokratycznych

sympatyzuje z obozem konserwatywno-arystokratycznym. Jest hipochondrykiem, pesymistą, egoistą, sybarytą, a także

naśladowcą, blagierem i pozerem żyjącym "stylizowanym życiem". Ma inklinacje do widzenia siebie innym i lepszym, do

tworzenia i identyfikowania z rzeczywistością schematów pojęciowych, szablonów, życzeń i urojeń. Mówiąc bardziej językiem

powieści, ma skłonności do wewnętrznego krętactwa ("szacherka", "wykręty"), patosu i przesady, do analogizownia,

"zaokrąglania" i poetyzowania zjawisk, doszukiwania się "pseudozwiązków", "urzeczywistniania frazesów", symetryzowania i

konstruowania (w znaczeniu np. idealizowania, hipostazowania, imaginowania) przeżyć, zdarzeń i swego "ja". Ciągle odgrywa

jakąś "komedię" jako "artysta życia", mający nawet w ruchach "coś aktorskiego". Ola nazywa go trafnie "męską Marią Dunin",

dokumentując związek powieści z nowelą. Strumieński próbuje, bez rezultatu, reżyserować własne sny, by wskrzesić postać

Angeliki. Pielęgnuje utworzony na podstawie książek i wyobraźni ideał miłości, w znaczeniu idei, którą należy urzeczywistnić;

traktowany jako "postulat" zawierający "sam w sobie rację swego bytu i rozkazu". Główny nurt jego przeżyć, idealizacji, projektów

i rozczarowań wypełnia - poprzez odpływy i "recydywy" - związana z owym "postulatem" pamięć o Angelice. Strumieński nie ulega

powabom kokieteryjnej wdówki Mossorowej, ale romansuje z ekscentryczną Rosjanką, eks-aktorką Berestajką i z nauczycielką

domową Pauliną. Jego syn z drugiego małżeństwa - Pawełek ginie w wypadku, uniesiony przez konia Angelo, co autor

skomentował jako dzieło przypadku - "mistrza nihilisty" i reprezentanta natury, sprowadzającego zdarzenia do "jedynie

prawdziwego mianownika bezimienności". Występuje jeszcze kilka postaci bardziej zindywidualizowanych: "malarz

nieproduktywny" po nieudanym samobójstwie znany jako autor powieści Chora miłość - Gasztold, ksiądz Huk, towarzyszący

Berestajce nieco groteskowy Władysław Jelonek (zachwycał się po blagiersku i wszędzie węszył komizm), dziewczynka wiejska

Agatka, "wiejska wariatka" Kseńka Pałuba i kilka postaci zaledwie naszkicowanych.

 

Fabuła Pałuby ma charakter pretekstowy i konwencjonalny. Wchłania chwyty, motywy i wątki - wypróbowane i spospolitowane,

naśladowane , podpatrzone u najbardziej popularnych autorów. Dla programu Pałuby najważniejsza jest warstwa

dyskursywno-polemiczna i warsztatowa, a więc złoża wewnątrztekstowe, których obecność i rangę autor nieustannie zaznacza.

Swoista "dyskusyjność" tekstu (spostrzeżenie Głowińskiego) ujawnia się zrazu, nie stawiając większych wymagań przed

odbiorcą, w sposób tradycyjny, właściwy powieści realistycznej, np. pozytywistycznej. Jej nośnikami są więc np. wyliczanie

kwestii "według dawnej metody powieściopisarskiej", dygresja, aforystyczna pointa i ugólnienie, komentarz do zachowań

bohaterów, zwroty do czytelnika i pobudzanie jego ciekawości, częste uwagi narratora antycypujące wydarzenia i manifestujące

wszechwiedzę. Te znane środki nabierają cech nowości, gdy autor określa własne zamysły, prawidłowości tekstowe, zakres swej

ingerencji, pożądany sposób lektury.Pierwiastki nowości zaznaczają się jeszcze silniej, gdy sposób postępowania Irzykowskiego,

jego "polemiczna dygresyjność" (określenie R. Nycza), głębiej dotyczy spraw warsztatu literackiego - własnego i pokolenia

modernistów (charakterystyki życia umysłowego oraz prądów i mód modernistycznych). W tym zakresie toczy się nieustanna gra

myśli, nieraz nużąca i manieryczna, zlokalizowana w zdaniach wtrąconych, uwagach, skrótach (np. "p.f." - "punkt fałszywy") i

znakach w nawiasach (pytajnik, wykrzyknik). W tej warstwie, formalnie komentarzowo-podtekstowej, w istocie - zasadniczej,

znajduje czytelnik szereg potwierdzeń, ale jeszcze więcej hipotez, pytań, zaprzeczeń, celnych ripost i lapidarnych objaśnień (np.

"samorząd faktu", "przesada szczerości", "wybryk poetyczny") oraz wypomnień błędu, zafałszowań itp. W rozdziale Trio autora

Irzykowski przyznaje: "wszystkie moje nawiasowe zdania i uwagi były dla mnie omal ważniejsze niż sam tekst". W końcu

omawiane partie dzieła wiążą się z metodą pisarską. Odnoszące się do tego zagadnienia obserwacje recenzentów zwracały

uwagę na postawę badawczą, analityczną i intelektualizm (St. Brzozowski), słusznie przyznając twórcy chęć zatarcia różnicy

między stylem poezji a stylem naukowym (anonim. rec. z 1904). W istocie, sposób pisania splata się w Pałubie z samodzielnie

wypracowaną i obnażaną przed odbiorcą "metodą psychologiczną" oglądu zjawisk, mającą naśladować naturalną formę, w jakiej

przedstawiamy sobie "prawdziwe zdarzenia".

 

Przygotowawszy grunt, można pokusić się o próbę odpowiedzi na tytułowe pytanie. Po niestraconej lekturze Pałuby, każdy zabieg

w tym kierunku musi być również dokumentacją, analizą, docieraniem do "atomów" tekstu. Wielu krytyków Młodej Polski

odmawiało Pałubie wartości jako powieści, uznając ją za "twór czysto myślowy" , "studium naukowe" lub "pseudopowieść" (M.

Komornicka), właściwie nie należącą do dziedziny artyzmu (W. Feldman). Dziś przeważa, nie wyjaśniające do końca kwestii

gatunkowości, traktowanie - łączne lub rozłączne - Pałuby jako dokumentu i dzieła fikcji literackiej, a gdy np. mowa o narracji -

jako dzieła prozy fabularnej. Sam autor nazywa Pałubę lub jej elementy "studium biograficznym", "historią [...] bohatera",

"rozprawą", "rodzajem przedmowy", "studium", "historią jednego tylko kompleksu w umyśle Strumieńskiego", "psychologicznym

przekrojem", "esencją [...] zdarzenia", "psychologicznym nekrologiem muzeum", "poematem filozoficzno-lirycznym", "analityczną

syntezą", "tekstem wypadków". Wybór opcji należy do odbiorcy, uchylającego stanowczą odpowiedź na tytułowe pytanie, które

można też uznać za banalne, skompromitowane w świetle Pałuby.

 

 

Czym jest Pałuba i "pierwiastek pałubiczny"?

 

 

Z pytań-problemów dotyczących tekstu te właśnie mają charakter rudymentarny. Pałuba to dzieło , które autor przed oczyma

czytelnika pisze i komentuje, a także w jakimś stopniu dzieło idealne, jako program. W związku z tą funkcją utworu Irzykowski

przybliża zawartość, fabułę i odbiór I wersji dzieła, okoliczności powstania i budowę II wersji oraz swoje myśli o "idealnej"

przyszłościowej Pałubie. Uzasadnia tytuł potrzebą ujęcia idei w symbol, oddziałujący silnie na pamięć. Wskazuje, co było jego

celem w Pałubie; określa tematyczne ugrupowanie "faktów życiowych"; podaje przykłady na "utajone procesy myślowe" oraz

jednostronne "uchwycenia" (dualistyczne szablony, symetryczności itp.) i wewnętrzne krętactwo ("garderoba duszy", "punkt

wstydliwy", "komedia charakteru"). Sytuuje tekst wobec czytelnika. "Najważniejszy wynik" Pałuby to, w wersji ostrożniejszej,

uprzytomnienie, iż każda sprawa, traktowana serio i analitycznie, przedstawia się w "ostatniej instancji" jako kwestia intelektualna.

Ponadto "jeden z rezultatów" Pałuby stanowi "rozbrat z poezją jako postulatem". Przy tym Irzykowski, zapewne świadomy swoich

literackich właściwości, ustępstw (może i ograniczeń?), stwierdza z ironią i jakby dyzgustem wobec konieczności schlebiania

pospolitym gustom czytelniczym, że "najpiękniejsze ustępy" Pałuby opierają się w "ostatniej instancji" na banalności.

Przedstawia także możliwości zastosowań "rezultatów" Pałuby, uprzedza potencjalne zarzuty i ostro się broni: "wara mi od

Pałuby!" Gdy mowa o Pałubie jako dziele, omawia również związki z innymi autorami i utworami (Snami Marii Dunin,

projektowanym własnym dramatem Komedia tryumfalna, filozofią E. Macha, teorią tzw. konsekwentnego naturalizmu A. Holza,

Wyzwoleniem Wyspiańskiego, Z minionych dni G. Daniłowskiego, S. Przybyszewskim, E. A. Poe - schemat fabuły Pałuby

przypomina jego nowelę Morella). Wreszcie w tonacji autoironicznej - uwzględniając utopijność własnych postulatów, syntetyzując

i metaforyzując - wyjawia, czego dotyczy "program" Pałuby ("tylko jej samej, znika razem z nią") i czym ona jest: "monstrualną

ruiną - a i do tego stylizowaną". Tego zrozumieć się nie da bez refleksji nad tym, czym jest pierwiastek pałubiczny.

 

Irzykowski podał kilka znaczeń słowa "pałuba" : "taran do zabijania pali w rzece"; "manekin służący do przywdziewania sukni

kobiecych"; "pogardliwy przydomek brzydkich, nieprzyjemnych bab". Zasłyszawszy niezrozumiałe słowo od parobków i

pastuchów, Pawełek zaczął nazywać "pałubą" i "naszą pałubą" - "kobietę na obrazie" (chodzi o wspomniany niezwykły obraz

Angeliki). To użycie przypomina i przyswaja sobie Strumieński, mówiący Oli o "pałubie za szkłem" i "niemej pałubie", która

skończyła samobójstwem, a później rozmyślający nad "tamtą, pierwszą, idealną pałubą". W umyśle Pawełka tworzy się historia

słowa "pałuba", a ściślej: skonstruowana z tęsknot i zmyślonych bajek historia "cudownego obrazu - Pałuby", zatytułowana na

zewnątrz "Agelika-Pału- ba". Dla Strumieńskiego pamięć o żonie przybiera postać "kompleksu Pałuby (Angeliki)". "Pałubą"

Strumieńskiego była "wariacka rzeczywistość", doprowadzająca jego umysł do rozstroju - to wyjaśnienie zbliża się do istoty

rozumienia pierwiastka pałubicznego.

 

Kseńką Pałubą jest nazywana pogardliwie wiejska wariatka, z którą Pawełek nawiązał intymną znajomość. Chłopiec uznał tę

"nową Pałubę" (to jest określenie autora, posługującego się potem imieniem Pałuba) za wynędzniałą "zastępczynię,

wysłanniczkę" z obrazu Angeliki. Okoliczności romansu syna i niezwykła śmierć Kseńki sprawiają, że Strumieńskiemu wydaje się

Kseńka "wilkołakiem Angeliki", a po śmierci Pawełka - "wilkołaczą misją Pałuby". Ten pomysł przedstawił Irzykowski w tonacji

półserio.

 

Pisarz wyznaje, że nazwał powieść Pałubą w momencie, w którym żywiołowo dotknęło Strumieńskiego "rozchwianie się

tematowości w życiu". Odzwierciedlając to zjawisko i podobne mu, użył również nazwy pierwiastka pałubicznego oraz wielu

określeń, zwrotów i wyrażeń pokrewnych , częściowo je objaśniając: "pałubizm" ("czynniki życia występujące w praktyce"),

"nieskazitelność, niepałubiczność sytuacji", "sprawa [...] spałubiła się" ("skrystalizowała się? wybuchła? zagmatwała się?"), "idea

pseudozwiązków (pałubiczna)", "kwestia pałubiczna", "pałubiczne piętno"; "pałubiczny" jest "zgrzytliwy akord", "czynnik",

"odwrotny pierwiastek", "świat"; "przykre pałubiczne myśli", a nadto "pałubiczne" są "części", "momenty" (w "kompleksie

Angelika"), "tajemnice życia", "tajemnice", "towary", "wycinki życia".

 

Czym jest zatem pierwiastek pałubiczny w Pałubie, stanowiący jądro jej koncepcji intelektualno-psychologicznej, etycznej i

estetycznej? Jego kariera terminologiczna w Pałubie i poza nią rozpoczęła się od rozdziału XI powieści, mającego w tytule właśnie

tę nazwę, "śliczną i dziwaczną" , a zarazem "pysznie szkaradną i niemuzykalną" .

 

Jest to pierwiastek "tajemniczy", "wysłaniec Bogini Rzeczywistości", utożsamiany z "pierwiastkiem destrukcyjnym pewnej

autoanalizy, która leży w rzeczach samych". Nawiedza jako "gość skryty, niepożądany", ale czasem składa postaciom

powieściowym (np. Oli) "grzeczną wizytę".

 

Irzykowski pokazuje jego interwencję w "duszy" i życiu Strumieńskiego; jak przeszkadza w "urządzaniu podziemnego życia", ale i

spełnia rolę pomocnika w nawiązaniu romansu, przesądzając wynik walki wewnętrznej. Można go stosować wobec np. wydarzeń

życia literackiego (Wyspiański - wspomnijmy chochoła z Wesela - przedstawił myśli podobne do sformułowanych przez

Irzykowskiego, psując mu "symetryczność" oddziaływania na czytelników) oraz odkryć fizjologicznych i lekarskich, traktując je

sceptycznie. Daje się odczuć, gdy wybiegamy myślą poza życie; gdy mamy osobiście odczute szablony i plany pojmowania go

urastające do idées fixes; gdy gwałtownie rozchwiewa się "symetryczność" w życiu; gdy "jakoś to wszystko wyszło nijako". Uczy

ostrożności i wpływa na urealnienie programów, wyposażając ludzi w "miarę kontrolującą". Uchyleniem pierwiastka pałubicznego

jest np. "punkt fałszywy" jako "świadome albo zwykle nieświadome zamilczenie prawdy".

 

Według powieściowych quasi-definicji, pierwiastek pałubiczny polega między innymi na "inkogruencji (nieprzystosowaniu) obrazu

w duszy, myśli, fantazji, teorii z odnośną rzeczywistością"; różni się wyraźnie od "pierwiastka konstrukcyjnego", powściągając

jego uniesienia i obecność (jak np. u Szekspira poprzez naśladowanie "zygzaków życia"). Jego znaczeniowym odpowiednikiem

jest "pierwiastek rektyfikacyjny, dementujący". Irzykowski wywodzi pierwiastek pałubiczny również od wyrażeń F. Ch. Hebbla:

"pęknięcie idei" i "pomieszanie motywów".

 

Można więc w pierwiastku pałubicznym widzieć swoisty "wentyl" (np. gdy poza chroni przed odczuwaniem tragedii), "kwas

niwelujący, zawarty w codziennych wypadkach", "klapę bezpieczeństwa", "zasadę kontrabandy" wobec "najidealniejszych

pragnień", "instynkt samozachowawczy" dla umysłu itp. Wszystkie te proste czynniki i urządzenia, pochodzące od "mistrzowskiej

natury" i uwarunkowane psychologiczno-fizjologicznymi wymaganiami życia, miałyby bowiem moc rozcieńczania i znoszenia

"poetycznych szczytów" w życiu, łagodzenia antagonizmów "gotowych do tragicznego na siebie natarcia", zachowania

"praktycznego toku" sprawy. Syntetycznie wyjaśniałaby to teoria - nurtująca Irzykowskiego jeszcze przed napisaniem Snów Marii

Dunin - że "niektóre ideały, dalej nauki, wreszcie miłość i poezja mają w sobie pierwiastek odśrodkowy (czytaj: pałubiczny), bo

wzięte na serio musiałyby zniszczyć człowieka". Na tej to teorii opierało się całe dzieło Irzykowskiego, który jako twórca szukał

"w pozornym porządku nieporządków, irracjonalności, pałubiczności" (zapisek z dziennika z 27.09. 1933). Czy to mu się udało?

Pierwiastek pałubiczny, trawiący i korygujący każdy maksymalistyczny, nie liczący się z realiami plan, nawet każdą syntezę i

pointę aspirującą do skończoności i nieomylności, poucza językiem Pałuby: "zazwyczaj dzieje się tak, że człowiekowi

badającemu lub piszącemu wystarcza urojenie wyczerpującej całości".

 

psychoterapia śląsk