Wyszukiwarka:
Artykuły > Epoka - Młoda Polska >

Obraz współczesnej Polski i stosunek do tradycji w utworach K.Wierzyńskiego




Obraz współczesnej Polski i stosunek do tradycji w utworach Kazimierza Wierzyńskiego

Kazimierz Wierzyński to poeta Skamandra, jeden z tych, których wiersze nadawały określony ton wystąpieniom całej grupy. Pierwsze rozważania Wierzyńskiego, tak jak i wszystkich skamandrytów, dotyczyły przeciwstawienia się poezji programowej minionej epoki. W swoich wierszach, takich jak "Zielono mam w głowie" i "Manifest Szalony" Wierzyński pokazuje jak istotnym walorem poezji jest wywoływanie beztroskiej, żywiołowej wesołości, odrzucenie filozoficznej problematyki i poświęcenie się czerpaniu radości z chwili. Te wiersze są niezwykle proste w budowie, mało wymagają od czytelnika i niemal naiwnie pokazują bezinteresowność i bezprogramowość poezji. Po okresie początkowym Wierzyński zaczął kierować swoją poezję na przeróżne tory. Przykładem może być tomik wierszy "Laur olimpijski", w którym pojawiają się sportowe motywy, a także zaduma nad człowiekiem i cywilizacją w tomie "Gorzki urodzaj".

Przedmiotem moich rozważań będzie jednak problematyka współczesnej Polski. Wierzyński swój stosunek do tego zagadnienia zawarł w wielu tomach poezji powojennego okresu swojej twórczości, jednak szczególnie istotnym jest zbiór "Wolność tragiczna" wydany w 1936 roku. Sztandarowym utworem tego zbioru jest "Ojczyzna chochołów". Nastrój tego wiersza jest z początku melancholijny. Podmiot liryczny ukazuje w sposób niezwykle poważny obraz ojczyzny. Widzi ją jako przestrzeń, ziemię przemienioną w cmentarz. Można wyróżnić "Śpiące pałace, grobowce bez treści" zgromadzone w "parku dziwów starożytnych". Cóż takiego podmiot widzi? Widzi dworki szlacheckie pozbawione życia, pozbawione prawdziwego dawnego nastroju. Czytamy dalej: "Geniusz twego narodu, duch zapominania (...) wszystkie cnoty parszywe (...) ta pustką zarażona Polska jeszcze jedna". Wyraźnie widać krytyczne podejście podmiotu lirycznego do narodu polskiego, który doprowadził ojczyznę do takiego zaniedbania i upadku. Nastrój z czasem zmienia się na coraz bardziej oskarżycielski i agresywny:

"Słoma trzeszczy zapchlona, gzi dziewki w podołku,

Szumy chmielu, alkowa z pałaszem na kołku

I ta krzepa: wieś w malwach, szkorbut, dzieci kopa,

święta ziemia praojców. Twój naród - bez chłopa!"

Uderzająca , kłująca wręcz w oczy bieda, ubóstwo, choroby; to wszystko składa się na pełen obraz ojczyzny.

"Z czego budujesz kraj ten?

Z ludzi, których nie ma,

Znów jeden za miliony, rękami aż dwiema?

Z kim pieniactwo wielkości twoje tu się kłóci,

Gdy wszyscy jedzą dzień swój wolni i rozkuci"

To pytanie skierowane jest do szlachty. Szlachty, która pozbawiona chłopów-niewolników musi poradzić sobie sama. Jest to szlachta zubożała, zniszczona duchowo, nie umiejąca pracować, a co najważniejsze - nie rozumiejąca swojego położenia.

Podmiot liryczny boleje nad stosunkiem szlachty do swojego położenia, boleje nad popsuciem, brakiem szacunku dla wolnych chłopów, chęcią powrotu do tego co było.


Jednocześnie krytykuje szlachtę za niepotrzebne pokazywanie wszem i wobec swojego rodowodu, który nie ma teraz żadnego znaczenia. Śmieje się z zaniedbanych dworków szlacheckich, z nieumiejętnie wykonywanej pracy, uprawy roli w rękawiczkach. Przypomina to nam wersy "Pana Tadeusza", do którego zresztą Wierzyński nawiązuje formą - wiersz jest charakterystycznym trzynastozgłoskowcem. Podmiot liryczny w dalszej części utworu namawia do próby zastanowienia się nad obecnym położeniem i wyciągnięcia odpowiednich wniosków. Chciałby też, aby naród po przejrzeniu na oczy powziął jakieś kroki celem odbudowy ojczyzny:

 
"Przelicz jeszcze i dodaj czterdzieści i cztery

Sposoby wybawienia od wszelkiego licha,(...)

I ten rachunek w prawdę sumuj oczywistą,

Niech ci do romantycznej znów uderzy głowy -

To jest twój sen upiorny Wielki Realisto"

 

Podmiot liryczny zdaje sobie sprawę jak trudną jest dla wszystkich nowa wolność. Widzi, że nie ma możliwości uświadomienia mas o tej racji. Najłatwiejszym przywróceniem dobrobytu, byłby, według szlachty oczywiście, powrót władzy herbu szlacheckiego i przymuszenie chłopów siłą do wykonywania pracy dla właściciela ziemskiego:

 
"Wyjdź pierwszy na piedestał i rozgłoś naokół

Tę wielkość wymuszoną batem albo krzykiem,

(...)Starym herbem sarmackim w popuszczone pasy

Zatkaj gęby krzyczące i zgłodniałe usta"

 

Z takiego układu byłaby niewątpliwie zadowolona szlachta, ale co powiedzieliby chłopi? Chłopi powinni z kolei zrobić na powrót to co zostało już zrobione - walczyć o wolność.

 
"I komu teraz jeszcze otuchy za mało(...)

Niech stanie pod cokołem i porwany chwałą

Tworzy wolność.

Masz rację. Jakże jest tragiczna!"

 
Takimi słowami poeta kończy wiersz. Podmiot liryczny wyraźnie daje do zrozumienia, że nie da się wszystkim dogodzić, jeżeli nie zmieni się sposobu myślenia i postępowania. Nikomu nie przychodzi do głowy, żeby pozbyć się dumy szlacheckiej, odrzucić wszelką przeszłość i solidnie i uczciwie zacząć pracować. Nauczyć się pracować, zrozumieć, jaka jest kolej rzeczy w nowoczesnym społeczeństwie. Nie udawać, że to tylko okres przejściowy i jutro ktoś wykona pracę za nas. Wyraźnie odczytujemy, że tak naprawdę to poety nie razi w oczy wygląd obecny wsi polskiej lecz brak jakichkolwiek zapatrywań na lepszą przyszłość. Brak możliwości rozwoju perspektyw myślenia prostych ludzi, jakimi niestety okazuje się być szlachta.