Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Nienasycenie




Nienasycenie

 

• Witkiewicz Stanisław Ignacy •

• 1930 •

 

Polska znów przedmurzem. Od wschodu nadciąga chińska nawała, która zmiotła już kontrrewolucyjny reżim moskiewski.

Zbolszewizowany Zachód podtrzymuje finansowo pseudofaszystowskie rządy Syndykatu Zbawienia Narodowego. W tym

„pozornym kraju” nad tłumem „pozornych ludzi” góruje postać Wodza – generalnego kwatermistrza, Erazma Kocmołuchowicza,

zwanego Wielkim Kocmołuchem.

 

 

Inicjacja czyli miłe złego początki

 

 

Genezyp Kapen, który właśnie zdał maturę, powraca do domu ojca despoty, właściciela wielkiego podtatrzańskiego browaru.

Koniec dyscypliny. „Dorośleje” w piorunującym tempie. W ciągu jednego wieczoru przechodzi podwójną inicjację seksualną – z

kalekim geniuszem muzycznym Tengierem i z księżną Iriną Wsiewołodowną Ticonderoga – kobietą piękną, wpływową i

doświadczoną (nie tylko wiekiem). Genezyp przechodzi też inicjację intelektualną, bo goście księżnej ciągle dyskutują. Wciąż

powtarzają się nazwiska Wittgensteina, Husserla, Carnapa, Macha. Jest to w gruncie rzeczy rozpisany na głosy wykład

filozoficznych, estetycznych i historiozoficznych poglądów autora.

 

 

Powieść nie jest dziełem sztuki – czyli: o co tu chodzi?

 

 

Wszystkie powieści S. I. Witkiewicza są przegadane. Ale też zgodnie z jego teorią „główną rzeczą w powieści jest treść, a nie

forma”. O jaką treść chodzi? Dla Witkiewicza cała materia składa się z żywych osobników (monad), zorganizowanych w większe

całości – m.in. w ludzi. Będąc wielością monad i doznając wielości wrażeń (pochodzących tak z własnego ciała jak i z ciał innych)

jest jednak człowiek psychofizyczną jednością. Jego podstawowym, metafizycznym odczuciem jest inność, odrębność od

wszystkiego co nim nie jest. Witkiewicz nazywa to Tajemnicą Istnienia i z potrzeby borykania się z ową tajemnicą wywodzi religię,

sztukę, filozofię – a także cywilizację, w której wybitne jednostki, oddzielone od mas, przejmują na siebie brzemię wyjątkowości,

pozwalając innym żyć w „swojskiej” masie. Jednakże „różnica potencjałów społecznych” nieustannie spada, odczucia

metafizyczne słabną. „Społeczeństwo (... ) zabija twórcze indywiduum, aby odpocząć w bezruchu (... ) równej doskonałości”.

Powszechne szczęście i powszechna nuda. Takie jest w gruncie rzeczy „twarde jądro” ogromnej większości tekstów S. I.

Witkiewicza.

 

 

Początek końca

 

 

Jeśli nuda nachodzi, to jeszcze nie teraz. Ojciec Genezypa na łożu śmierci przekazuje browar robotnikom, a syna poleca opiece

samego Kocmołuchowicza. Podczas przeszkolenia oficerskiego Kapen nie zrywa kontaktów z kręgiem dekadenckich artystów.

Poznaje aktorkę Percy Zwierżontkowską, kochankę samego Kocmołuchowicza, kobietę demoniczną (jak prawie wszystkie

bohaterki Witkacego), i zabija jej ochroniarza. Raniony podczas tłumienia zamachu stanu, poznaje w szpitalu swą przyszłą żonę,

adeptkę szerzącej się ze wschodu religii Murti Binga – owego „buddyzmu dla ubogich”, tłumiącego – z pomocą narkotyków –

poczucie indywidualności i przygotowującego do życia w nowym „zautomatyzowanym” społeczeństwie. Nienasycony – fizycznie i

metafizycznie – Genezyp, czując nadchodzący obłęd, przyjmuje to nowe objawienie. Podczas nocy poślubnej morduje żonę i jako

adiutant Wodza wyrusza przeciw Chińczykom. Kocmołuchowicz, „ten ostatni naprawdę z jajami facet w Europie” (jak pisał kiedyś

Witkacy o Hitlerze), chce stoczyć bitwę swego życia, ale w ostatniej chwili, przekonany, że nie ma sensu przeciwstawiać się

temu, co i tak nieuchronne, kapituluje. Chińczycy, doceniając wielkość czynu, skazują jednak generalnego kwatermistrza na

ścięcie. Nie dla niego nowe czasy.

 

 

 

A Genezyp, ożeniony z Chinką, pozostał wzorowym oficerem. Artystom – ochoczo służącym nowym panom – powodziło się

świetnie...