Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Msza za miasto Arras




Msza za miasto Arras

 

• Szczypiorski Andrzej •

• 1971 •

 

Msza za miasto Arras jest przypowieścią osnutą na tle autentycznych wydarzeń, jakie rozegrały się w latach 1458–1463 w

mieście słynącym z wyrobu przepięknych gobelinów. Najpierw nawiedziła miasto epidemia „czarnej śmierci” (dżumy), potem

nastąpiła klęska głodu. Owe tzw. klęski elementarne wywoływały i wywołują nerwice społeczne. Lęk wyzwalał zbiorową agresję.

Szukano sposobu rozładowania napięcia. Chciano dać upust powszechnej nienawiści. Winnych szukano najpierw wśród obcych

etnicznie i wyznaniowo. Rozpoczęły się więc prześladowania Żydów i heretyków. Zaczął działać mechanizm kozła ofiarnego.

Inaczej mówiąc, jeśli epidemia dżumy i klęska głodu uznane zostały za karę niebios – to należało znaleźć winowajcę i obarczyć

go grzechami zbiorowości.

Wydarzenia w Arras przeszły najśmielsze oczekiwania. Zaczęło się od oskarżenia Żyda Celusa o rzucenie uroku na domostwo

Damasceńczyka. Błyskawicznie rozpętała się fala podejrzeń i oskarżeń. Nastał czas zbiorowego opętania. Rozwinęło się

delatorstwo, mnożyły się konfiskaty mienia. Zapłonęły stosy. Zapełniły się więzienia. Zapanował terror.

 

W ironicznym stylu, poprzez aluzję do znanej formuły Orwella ukazuje Szczypiorski funkcjonowanie mechanizmu wielkiej

manipulacji społecznej: „Nigdy jeszcze rozum nie święcił takich tryumfów jak w tamtych dniach powszechnego upadku wartości.

Dla każdej wzniosłości i nieprawości ludzie musieli znaleźć uzasadnienie. Rzecz znamienna, że precyzja tych uzasadnień czyniła

jednych mniej, a innych bardziej równymi”.

 

Bohaterem i narratorem powieści jest młody intelektualista Jan, człowiek ciekawy życia, powszechnie lubiany, lecz nader

ostrożny. Gdy tylko dostrzega przejawy szaleństwa i niesprawiedliwości – umywa ręce, pozostaje na uboczu wydarzeń.

Wprawdzie rozmyśla intensywnie o sytuacji w Arras, praktycznie jednak nie uczyni niczego, co zapobiegłoby narastaniu terroru.

Swego konformizmu Jan omal nie przypłaca życiem. Dopiero w więzieniu poznaje zawodność konstrukcji intelektualnych w

konfrontacji z manipulowanym tłumem. Poznaje też niebezpieczeństwo pozornej jednomyślności. Jan ocala jednak życie. Ma

teraz kilka problemów do przemyślenia, przede wszystkim zaś refleksję nad rolą jednostki w historii.

 

 

"Nie ma w świecie bardziej tyrańskiej tyranii, jak jednomyślność, nie ma głupszej głupoty jak jednomyślność, nie ma ciemniejszej

ciemności jak jednomyślność" (A. Szczypiorski).