Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Mój świat. Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle




Mój świat. Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle

 

• Kasprowicz Jan •

• 1926 •

 

Mój świat. Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle to zbiór LII wierszy Jana Kasprowicza powstałych w ostatnich latach życia

poety.

Księga ubogich (1916) przynosiła obraz życia – osadzonego na wartościach prostych i elementarnych, wypełnionego harmonią i

wewnętrznym ładem – jakie Kasprowicz odnalazł w podtatrzańskim domu. Mój świat zapełnia realiami, a przede wszystkim

zaludnia przestrzeń, w której ten dom stoi. Poeta – odpowiednio do realiów miejsca, w zgodzie z przyjętym systemem wartości,

wreszcie pamiętając, że jest tutaj tylko przybyszem – zakłada maskę “wędrownego grajka” (I. Modlitwa wędrownego grajka). On

właśnie oprowadza czytelników po krainie, która stała się “jego światem”. Jest przewodnikiem uważnym i rzetelnym, a przede

wszystkim zauroczonym tymi osobliwościami, jakie ma do pokazania. Jednocześnie pełni swoją rolę z niemałym poczuciem

(ciepłego i życzliwego) humoru: podkreślając w ten sposób, że ma jasną świadomość umowności przyjętej maski, zarazem jednak

w niczym nie dezawuując świata, który przedstawia. Oprowadzani przez takiego przewodnika widzimy wiejskich muzykantów (III.

Muzykanci) i góralskie zaloty, wesele i chrzciny (VI. Czarnodunajecka, VII. Kierdele, VIII. W sobotę rano w Dunajcu, IX. Hej, wara

wam, Dunajczanie, X. Na chrzcinach); z chłopskim humorem traktowane plagi spadające na wieś (IV. Od ostatniej niedzieli) i

zabawnie wyglądających “warsiawiaków” w czasie górskiej wycieczki (V. Na Kondrackiej Hali). Poznajemy mieszkańców Podhala

i zaglądających tutaj obcych, typy i oryginały: księdza (XIV. Ksiądz Kanonik, XV. Sybaryta), Żyda (XVI. Szaja Ajzensztok),

Cyganów, wiejskiego głupka (XXIII. Stary wariat), rzeźbiarza (XXIV. Wojciech Dłuto), kobziarza (XXV. Kobziarz Mróz), starego

juhasa (XXVI. Śmierć Grzegorza Kubańczyka), wędrownych rzemieślników – smolarzy, druciarzy, robotników miejskich (XXXIII.

Smolarze, XXXIV. Druciarczyki, XXXV. Baraby), miejscowych “światowców” (XXXVI. “Anarchista”) i proletariuszy (XXXVII.

Kalwaryjskie dziady). Ma ten “mój świat” swoją historię-legendę i jej herosów – Janosika i harnasiów (XIX. Z legend o Janosiku, XX.

Opowieść o mgłach), ma swoją bogatą “górską” tradycję (XXII. Przewodnicy). Ma codzienność (XXVII. Ognie pastuszków, XXVIII.

Dzień przedżniwny, XXXII. Wożą gnój) i wielkie religijne święto, a razem naturalne misterium odrodzenia i oczyszczenia (XLII.

Przeprosiny Boga, XLII. W Sobotę Rezurekcyjną, XLIV. W Świętą Aleluję). Ma swój, tak nigdzie indziej nie wiejący, wiatr (XLV.

Dujawica) i melancholię długiej jesieni (XLVII. Dzikie gęsi, XLVIII. Nasturcje, XLIX. Wrony). Ma swoją sztukę, swoje obrazy na szkle

malowane – świadectwo naiwnego rzemiosła, prostej życiowej mądrości i głębokiej wiary (XXXIX. Wieczerza Pańska, XL. Chusta

Świętej Weroniki, XLI. Święty Jerzy). Ma wreszcie swoich “mądrych starców”, znających wartość i rozmaitość życia, ale i

umiejących godzić się ze śmiercią (L. Cud w Kanie Galilejskiej, LI. Zakrystian Palica).

 

“Wędrowny grajek”, poeta – wrósł w taki właśnie świat, zadomowił w nim i pokochał. Zadomowił i pokochał tak dalece, że mógł go

nazwać “moim światem”. I w tym świecie – ucząc się od niego, jak żyć prosto, dumnie i godziwie, po swojemu i po bożemu –

odżył i odrodził się po trosze tak jak cudownie zmartwychwstały Łazarz. Nie jest przypadkiem, że pieśnią właśnie o nim zamyka

poetycką wędrówkę, poetycki przewodnik po “swoim świecie” (LII. Pieśń dziadowska o świętym Łazarzu). Utożsamia się tutaj sam

z ewangelicznym bohaterem, utożsamia z nim także słuchaczy (czytelników, nas wszystkich). Wspólna jest bowiem i jemu,

wiejskiemu grajkowi, i jego słuchaczom Łazarzowa wiedza o śmierci i świadomość, że tylko na chwilę tutaj jesteśmy, i że właśnie

dlatego to nasze istnienie jest cudem, któremu nigdy dość się nadziwić. Odrodziwszy się w “swoim świecie” do rzetelnego życia,

pogodził się więc ostatecznie “wędrowny grajek” i z jego składnikiem naturalnym a przerażającym: ze śmiercią. Kończąc zaś

wędrówkę po świecie prostych wartości i oczywistych prawd – próbuje w jej finale pokazać sens tej zgody, prawdziwie szczerej i

pogodnej, również czytelnikom: sens zgody na wszystkie warunki, jakie stawia życie i nieodłączna od niego śmierć.

 

Stanowi Mój świat sumę życiowej mądrości Kasprowicza. Stanowi również swego rodzaju sumę jego sztuki poetyckiej. Poeta w

pełni wykorzystał możliwości wiersza sylabicznego, sylabotonicznego, tonicznego i wolnego. Równocześnie zaś znakomicie

operując konwencjami i gatunkami (piosenka, legenda, ballada, sielanka, pieśń dziadowska), lirycznym monologiem,

opowiadaniem i dialogiem, literacką aluzją i stylizacją gwarową stworzył prawdziwie oryginalny i żywy do dziś świat poetycki.