Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Lutnia




Lutnia

 

• Morsztyn Jan Andrzej •

• 1661 •

 

Lutnia, zbiór wierszy Jana Andrzeja Morsztyna z lat 1638–1660; po raz pierwszy wydany (z opuszczeniami i błędami) przez

Władysława Seredyńskiego w: A. Morsztyna nie wydane poezje, Kraków 1874. Wyd. krytyczne w: J. A. Morsztyn, Utwory zebrane,

oprac. L. Kukulski, Warszawa 1971.

Autor w 1661 r. ułożył 210 wierszy, powstałych w okresie parudziesięciu lat, w całość podzieloną na dwie księgi i posłał "po

kolędzie” (tzn. jako upominek noworoczny) Łukaszowi Opalińskiemu, marszałkowi nadwornemu koronnemu (i jednocześnie

pisarzowi politycznemu oraz poecie). Tytuł pożyczył od zbioru drobnych utworów (La Lira) swego literackiego mistrza Giambattisty

Marina. Księgę pierwszą (liczącą 101 utworów) otworzył wierszem Do... Łukasza Opalińskiego oraz dwoma epigramatami (Do

czytelnika i Do tegoż), w których zapowiada rozmaitość tematów i tonacji zbioru, tudzież zastrzega, iż sam nie rości sobie

jakichkolwiek pretensji do doskonałości i sławy. Zamknął tę księgę żartobliwą epigramatyczną apostrofą Do swoich książek, w

której podkreśla liczne zalety zwięzłego, w porę przerwanego dzieła. Księgę wtórą rozpoczął – nawiązując fragmentami do hymnu

Kochanowskiego Czego chcesz od nas, Panie, za twe hojne dary... – wierszem Do lutnie, w którym odwołuje się do “lutniowego”

dziedzictwa poezji antycznej (Amfiona, Apollina, Orfeusza i Ariona) oraz czarnoleskiej i równocześnie mocno akcentuje wielkie

znaczenie “lutni wszechmocnej... słodkostronnej” dla siebie samego, dla własnej uciechy, dobrej myśli i prywatności. Po tym

lirycznym i w duchu renesansowej i barokowej topiki ułożonym wprowadzeniu, zaraz dalej umieścił Morsztyn obszerną

wierszowaną dedykację Posyłając wiersze jegomości panu marszałkowi wielkiemu koronnemu (adresatem jest Jerzy Lubomirski).

Zamknął księgę i cały zbiór epigramatem Do Jana Szomowskiego (dworzanina i dyplomaty Jana Kazimierza) –

żartobliwo-lirycznym przypomnieniem tej prostej prawdy, że po politycznych niepokojach (i powodowanych przez nie wojnach

między kochankami) nieodmiennie przyjść musi pogoda i słońce. W tak oznaczonych ramach pomieścił poeta ponad dwieście

wierszy. Są, jak zapowiedział na początku, rozmaite i wielorakie. Przeważają wiersze, epigramaty i fraszki miłosne i erotyczne,

operujące znakomitym niekiedy, jędrnym i frywolnym (a zawsze poetycko stosownym i świetnym) dowcipem bądź konceptem. Ale

znaleźć można także poetyckie listy i adresy kierowane do przyjaciół i krewnych; również wiersze na barokowy sposób (tzn. na

ład barokowego konceptu i stojącej u jego źródła intelektualnej finezji i wyrafinowania) refleksyjne; wreszcie sporą grupę drobnych

epigramatów o żartobliwym, towarzyskim, biesiadnym charakterze.

 

Poeta – już choćby tylko tytułem powszechnej naówczas konwencji – w bardzo szerokim zakresie i w różnorodny sposób

korzysta także z poetyckiej tradycji i dorobku poprzedników. Obok wspomnianego wyżej Marina można w Lutni znaleźć drobne

reminiscencje i pożyczki, parafrazy i naśladowania, przekłady i nawiązania do utworów Amaltea, Angeriana, Auzoniusza, du

Bellay’a, Bemba, Giraldiego, Horacego, Kochanowskiego, Marcjalisa, Navagera, Owidiusza, Sarbiewskiego, Secundusa, Voiture’a,

Wergiliusza. Jednocześnie zaś kunszt stylu i właściwości języka Morsztyna – obrazowość, jędrność, konkretność i przekonująco

osadzona w realiach zmysłowość – nadają tym mnogim "zadłużeniom" piętno poezji w dużym stopniu oryginalnej i indywidualnej.

Mistrz parafrazy i przekładu, mistrz konceptu i poetyckiego żartu, plastycznej frazy i trafnego słowa, jawi się ponadto autor Lutni

jako mistrz wierszowych form, zarówno tych prostych, jak dystych czy “zwykły” czterowiersz, jak i wyszukanych, wymagających

niemałego kunsztu i sprawności pióra, takich jak sonet i oktawa, sekstyna, strofa saficka czy madrygał. W sumie, widzieć by

można w obszernym zbiorze drobnych lirycznych utworów siedemnastowiecznego poety – zbiorze nieprzypadkowo właśnie Lutnią

nazwanym – swego rodzaju maksymalistyczną próbę objęcia i unaocznienia tego, co naówczas stanowiło istotę pojęcia liryki na

wskroś prywatnej, intelektualnej i zarazem mocno w tradycji osadzonej.

 

Abiturient Kraków kursy maturalne