Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Ład serca




Ład serca

 

• Andrzejewski Jerzy •

• 1938 •

 

Ład serca wyniknął nie tyle z głębi religijnego przeżycia, co z inspiracji francuskiej powieści katolickiej (G. Bernanos, F. Mauriac).

Bohaterowie powieści wpisani zostają w krąg problematyki religijnej. Ich życie oglądane jest z perspektywy boskiego planu

zbawienia.

Akcja Ładu serca rozgrywa się w ciągu nocy – „mrocznej, nieprzeniknionej, bezkresnej”. Nie kończąca się noc podkreśla

samotność człowieka – wszyscy bohaterowie powieści są samotni. W każdym człowieku tkwi zło: nienawiść, upodlenie,

okrucieństwo, pogarda. Człowiek jest słaby, współtworzy zło, błądzi w mroku. Perspektywa łaski boskiej otwiera mu drogę

zbawienia, jakkolwiek sens łaski pozostaje niedocieczony, ponieważ nie współgra bezpośrednio z moralnym wysiłkiem człowieka.

Czytelnik Ładu serca obserwuje dystans między nieznanymi boskimi zamiarami a zamierzeniami księdza Pawła Siechenia,

proboszcza sedelnickiego. Ocalony zostaje bandyta Morawiec, a skazany na pokuszenie zostaje Michaś, wychowanek księdza.

Podejmując ongiś decyzję o porzuceniu życia świeckiego Paweł Siecheń pośrednio przyczynia się do tego, że dawna jego

narzeczona, Anna, zostaje prostytutką. Tak więc wszystko, co ludzkie, jest ograniczone i ułomne („Ksiądz jest, jak inni ludzie,

bezradny”). Dopiero doskonałość boska ratuje człowieka od zatracenia. Jest ona niespieszna i może objawiać się w sposób

zawiły. Trywialny, nasiąkły grzechem, świat ludzki zyskuje swoistą gwarancję wzniosłości w świadomości istnienia Boga.

Świadomość owa narzuca ludzkim sprawom wymiar eschatologiczny. Wszystkie ludzkie sprawy spotykają się na gruncie religii –

to właśnie jest płaszczyzna, na której poszukujemy ładu serca, czyli moralnego porządku.

 

Ksiądz Siecheń przeżywa liczne wątpliwości i rozterki. Zastanawia się, czy ciężar kapłaństwa nie jest ponad siły, ponieważ jego

duszpasterskiej działalności towarzyszy przejmujące poczucie samotności i opuszczenia. Z jednej strony ksiądz Siecheń

obserwuje brak odzewu u bliźnich, z drugiej zaś nie może zrozumieć mechanizmu życia, nie może pogodzić się do końca z

niedostępną umysłowi ludzkiemu tajemnicą zbawienia („Każdy z nas może zostać ofiarowany łasce lub wydany potępieniu”).

Przełomową perspektywę stwarza księdzu uratowanie przestępcy, pogrążającego się coraz bardziej w grzęzawisku (dosłownym i

przenośnym). Uratowanemu Morawcowi ksiądz Siecheń cytuje z Ewangelii św. Jana przypowieść o uzdrowieniu chorego przy

sadzawce zwanej Betezda. Tak wykłada jej sens: „Każdy z nas jest jak ów grzesznik oczekujący cudu uzdrowienia, lecz

niezdolny o własnych siłach dotrzeć do źródła”.

 

Ogromnym wstrząsem jest dla księdza spotkanie z Anną. Uświadamia on sobie, iż kiedyś bardzo tę dziewczynę skrzywdził.

Błądząc po okolicy ksiądz Siecheń rozmyśla nad tym, czy człowiek nie jest jednak bliższy człowiekowi niż Bóg? Duchowny pada

pod natłokiem i ciężarem swoich myśli. Podnosi go nawrócony Morawiec i po chwili wahania dźwiga nieprzytomnego do Sedelnik.

Zwraca uwagę dosłowność kończącej powieść metafory: człowiek powinien podtrzymać innego człowieka. Na tym właśnie polega

ład serca.

 

 

„Miał nieodpartą pewność, że w spotkaniu tego nieznajomego mężczyzny i uratowaniu go od śmierci tkwił poza zwykłym zbiegiem

okoliczności głębszy sens, konieczność rzucająca w niewidzialny świat ludzkich losów, konieczność, której jeszcze nie rozumiał,

lecz którą musiał natychmiast pojąć. Oto, być może, jedna z tych chwil, o których człowiek nic nie wie, ale do których zdąża

różnymi drogami i poprzez najzawilsze kręgi, aby o jakiejś nieprzewidzianej godzinie usłyszeć głos wezwania. Uczuł radość i

trwogę, ów stan oczekiwania i niepokoju, który przenika człowieka w momencie zetknięcia z tajemnicą. Już nie należał do siebie.

– Panie! – szepnął bezgłośnie. – Daj mi siłę, pozwól, bym był od siebie mocniejszy i żebym ponad siebie wyrósł, «pozwól memu

sercu przejrzeć Twój ład...» ” (J. Andrzejewski).