Wyszukiwarka:
Artykuły > Język Polski >

Kryzys światopoglądowy i jego przezwyciężenie w „Trenach” Jana Kochanowskiego.




Kryzys światopoglądowy i jego przezwyciężenie w „Trenach” Jana Kochanowskiego. Wiemy, że światopogląd to po prostu pogląd człowieka na świat. To ogół jego przekonań, poglądów, sądów na temat świata i życia, które mają wpływ na jego postawę życiową i postępowanie. Właśnie taki światopogląd wypracował sobie Jan Kochanowski. „Treny są nie tylko wyrazem ojcowskiego bólu po stracie ukochanej córeczki, są także traktatem filozoficznym. Najdziwniejsze i zaskakujące staje się to, że poeta, który dotąd w „Pieśniach” i „Fraszkach” głosił pochwałę życia, pochwalę człowieka, jako istoty wspaniałej, nakazywał spokój, wyznawał stoickie zasady, renesansowy postulat harmonii i równowagi życiowej – tworzy dzieło, które w dużej mierze jest zaprzeczeniem tych ideałów, załamaniem całego renesansowego poglądu. Już w pierwszym trenie, autor daje wyraz swojej rozpaczy i żalowi. Ten, który twierdził, że jest stoikiem i nigdy nie załamie się, nie dał rady pozostać niewzruszonym wobec tak wielkiej tragedii. Jak można po śmierci własnego dziecka zachować stoicki spokój? Kochanowski zastanawia się, czy wykrzyczeć ból i udowodnić, że faktycznie cierpi, czy pokazać, że jest stoikiem i zdusić w sobie ból. Nie może jednak wytrzymać cierpienia. Okazuje się, że człowiek dotknięty nieszczęściem nie znajduje odpowiedzi ani ukojenia w filozofii, jest bezradny. Kochanowski pisze w „Trenie IX” o sobie, zwracając się do mądrości: „Nieszczęśliwy ja człowiek, którym lata swoje Na tym strawił, żebych był ujrzał progi twoje! Terazem nagle ze stopniów ostatnich zrzucony I między insze, jeden z wiela policzony.” Fragment ten dowodzi, że nie tylko ojciec tęskniący za córką pisze treny, lecz, że wypowiada się tu filozof, myśliciel, którego system zasad i wartości rozsypał się w proch. W tym sensie „Treny są traktatem filozoficznym – analizą własnych uczuć i poglądów, obrazem kryzysu światopoglądowego – kryzysu, który niesie zwątpienie w boga i ład świata. „Tren IX” jest przesycony ironią. Mądrość, którą podmiot liryczny zdobywał przez tyle lat, nie uchroniła go przed bólem. W tej chwili uważa on, że filozofia stoicka to tylko teoria. W „Trenie XI”, Kochanowski dalej opłakuje Urszulkę. Dawniej uważał, że podstawą do osiągnięcia stoicyzmu – filozofii, według której żył, jest cnota. Teraz cnota jest dla niego czymś błahym i nieważnym, ponieważ ani cnotliwe życie, ani dobro, ani pobożność, nie uchronią człowieka przed nieszczęściem. Kochanowski ukazuje swoją bezgraniczną rozpacz. Po zawaleniu się wszystkiego tego, w co wierzył, czyli całego jego dotychczasowego światopoglądu, Kochanowski sądzi, że światem rządzi złe fatum, nieprzychylne człowiekowi. W tym momencie podmiot dopuszcza się bluźnierstwa. Poeta wie jednak, że słowa te wypowiedział pod wpływem bólu. Przypuszcza, że już traci z rozpaczy rozum, bo bluźni Bogu. Zwątpienie Kochanowskiego w Boga zauważamy również w „Trenie X”, gdzie poeta wyraża chęć zobaczenia swego dziecka po śmierci. Szuka Urszulki i wypowiada słowa: „Gdziekolwiek jest, jeśliś jest”. Podmiot w tym miejscu zakłada, że może nie być życia po śmierci – zwątpił w Boga. Dopiero pod koniec cyklu zostaje poecie przywrócony spokój. W „Trenie XVII” i „Trenie XVIII”, Kochanowski korzy się przed Bogiem i przeprasza Go za bluźnierstwa. Powraca do Boga, lecz do stoicyzmu nie powraca już nigdy. W „Trenie XIX” – ostatnim, poecie ukazuje się jego zmarła matka z Urszulką na ręku. Mówi ona – „Ludzkie przygody, ludzkie noś!”, co znaczy: znoś po człowieczemu to, co los ci zgotował. Twórca stara się także wysunąć koncepcję ukazującą sens boskiej decyzji – Urszula przez śmierć w wieku dziecięcym uniknie cierpień ziemskich. Tymi cierpieniami mogą być: cierpienia z powodu nieszczęśliwej miłości i niechcianego męża, ból rodzenia i wychowywania dzieci, nieszczęścia wojny, ból śmierci i chowania własnych rodziców. Urszulka będąc w niebie, bo tak zakłada poeta, nie ma trosk i nieszczęść, nie czuje bólu i nigdy nie zazna starości. Zrozpaczony ojciec tymi słowami próbuje się w pewien sposób pocieszyć po stracie córeczki i odzyskać spokój wewnętrzny, jednak już nigdy nie uda mu się osiągnąć takiej stoickiej postawy, jaką reprezentował przed śmiercią dziecka.