Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Kordian




Kordian

 

• Słowacki Juliusz •

• 1834 •

 

 

Część pierwsza trylogii. Spisek koronacyjny

 

Autor – podobnie jak Adam Mickiewicz w III części Dziadów – podejmuje tematykę współczesną: dramat odnosi się do powstania

listopadowego, choć jego akcja rozgrywa się wcześniej. Rozpoczyna go Przygotowanie, ukazujące zlot szatanów, którzy u progu

wieku XIX wyciągają z piekielnego kotła przywódców przyszłego powstania. W pierwszym akcie dramatu piętnastoletni Kordian,

targany „jaskółczym niepokojem”, młodzieńczo rozgoryczony pustką istnienia, podejmuje próbę samobójstwa. Akt II rozgrywa się

w roku 1828; Kordian podróżuje po Europie w poszukiwaniu wrażeń i wielkiej idei, która by nadała sens jego życiu. Duma w

Londynie i na skałach w Dover, dyskutuje gwałtownie z Papieżem, poszukuje miłości (w ramionach sprzedajnej dziewczyny!) i

wreszcie na szczycie Mont Blanc wygłasza wielki monolog (zakończony słowami „Polska Winkelriedem narodów”, co jest aluzją

autora do powstania listopadowego: Polska kierując we własną pierś ostrza wrogich włóczni, ocaliła Europę przed inwazją Rosji).

Pojąwszy, że wielkich czynów można dokonywać tylko w ojczyźnie, bohater rzuca się z góry i malowniczo spływa na chmurze do

Warszawy. Akt III otwierają trzy scenki, oddające atmosferę koronacji Mikołaja I na króla polskiego (maj 1829). Kordian objawia się

znów – jako podchorąży – w rozgrywającej się w warszawskiej katedrze scenie spiskowej. Deklaruje wolę zabicia cara, ale –

pokonany przez Strach i Imaginację – zamiaru nie dokona. Poddany następnie badaniu poczytalności w „szpitalu wariatów”, potem

wtrącony do więzienia, wciąż duma o sensie ludzkiej egzystencji, buntuje się przeciw podłości świata. Dramat kończy się sceną

egzekucji: Kordian ma zostać rozstrzelany, zaraz padnie rozkaz dla plutonu egzekucyjnego, ale widać już oficera niosącego akt

ułaskawienia. Czy zdąży? – nie wiadomo, zakończenie ma tzw. charakter otwarty, czyli autor nie wpisuje jednoznacznego

rozstrzygnięcia.

 

Upatruje się w tym dramacie polemiczną odpowiedź na III część Dziadów Mickiewicza – wrażliwość Kordiana przeciw

monumentalności Konrada. Tak jak wcześniej Godzina myśli prezentowała wersję dzieciństwa romantycznego artysty, opozycyjną

wobec Mickiewiczowskiej, podobnie Kordian ukazuje odmienną wersję młodości romantycznego bohatera. Młodzieńca, który nie

ma mocy i niezłomnej woli Konrada, który czuje się zawsze samotny, jest wrażliwy, pełen wahań i wątpliwości. Odwaga nie chroni

go przed lękiem (scena ze Strachem i Imaginacją), dumę łączy z pogardą dla świata (scena w więzieniu), trawi życie na

poszukiwaniu jego sensu. Nawet patriotyczne uniesienia zostają usunięte w cień egzystencjalnych a egotycznych refleksji

Kordiana (po nieudanym zamachu na cara wątek patriotyczny znika z jego myśli).

 

Postawa Kordiana wyraża ideę romantycznego indywidualizmu, czyli buntu wrażliwego, obdarzonego wyobraźnią i intuicją

bohatera przeciw światu oraz wyznawanemu systemowi wartości. Bunt Kordiana był skierowany przeciw bezsensowi istnienia (akt

I), przeciw fałszowi i zakłamaniu (rozmowy z papieżem i z Wiolettą), przeciw podporządkowaniu jednostki decyzjom zbiorowści

(scena w Katedrze), przeciw własnej słabości, a przede wszystkim przeciw Bogu.

 

Kordian był demonstracją nowego stylu dramatu. Manifestując swobodę kompozycji (w II akcie nie jest zaznaczony nawet podział

na sceny, brak jednoznacznego zakończenia, pełne zerwanie z regułą trzech jedności), Słowacki wprowadzał fantastykę i

anachronizmy („Winkelriedem” Polska stała się w 1830 r., Kordian tak ją widział o rok wcześniej). Można znaleźć w Kordianie

także ważne świadectwo zainteresowań poety romantycznym teatrem, przede wszystkim paryskim. Słowacki znał możliwości

techniki teatralnej i aktorów, wykorzystał je w tekście dramatu aż przesadnie. Modną wówczas nowością były sceny zbiorowe, w

których ważne wydarzenia poznaje się z relacji widzów (jak tu – przejazdy cara przez Plac Zamkowy), a także sceny spiskowe

(jak tu – w Katedrze); inni autorzy także epatowali egzotyką „szpitala wariatów”. Można było zrealizować w teatrze wszystkie

wpisane do Kordiana efekty, dobrze rozegrać scenę przed sypialnią cara, ukazać gry świateł i cieni, a nawet spadające z góry

postacie szatanów i rzut bohatera z Mont Blanc. A jednak trudno było Kordiana wystawić – żaden ówczesny teatr nie

wporwadziłby aż 18 zmian dekoracji.