Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła > Kamień na kamieniu


Kamień na kamieniu

 

• Myśliwski Wiesław •

• 1984 •

 

Tytuł powieści zaczerpnięty został z piosenki ludowej – ulubionej piosenki bohatera i zarazem narratora, Szymona Pietruszki.

Skupia on w sobie oblicza wszystkich chyba bohaterów prozy nurtu wiejskiego. Jego przeżycia stanowią niejako syntezę całego

nurtu. Pietruszka jest człowiekiem niezwykle przez życie doświadczonym. Postać tę oparł pisarz na wymownym kontraście:

ciężko doświadczony człowiek jest w gruncie rzeczy dzieckiem szczęścia. Z jednym wyjątkiem – schodzi ze sceny życia

bezpotomnie.

„Żyć i żyć, aby dalej, aby więcej. Choćby i nie było po co” – pod takim hasłem rozpoczyna się pozornie chaotyczna, bo

odzwierciedlająca życiowe meandry, narracja. Drąży ona systematycznie problem – od ujęć metafizycznych i moralistycznych

(jedenaste przykazanie) po interpretację czysto biologiczną (sytuacja człowieka nie różni się od sytuacji konia czy pszczoły).

Rozpatrując różne uwarunkowania bytu jednostkowego Myśliwski eksponuje wspólnotę tych, co równie – jak Pietruszka – mało

efektowne noszą nazwiska, wspólnotę tych, co byli i pozostają solą ziemi („A co to wy nie wiecie, co ziemia? Złapie was za nogi,

ręce, albo wpół i trzyma”). Podstawowym spoiwem pozostaje tu identyczny stosunek do pracy oraz utwierdzony wielowiekową

tradycją specyficzny ogląd świata tych, których średniowieczna formuła społecznego podziału zwała obrazowo „karmicielami”.

 

Kamień na kamieniu konstatuje i opisuje rozpad owej tradycyjnej wspólnoty, jaką do niedawna jeszcze stanowiła polska wieś.

Wiesław Myśliwski nie tylko rejestruje przemiany przyspieszające nieunikniony rozpad, ale wnikliwie i głęboko – choć w warstwie

psychologicznej nade wszystko – rozpatruje jego przyczyny, starając się wydobyć i ocalić te wartości, które są niezbędne do

zachowania pełni człowieczeństwa. Realizuje się ono poprzez ustawiczne pokonywanie przeszkód, poprzez hartowanie się w

potyczkach z przeciwnościami losu.

 

Dotychczasowa wspólnota skończyła się, nowa dopiero zaczyna się tworzyć. Jaka będzie? Nie da się tego przewidzieć. Chodzi

jednak o to, by uboczne i niepożądane skutki historycznego procesu ograniczyć do minimum, w przeciwnym bowiem razie trzeba

będzie żałować nie tego, co odeszło, ale tego – co jest. I nie wolno o tym milczeć: „Od słowa zaczyna się życie i na słowach

kończy” – brzmi jedna z finalnych konstatacji. Powierzchowność pojmowania życia jako skutek oderwania się od ziemi–rodzicielki

– oto co boli narratora powieści. Powierzchowność pojmowania życia to nieumiejętność życia. Przejmująco i oskarżycielsko

brzmią słowa starej wieśniaczki: „Nie powinniśmy się rodzić, kiedy nie umiemy żyć”.

 

Złożoność ludzkiej kondycji, mądrość zdobywana przez porażenie i przerażenie życiem, nieuniknioność lamentu i konieczność

pocieszenia, wymiar metafizyczny oraz wymierny konkret – wszystkie te sprawy, splątane w powieści Wiesława Myśliwskiego w

artystycznie nierozerwalną całość, uzmysławiają niezniszczalną łączność człowieka z otoczeniem. Więź ta jest tak silna, że nie

mącą jej próby oderwania się od naturalnego podglebia. Z tym wszystkim zauważyć trzeba, że proza Myśliwskiego brzmi

ostrzegawczo. Uświadamia klęski, wynikające z naruszenia harmonii świata.

 

 

 

„Są nieraz takie chwile, że porządnych słów trzeba by nie wiadomo ile powiedzieć, a i tak się nie zrównają choćby z jedną kurwą,

bo jakby puste, ślepe i kulawe były. I za głupie na to wszystko, choć porządne. Porządne słowa dobre są, kiedy życie jest

porządne... Ale póki co, trzeba żyć. Bo co jest lepszego?” (W. Myśliwski).
Wszystkie materialy zawarte na tej stronie sa wlasnoscia ich autora, nie ponosze odpowiedzialnosci za tresci zawarte w nich.
Wszelkie prawa zastrzeżone 2009 www.wypracowania24.net - opracowania, referaty, język polski, sciagi, kolokwium, streszczenia lektur
Design sk8s