Wyszukiwarka:
Artykuły > Wypracowania >

Jak żyć? Poszukiwanie życia szczęśliwego w świetle pieśni i trenów Jana Kochanowskiego




 



 

 


Zestawienie tych dwu cykli utworów może na początku czytelnika nieco szokować. Czytając Pieśń IX dostrzeżemy beztroskę życia, każącą czerpać radość z każdego dnia, według starożytnych jeszcze zaleceń. Jawi nam się Kochanowski pod postacią mędrca przyjmującego ze stoickim niemal spokojem wyroki losu, przed którymi nie ma zamiaru schylać karku. Jeszcze w tym samym utworze słyszymy o kierowaniu się rozsądkiem jako środkiem utrzymania równowagi między pokusami świata a niekiedy tragicznymi zrządzeniami losu. Dobrym rozwiązaniem jest poświęcenie się służbie ojczyźnie (Pieśń XII), nie dla nagrody materialnej, lecz dla satysfakcji pracy nad wspólnym dobrem. Nie warto wchodzić w konflikty z własnym sumieniem zaspokajając własną dumę kosztem drugiego człowieka, gdyż zepsuje to bezcenną równowagę psychiki. Jej zachowaniu ma służyć również kontemplacja dzieł bożych, jako przykładów doskonałego piękna i harmonii, postrzeganych z pozycji jedynych istot obdarzonych przez Niego rozumem. Człowiek jest według Kochanowskiego zbyt doskonałym stworzeniem, by popadać w nieuzasadniony pesymizm, odbierający radość życia.

Poeta, jako jeden z niewielu, miał okazję skonfrontować własne poszukiwania z brutalną rzeczywistością tak ubóstwianego życia - utratą w krótkim czasie dwu córek.

W kolejnych trenach poddawane są w wątpliwość coraz to nowe fragmenty filozofii życia, których pozorna trwałość wypływa z konfrontacji ojcowskich planów i obrazu martwego dziecka. Załamuje się wiara w opatrzność, czy też szczęście towarzyszące ludziom utalentowanym, obracającym swój talent z pożytkiem dla Boga i ludzi. Niesprawiedliwość wyroków losu wprowadza poetę w stan ironicznej pogardy dla życia. Jest tu obecna gorycz człowieka wyniesionego ponad przeciętność własną pracą, a teraz zrzuconego z piedestału nieodwołalną decyzją. Tragiczne i rozpaczliwe poszukiwanie sensu życia ogranicza się właściwie do negacji kolejnych jego pierwiastków, dając nam do zrozumienia potęgę bólu ojcowskiego, potrafiącego załamać taką potęgę, jaką jest renesansowy, humanistyczny poeta.

Irracjonalność zrządzenia losu załamuje wiarę nawet w ludzką mądrość, opartą na logicznym myśleniu, a więc zgodnym z dziełem Boga - naturą.

I oto pozostaje jedynie Bóg - nieprzewidywalny w działaniu, nie do ogarnięcia ludzkim rozumem. Ponieważ życie człowieka nie znosi pustki, postępowanie bez jasno określonych zasad nie jest godne myślącego człowieka. Ostateczną receptą Kochanowskiego jest uwierzenie w boski plan, jego celowość wynikającą z braku alternatywy. Doświadczony tragicznie poeta stwierdza, że nie potrzeba bez powodu martwić się, smutkiem nie zmienimy zrządzenia losu. Pozostaje jedynie zapomnienie o tragicznych wydarzeniach, naturalnie przychodzące z czasem, lecz nie wolno bynajmniej zapominać o ewentualnych przyczynach nieszczęścia (“Pieśń o spustoszeniu Podola"). Zawsze trzeba pozostać sobą - to gwarantuje nam spokój sumienia potrzebny do naszego wzrostu we własnych predyspozycjach i talentach, które wyświadczyć mogą wiele dobrego.