Wyszukiwarka:
Artykuły > Język Polski >

Horacjańskie inspiracje w wybranych utworach Jana Kochanowskiego.




Horacjańskie inspiracje w wybranych utworach Jana Kochanowskiego. Wiemy, jak duży wpływ na renesans miała epoka antyku wraz ze swoim dorobkiem literackim i filozoficznym. Renesansowi twórcy byli olśnieni starożytną kulturą, jako całością. Antyczne postacie, takie jak Wergiliusz, Cyceron, czy Horacy uważane w epoce odrodzenia za autorytety. I tak właśnie Jan Kochanowski zaczął propagować po Horacym w swoich utworach antyczny kult twórcy i nieśmiertelnej sławy. „Pieśń XXIV” – „Niezwykłym i nie lada piórem opatrzony...”, to manifest renesansowego indywidualizmu. Utwór nawiązuje do jednej z najbardziej osławionych pieśni Horacego. Wprowadza „topos exegi monumentum” i horacjańską zasadę „non omnis morial” (nie wszystek umrę). Kreśli portret renesansowego artysty, który jest dumnym odkrywcą swej własnej odrębności. Talent czyni go wybrańcem, naznacza piętnem wyjątkowości. Poczucie swoistej wyższości symbolizuje w tekście lot nad przeróżnymi, najbardziej odległymi od siebie przestrzeniami. Poeta zamienia się w łabędzia, ptaka, który w tradycji starożytnej był poświęcony muzom, a tym samym uosabiał poezję, sztukę najwyższej miary. Autor żywi przekonanie, że jego twórczość oprze się unicestwiającemu działaniu czasu: „... nie umrę ani mię czarnymi Styks niewesoła zamknie odnogami swymi.” Poeta świadomy własnej kruchości i przemijalności, w poezji wiecznej i trwałej, poszukuje ocalenia, wierzy, że ona zapewni mu nieśmiertelność i sławę, jaka przystoi artyście. Z niekłamaną dumą oświadcza: „...O mnie Moskwa i będą wiedzieć Tatarowie, i różnego mieszkańcy świata Anglikowie; mnie Niemiec i waleczny Hiszpan, mnie poznają, Którzy głęboki strumień Tybrowi pijają.” Pieśń XXIV stanowi rodzaj testamentu poetyckiego, jest lirycznym pożegnaniem, w którym nie pobrzmiewa smutek, ale wiara w nieśmiertelność poezji. Podobny temat poety – artysty jest zawarty w „Pieśni X”: „Kto mi dał skrzydła, kto mnie odział w pióry I tak wysoko postawił, że z góry Wszystek świat widzę, a sam jako trzeba Tykam się nieba...” Kochanowski chce zbudować sobie, podobnie jak Horacy, pomnik trwalszy niż ze spiżu. Jesteśmy, czytając te utwory świadkami narodzin kultu artysty – poety w nowej literaturze. A co najmniej utrwalania i krzepnięcia tego kultu. Próżno by przecież szukać w literaturze dumy z talentu i pragnienia sławy, szybko nazwano by je pychą. Ale renesans wskrzesza podziw starożytnych dla artystów. We fraszce „Ku muzom” podmiot liryczny prosi muzy o to, aby jego utwory były słynne długo po jego śmierci. Mówi, że nie zazdrości królom złota, a cnota jest mu droższa niż perły. Prosi tylko, aby jego rymy nie ginęły razem z nim. Łatwo jest w tym utworze zauważyć motyw horacjański. Poeta liczy na nieśmiertelność, na wieczne życie w pamięci potomnych, dzięki swojej twórczości.