Wyszukiwarka:
Artykuły > Studia >

Historia myśli ekonomicznej - rewolucja




Historia myśli ekonomicznej - rewolucja Rewolucja subiektywno-marginalistyczna W II połowie XIX w. ekonomia klasyczna znalazła się w stanie stagnacji, gospodarki opisywane klasyczną teorią ekonomiczną, coraz częściej doświadczały kryzysów gospodarczych. Nie była to więc sytuacja korzystna, teoria klasyczna ekonomii w żaden sposób nie umiała wyjaśnić źródeł powstawania tego zjawiska, tych kryzysów. Ekonomiści klasyczni zaś cierpieli na chorobę zwaną zarozumialstwem. Ponieważ John Stuart Mill, ostatni z wielkich ekonomistów klasycznych uważał, że książka, dzieło, które stworzył Zasady ekonomii politycznej i niektóre jej zastosowania do filozofii społecznej (1848) są kompletną syntezą wiedzy, teorii ekonomicznej, pełnym kanonem wszystkich praw, reguł, które dotyczą życia gospodarczego. Chełpliwie uważał, po jego książce nic nowego w ekonomii wymyślić się już nie da. Uważał, że najważniejsze prawa ekonomii zostały już odkryte, wyjaśnione w tak satysfakcjonujący sposób, ze ekonomiści kolejnych pokoleń nie mają już nic do zrobienia, dodanie, a jedynie korzystać będą korzystać z dorobku jego oraz innych ekonomistów klasycznych. Twierdził on np., że teoria wartości została sformułowana już w tak satysfakcjonujący sposób, tak perfekcyjnie, wyczerpująco, że w żaden sposób nie można już jej ulepszyć ani odkryć czegoś nowego dla tego zagadnienia. Tymczasem rzeczywistość kształtowała się z goła odmiennie, system gospodarczy doświadczał powracających kryzysów, dawała się zauważyć pauperyzacja (ubożenie) szerokich mas społecznych, jednocześnie bogacenie się wąskich elit kapitalistów, wąskich elit biznesu. W gospodarce postępowały głębokie zmiany strukturalne, upowszechniała się forma własności w postaci spółki akcyjnej oraz spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, które to formy umożliwiły koncentrację kapitału na niespotykaną do tej pory skalę, a jednocześnie również zebranie w jednym miejscu w jednym zakładzie pracy znacznej ilości robotników, co również rodziło szereg problemów. W takiej sytuacji powstawała także socjalistyczna myśl ekonomiczna, zyskiwała powoli na popularności jako odmienna od klasycznej wizja systemu gospodarczego, procesów gospodarczych, ich roli, znaczenia i ocena jej była zupełnie inna. Pojawił się więc socjalizm zarówno ten utopijny jak i naukowy, narastał konflikt między pracą a kapitałem. W przedstawionej sytuacji ekonomia klasyczna zupełnie nie potrafiła sobie poradzić, dać sobie rady z problemami, które w gospodarkach narastały. Pojawiła się potrzeba rewizji pewnych niespójności teorii klasycznej zarówno po to, aby lepiej wyjaśnić zjawiska gospodarcze, które mają miejsce w gospodarce, a które przez teorię klasyczną były albo niedostrzegane, pomijane lub wyjaśniane w niezadowalający sposób. Po to także by przeciwstawić się doktrynie socjalistycznej, która zyskiwała na popularności zwłaszcza w tezie podstawowej tej doktryny, iż tylko praca jest produktywnym czynnikiem produkcji, natomiast ziemia oraz kapitał nie są produktywne. Można zaryzykować stwierdzenie, że być może teoria klasyczna wyczerpała swój potencjał intelektualny i w zmieniającym się świecie nie przynosiła odpowiedzi na stawiane przez ludzi, intelektualistów, naukowców, ekonomistów pytania. Być może odpowiedzi jakie dawała na szereg z tych pytania przestały być aktualne w zmieniającej się gospodarce. Być może zagadnienia, którymi teoria klasyczna zajmowała się również przestały być ważne, istotne lub też to klasyczne wyjaśnienie przestało odpowiadać prawdzie w zmieniającym się systemie gospodarczym. W ostatnim 30-leciu XIX w., a więc w latach 70-tych, ekonomia odwróciła się od kwestii, które nurtowały Adama Smitha, Dawida Ricardo, Johna Stuarta Milla także Karola Marksa ku zupełnie nowym obszarom badawczym. Można zaryzykować powiedzeniem, iż ekonomia przestała być domeną odrębnych intelektualistów, przestała być kopalnią światopoglądów, które w ustach autorów tych twierdzeń filozofów brzmiały jak przepowiednie i zdawały się wytyczać czy też przedstawiać wizje jakiegoś porządku społeczno-gospodarczego. Ekonomia stała się profesją, zaczęła być uprawiana przez ludzi, którzy zawodowo się tym zajmowali, wykładali na uniwersytetach, prowadzili badania naukowe w sposób zgodny z wymogami nauki, jej reżimami. Być może również to zadecydowało o tej zmianie w obliczu ekonomii jaka miała miejsce w latach 70-tych XIX w. Wszystkie te wymienione czynniki w ten lub inny sposób pośrednio czy też bezpośrednio miały wpływ na powstanie w ostatnim 30-leciu XIX w. nowoczesnej teorii mikroekonomicznej, której powstanie zwykło się określać mianem rewolucji subiektywno-marginalistycznej (można się spotkać z nazwą rewolucji marginalistyczno-sybiektywistycznej lub z nazwą tylko rewolucji marginalistycznej). Rewolucja ta polegała na stworzeniu nowego zestawu narzędzi analitycznych, które wykorzystywane były przez ekonomistów. Ta zmiana, rewolucja przekształciła ekonomie klasyczną w ekonomię neoklasyczną, a więc niejako odnowioną ekonomię klasyczną, ekonomię, która korzystała i owszem z klasycznej tradycji ale przyjmowała czasami zupełnie odmienne założenia i hipotezy badawcze. Najważniejszym z narzędzi tej ekonomii, która powstała w tym okresie była analiza marginalna, która dała początek szerszemu stosowaniu matematyki w ekonomii. Pojęcie analizy marginalnej – otóż marginalny pochodzi od łacińskiego słowa marginalis czyli kraniec, a zatem przymiotnik marginalny oznacza tyle co krańcowy, ostatni. I to charakteryzuje niejako tą ekonomię, nazywaną marginalistyczną, a więc wartości krańcowe, związane z ostatnią jednostką i tutaj w zależności co analizujemy, może to być ostatnia jednostka kupowanego dobra, konsumowanego dobra, ostatnia jednostka wyprodukowanego towaru, ostatnia jednostka zatrudnionego czynnika produkcji. Analiza marginalna formułuje wnioski dla polityki gospodarczej właśnie na podstawie porównania ze sobą wartości krańcowych, krańcowego kosztu, krańcowego utargu, krańcowej użyteczności, krańcowego utargu z czynnika oraz z szeregu innych tego typu wielkości krańcowych związanych z ostatnią jednostką analizowanego parametru ekonomicznego. Początkowo teoria marginalna spotkała się z pewnym takim oporem i była stosunkowo mało znana dopiero lata 90-te XIX w. spowodowały, że pojawili się ekonomiści, którzy dosyć swobodnie posługiwali się tym narzędziem badawczym i wtedy też można by powiedzieć, iż ta analiza marginalna ugruntowała swoje miejsce w teorii ekonomii, jest stosowana do dzisiaj. Literatura przedmiotu określa teorię marginalistyczną również mianem ekonomii subiektywnej czy też subiektywistycznej. Pisze się o reorientacji ekonomii lat 70-tych XIX w. właśnie jako powstaniu kierunku subiektywno-marginalistycznego. Subiektywny – pojęcie to charakteryzuje nowy sposób postrzegania zjawisk gospodarczych. Ekonomia subiektywno-marginalistyczna odwoływała się mianowicie w formułowaniu ogólnych praw ekonomicznych do praw ludzkiej psychiki, do psychologii człowieka, subiektywnych doznań jednostki, odmiennych u każdego człowieka ocen, szacunków, odczuć, emocji. Szczególnie jest to widoczne na przykładzie teorii wartości, która w ekonomii klasycznej jak pamiętamy została sprowadzona albo do wartości pracy albo do ilości pracy, a więc do pewnego takiego czynnika obiektywnego. Tak było w teorii Adama Smitha, Dawida Ricardo a nawet Karola Marksa, to czynnik obiektywny taki jak u Smitha wartość pracy u Ricarda i Marksa ilość pracy determinowały wartość towarów. Natomiast w ekonomii subiektywno-marginalistycznej wartość była kształtowana przez czynniki subiektywne, przez to w jaki sposób jednostka ocenia, postrzega dobro, w jaki sposób dobro to zaspokaja potrzeby danej jednostki. A więc można powiedzieć, że w ekonomii tej wartość została sprowadzona na płaszczyznę subiektywną i była określana na podstawie subiektywnych odczuć reakcji jednostek gospodarujących. Sprawcami rewolucji subiektywno-marginalistycznej było trzech ekonomistów, którzy całkowicie niezależnie od siebie w tym samym prawie czasie zastosowali analizę marginalistyczną w teorii ekonomii i zwrócili uwagę na te pragnienia, potrzeby, na użyteczność czerpaną przez jednostkę. Sprawcami tymi byli: î William Stanley Jevons – ekonomista brytyjski, autor Teorii ekonomii politycznej (1871), î Carl Menger – ekonomista austriacki, założyciel szkoły austriackiej w ekonomii, autor książki Zasady ekonomii (1871), î Leon Maria Walras – ekonomista szwajcarski pochodzenia francuskiego, założyciel szkoły lozańskiej w ekonomii, autor dzieła Elementy czystej ekonomii (1874). Tych trzech ekonomistów, choć trudno w to dziś nam uwierzyć, całkowicie niezależnie od siebie, jeden działając w Londynie, drugi w Wiedniu, trzeci w Lozannie czy w Genewie, całkowicie niezależnie od siebie prawie w tym samym czasie, w tym samym roku zastosowali analizę marginalną do opisu zjawisk gospodarczych (nie było jeszcze wówczas internetu, telefonów komórkowych, poczty elektronicznej i wielu innych ułatwiających komunikację rzeczy, i można było tworzyć coś i zupełnie nie wiedzieć nic o wynikach prac innych autorów, którzy nad tym samym problemem gdzieś nieco dalej się zajmowali). Łączy ich zatem zastosowana metoda badawcza – analiza marginalna, choć każdy z nich nieco inaczej zastosował ją w swoich pracach, a mianowicie Jevons zastosował ją tylko i wyłącznie do analizy od strony popytu (analizy strony popytowej procesu gospodarczego), Menger w nawiązaniu do kwestii popytowych oraz podażowych (a więc obie strony procesu gospodarczego), natomiast Walras zarówno do strony popytowej jak i podażowej procesu gospodarczego oraz w nawiązaniu do teorii równowagi ogólnej. Różniło ich także podejście takie samo metodologiczne do badań ekonomicznych. (ulubione zdanie Kasi Janiak) Jevons chciał większego zastosowania matematyki w ekonomii, zwłaszcza w postaci testowania statystycznego, badań statystycznych, które pozwalały by potwierdzać lub też obalać zależności między pewnymi wielkościami. Menger był z kolei przeciwny stosowaniu matematyki, chciał, aby teorie ekonomiczne były budowane na bazie myślenia logiczno-dedukcyjnego, drogą zestawienia pewnych przesłanek i właśnie dojścia drogą logiki do jakichś końcowych wniosków, do formowania ostatecznej teorii koncepcji. Natomiast Walras również chciał zwiększyć rolę analizy matematycznej w ekonomii, co zresztą zrobił (teoria równowagi ogólnej Walrasa). Różnica między ekonomią klasyczną a ekonomią subiektywno-marginalistyczną jest widoczna jeśli zestawi się listę zagadnień, listę teorii dominujących w każdym z tych nurtów. Otóż w ekonomii klasycznej przedmiotem badań był przede wszystkim rozwój gospodarczy, a dokładniej rzecz biorąc czynniki oraz polityki, które temu rozwojowi gospodarczemu, albo z jednej strony służą, zapewniają wysoki rozwój gospodarczy lub też ów rozwój osłabiają. Była to mówiąc językiem współczesnym makroekonomia rozwoju z naciskiem na instytucje, na mechanizmy, które ten rozwój gwarantują lub też, które go osłabiają. Przedmiotem zainteresowania były przede wszystkim grupy, klasy społeczne, których zachowaniem starano się wyjaśnić przebieg procesów gospodarczych. Ważne miejsce w analizie, zajmowała zwłaszcza koncepcja wartości, teoria wartości, również koncepcja dotycząca podziału społecznego, które to teorie, koncepcje były analizowane (tak przynajmniej uważali ich twórcy) w obiektywny sposób. Tymczasem ekonomia subiektywno-marginalistyczna posiadła zupełnie odmienną optykę badawczą. Centrum analizy tej ekonomii, stała się jednostka gospodarująca, podmiot gospodarujący. Starała się ona dociec jakimi motywami ta jednostka się kieruje, jakie są motywy działania człowieka, co determinuje jego zachowania ekonomiczne, dlaczego człowiek działa, podejmuje decyzje takie, a nie inne, dlaczego działa w ten, a nie w inny sposób. Ekonomiści marginalistyczni doszli do wniosku, że głównym, dominującym motywem jest dążenie do maksymalizacji użyteczności, że każda jednostka działa w taki sposób, aby zmaksymalizować swoją użyteczność, aby unikać przykrości. Człowiek prowadzi w tym celu pewien rodzaj kalkulacji, rachunek ekonomiczny polegający na porównywaniu ze sobą właśnie przykrości z przyjemnościami, kosztów z korzyściami i stara się wybrać takie działanie, które zapewni maksimum korzyści przy minimum przykrości. Odkryto, że klasyczna teoria wartości, wartości opartej na ilości czy też na wartości pracy jest błędna, ponieważ wartość nie ma charakteru czegoś obiektywnego lecz jest czymś subiektywnym, czymś co zostało przypisane danemu dobru przez jednostkę gospodarującą, jednostki gospodarujące. Ekonomistów marginalistycznych zaczął interesować mechanizm kształtowania się cen na rynku, sam mechanizm rynkowy, to w jaki sposób on funkcjonuje, mechanizm rynkowy jako proces, w toku którego obiektywne oceny przypisane poszczególnym dobrom przez poszczególne jednostki gospodarujące obiektywizują się niejako na rynku właśnie tworząc ostateczną, finalną cenę danego dobra, która jest jednakowa dla wszystkich (zakładano, że powstaje ona w wyniku obiektywizowania się indywidualnych, a więc subiektywnych ocen, które każda jednostka przypisuje takiemu dobru). Zaczęto kłaść nacisk na wolność wyborów konsumentów, definicje ekonomii jakie w tym okresie powstawały określały jej przedmiot jako analizę ludzkiego wyboru w warunkach rzadkości dóbr. Innymi słowy ekonomia została określona, zdominowana przez problem alokacji – czyli efektywnego rozdysponowania czynników produkcji oraz dóbr między konkurujące ze sobą potrzeby konsumpcyjne oraz potrzeby, procesy produkcyjne. Ściślej rzecz biorąc problem alokacji można zdefiniować jako problem gospodarowania rzadkimi zasobami o wielu konkurencyjnych zastosowaniach jako problem gospodarowania ograniczonymi zasobami w stosunku do nieograniczonych potrzeb. To jest ta optyka badawcza ekonomii marginalistycznej. Rewolucyjność analizy marginalnej jest szczególnie widoczna na gruncie subiektywno-marginalistycznej teorii wartości. Zdaniem ekonomistów marginalistycznych klasyczna teoria wartości okazała się niewystarczająca do wskazania w jaki sposób kształtuje się cena dóbr o sztywnej podaży (a więc takich, których nie może być więcej – ich podaż jest sztywna, ustalona). Teoria klasyczna niewiele na ten temat mogła powiedzieć (jak pamiętamy D. Ricardo wyłączył tego rodzaju dobra ze swojej analizy – dobra niepodzielne, niepomnażalne pracą i On ich po prostu nie rozważał, zajął się w analizie wartości tylko dowolnie pomnażanymi pracą), natomiast rewolucjoniści subiektywno-marginalistyczni starali się dociec jaka jest ogólna reguła, która rządzi właśnie wartością dóbr, która sprawia, że jedne dobra są niezwykle cenne, mają wysoką wartość, inne zaś mają tę wartość niewielką mimo, że są nam czasami bardzo potrzebne. I według subiektywistycznej teorii wartości, a więc teorii wartości opartej na czynnikach krańcowych, wartość zależy nie od kosztów wytworzenia danego dobra, nie od czasu, w którym jest ono wytwarzane, ale przede wszystkim jeśli nie głównie, wyłącznie od użyteczności. To użyteczność dobra decyduje o jego wartości, a więc czynnik, który był dostrzegany przez klasyków, którzy wyszczególniali wartość użyteczną dobra, ale tego problemu nie analizowali. Użyteczność, to ważna kategoria, która pojawia się wraz z rewolucją subiektywno-marginalistyczną. Można ją zdefiniować jako pewnego rodzaju satysfakcję wynikającą z konsumpcji danego dobra, poczucie zaspokojenia potrzeby, którą człowiek uzyskuje konsumując dobro, zdolność dobra do zaspokojenia naszych potrzeb. Bardziej formalnie jest subiektywną miarą stopnia zadowolenia, indywidualnym odczuciem psychicznym zupełnie innym dla każdej jednostki, mającym zupełnie inną wartość. Wysnuto ogólne prawo, że dobro jest tym użyteczniejsze im intensywniej zaspokaja określoną potrzebę człowieka. Ważnym wkładem analizy marginalnej do teorii wartości było to stwierdzenie, że o wartości dobra nie decyduje jednak całkowita użyteczność, a więc użyteczność czerpana z konsumpcji wszystkich jednostek tego dobra przez podmiot gospodarujący, lecz użyteczność krańcowa związana z ostatnią skonsumowaną jednostką dobra przez podmiot gospodarujący. Sformułowano prawo malejącej użyteczności krańcowej, stwierdza ono, że ta użyteczność związana z konsumpcją ostatniej jednostki maleje w miarę wzrostu konsumpcji (im więcej konsumujemy danego dobra, tym użyteczność kolejnych jednostek jest dla nas coraz mniejsza). Użyteczność szklanki piwa Użyteczność krańcowa Szklanki piwa UŻYTECZNOŚĆ KRAŃCOWA IWoda IIŻywność IIIOdzież IVSchronienie VNarzędzia VIRzeczy codziennego użytku VII VIII IXDiamenty X 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 9 8 7 6 5 4 3 2 1 8 7 6 5 4 3 2 1 7 6 5 4 3 2 1 6 5 4 3 2 1 5 4 3 2 1 4 3 2 1 3 2 1 2 1 1 Na gruncie prawa malejącej użyteczności krańcowej starano się rozwiązać paradoks ekonomiczny, który gryzł ekonomistów już od czasów A.Smitha, a mianowicie paradoks, który próbował odpowiedzieć na pytanie dlaczego woda, chociaż jest dla nas bardzo użyteczna, musimy mieć wodę by żyć, jest tania bądź też nie kosztuje nas nic (w czasach Smitha rzeczywiście nic nie kosztowała) natomiast diamenty są bardzo drogie mimo, że nie są w ogóle użyteczne (w czasach A. Smitha nie znano przemysłowego zastosowania diamentów, były one tylko biżuterią i służyły wyłącznie ozdobie). Więc jak to się dzieje, że coś co jest dla nas użyteczne ma zerową wartość, natomiast coś co jest bezużyteczne ma bardzo wysoką wartość, cenę? Dopóki nie powstała rewolucja marginalistyczna, paradoks ów nie został rozwiązany, ekonomiści nie mogli go rozwiązać. Paradoks ten można było rozwiązać na gruncie marginalistycznej teorii użyteczności krańcowej. Zadania tego podjął się Carl Menger, by odpowiedzieć na to pytanie wpadł na następujący pomysł, podzielił dobra na X grup towarowych (I,II,III IV,V itd.) pogrupowanych wg użyteczności. W pierwszej grupie towarowej znajdują się dobra dla nas najbardziej użyteczne, te które są nam niezbędne do życia (załóżmy, że tu właśnie jest nasza woda). W II gr. znajduje się żywność w III-ciej odzież itd. natomiast diamenty w IX grupie towarowej. W wierszach Menger podpisał użyteczność krańcową związana z konsumpcją kolejnej jednostki tego dobra (wartości od 10 do 1). Załóżmy, że 1-sza jednostka wody przynosi nam użyteczność krańcową na poziomie 10-ciu, druga na poziomie 9, trzecia – 8, czwarta – 7, kolejna – 6, następna – 5,...4 itd. do zera. Użyteczność 1-szej jednostki dobra z II grupy towarowej wynosi 9, drugiej – 8, trzeciej – 7, czwartej – 6, ...5,4 itd. Stosując się do tego schematu, można by dojść do wniosku, że konsument mając do dyspozycji ograniczony dochód i chcąc zmaksymalizować użyteczność czerpaną z tego dochodu, będzie dokonywał zakupów niejako diagonalnie. Mianowicie w pierwszej kolejności kupi 1-szą jednostkę dobra, które jest dla niego najbardziej użyteczne, i które przynosi mu aż 10 utyli (jednostek użyteczności), natomiast jeśli ma nadal dochód będzie się zastanawiał czy kupić drugą jednostkę I dobra, czy też 1-szą jednostkę II dobra. Alternatywa jest dla niego obojętna, gdyż zarówno 2-ga jednostka i grupy towarowej jak i 1-sza jednostka z II grupy towarowej daje mu taką samą użyteczność krańcową. Jeśli dochód pozwala mu na to, kupi obie te jednostki, mając już tą kupioną wcześniej. Następnie jeśli jego dochód pozwala to kupi albo 3-cią jednostkę z I grupy towarowej, albo 2-gą jednostkę z II grupy towarowej, albo 1-szą jednostkę z III grupy towarowej (lub wszystkie trzy jeśli mu dochód na to pozwala), jeśli jeszcze będzie miał dochód na tej zasadzie będzie się przesuwał. Dlatego woda jest tania, a diamenty są drogie, ponieważ wody konsumujemy dużo i jej użyteczność krańcowa jest bliska zeru, a diamentów konsumujemy niewiele (pierścionek, lub jakiś naszyjnik) i ta linia jako użyteczność krańcowa też jest odpowiednia do tej struktury konsumpcji, którą generujemy. Oczywiście wyjaśnienie to spotkało się również z krytyką. Bo oznaczało by to, że użyteczność diamentów wcale nie jest taka wysoka skoro wg tej tabeli ma wynieść 2 albo 1, to dlaczego je kupujemy. Wynika to jednak stąd, że wszystkie nasze inne potrzeby są już zaspokojone, potrzeby I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII stopnia, a więc jak mamy jeszcze jakieś pieniądze to przeznaczamy je na coś co może być dla nas w ogóle nie użyteczne. Na gruncie analizy marginalnej, analizy użyteczności zostało wyprowadzone równowagi konsumenta zwane jako II prawo Gossena. Stwierdza ono, że konsument maksymalizując swoją użyteczność, dzieli swój dochód w taki sposób, (dokonuje zakupu w taki sposób), aby ostatnia jednostka pieniężna wydatkowana na każde dobro przyniosła mu taką samą użyteczność. Równowagę tą przedstawia równanie: MUX/PX=MUY/PY=...=MUZ/PZ gdzie MU – krańcowa użyteczność, P – cena x,y,z - dobra x oznacza dobro x, y dobro y, a z oznacza dobro z. Wstanie równowagi jeśli konsument tak dobrał strukturę swojej konsumpcji, że ostatnia złotówka wydana na zakup dobra x, dobra y i dobra z, przynosi mu taką samą użyteczność, wtedy to równanie powinno być spełnione. Wtedy krańcowa użyteczność dobra x przez cenę dobra x musi się równać krańcowej użyteczności dobra y przez cenę dobra y, musi to być spełnione dla każdego konsumowanego dobra także dla dobra z. Po przekształceniu równania (załóżmy, że żyjemy w świecie dwóch dóbr np. świecie piwa i pączków, dobro x i dobro y) MUX/MUY=PX/PY To część subiektywna część obiektywna Gdy przekształcimy to równanie z jednej strony jest stosunek krańcowej użyteczności dobra x i y, a z drugiej strony mamy stosunek cen dobra x i y. Co to oznacza?, zauważyć należy, iż jeśli wszyscy żyjemy w świecie dwóch dóbr, to wszyscy doświadczamy takich samych cen tych dóbr, każdy z nas kupuje te dobra kupuje za taką samą cenę. Jest to więc część obiektywna, jest to coś co dla każdego z nas jest czynnikiem obiektywnie wpływającym na naszą decyzję – ceny, które istnieją na rynku, ceny dóbr. Natomiast drugi element, jest czymś czysto subiektywnym, czymś co każdy z nas posiada indywidualnie, każdy z nas przykłada zupełnie inną wartość do pączków, pączki i piwo mają dla nas zupełnie inną użyteczność. To taka subiektywna miara w jaki sposób to dobro przyczyniało się do wzrostu naszej użyteczności. Stąd powstał wykres krańcowej użyteczności. Tak więc każdy z nas zupełnie inaczej ocenia użyteczność tych dóbr, zauważmy, że ceny dane na rynku, niejako koordynują nasze zachowanie, one powodują, że my wszyscy zachowujemy się w pewien określony sposób. Do tych cen dostosowujemy nasze zachowanie, ceny te kierują naszym wyborem tak, że my wszyscy postępujemy według takiego samego klucza, staramy się dobrać tak strukturę naszych wydatków, aby każda złotówka wydana na pączki i na piwo przyniosła nam taką samą użyteczność. Posługując się tą postacią, takim sposobem widzenia zjawisk została wypracowana marginalistyczna teoria wymiany. Załóżmy, że istnieją dwie jednostki gospodarujące: jednostka A i jednostka B. Jednostka A znajduje się w posiadaniu całego zasobu dostępnego w tej gospodarce dwuosobowej dobra x, natomiast jednostka B znajduje się w posiadaniu całego zasobu dobra y. Teoria ekonomii zastanawia się, (ponieważ oba podmioty potrzebują do przeżycia obu dóbr zarówno x jak i y, muszą w pewien sposób wymieniać się miedzy sobą) w jaki sposób można opisać stan końcowy tej wymiany, w jaki sposób oni będą wymieniać te dobra między sobą no i ile tych dóbr zostanie wymienionych według tych wszystkich kryteriów. Wiemy to z równania: MUX/MUY=MUX/MUY=PX/PY=ΔY/ΔX TP – funkcja produkcji całkowitej kapitał=const. TP L – zatrudnienie, MP – produkt krańcowy L Przedziały I MP II AP=TP/L MP=ΔTP/ΔL MR – krańcowy dochód (utarg) AP MP*MR=MRP – krańcowy utarg z czynnika Przedział optymalny L I II Przez długi czas analiza marginalna była stosowana w ekonomii przede wszystkim do analizy od strony popytu, do analizy konsumenta. Natomiast znaleziono również dla niej zastosowanie jeśli chodzi o teorię produkcji, a więc o stronę podażową procesu gospodarczego. Odkryto, że także na gruncie teorii produkcji działa prawo podobne do prawa malejącej użyteczności krańcowej. Tutaj ponieważ odnosi się ono do produkcji nazywa się ono prawem malejącej produktywności krańcowej (w podręcznikach może występować jako prawo malejących przychodów krańcowych). Stwierdza ono, że jeśli mamy jakiś jeden stały niezmienny czynnik produkcji i do tego czynnika dodajemy drugi czynnik produkcji zmienny, to od pewnego momentu wynikająca stąd wielkość produkcji przyrosty produkcji, które będą wynikały z dodawania kolejnego czynnika zmiennego, te przyrosty produkcji będą coraz mniejsze. Wyobraźmy sobie sytuację, mamy jakieś pole i wprowadzamy na nie kapitał w postaci maszyn powiedzmy ciągniki, które swoją pracą będą powodować jak najwyższe plony. Zatem niezmiennym czynnikiem będzie ziemia, zmiennym kapitał no i początkowo w miarę wprowadzania kapitału odpowiednio dozowanego należy spodziewać się wzrostu plonów, natomiast jeśli kapitału wprowadzimy zbyt dużo należy się spodziewać iż przyrosty staną się od pewnego momentu coraz mniejsze. I to przedstawia pierwszy wykres. Ekonomiści jednak nie kierują się wartościami całkowitymi, lecz wartościami krańcowymi, dlatego też dolny (drugi wykres) przedstawia wyprowadzoną funkcję produkcyjności przeciętnej, produkt przeciętny i produkt krańcowy. Produkt przeciętny ma swoje maksimum w momencie kiedy styczna poprowadzona do tej funkcji z początku układu współrzędnych właśnie tutaj będzie styczna do tej funkcji. Maksimum funkcji krańcowej jest wtedy kiedy ta funkcja zmienia swój charakter z wypukłej staje się wklęsłą. Zeruje się tam gdzie funkcja produkcji całkowitej ma swoje maksimum. Funkcja produktu przeciętnego ma swoje maksimum w punkcie przecięcia z produktem krańcowym. Jeśli firma sprzedaje swoje produkty na rynku doskonale konkurencyjnym, oznacza to, że każda jednostka tego dobra niezależnie od tego ile firma produkuje tych dóbr, będzie sprzedawana po tej samej cenie, po cenie rynkowej, a więc ten utarg krańcowy niezależnie ile to będzie jednostek będzie zawsze stały i będzie równy cenie. I tutaj ekonomiści wyróżnili tą sytuację jeśli firma działa na rynku doskonale konkurencyjnym, to mamy do czynienia nie z krańcowym utargiem z czynnika tylko MVP czyli – krańcowa wartość czynnika. Po – cena rynkowa MP*Po=MVP Teraz ten krańcowy utarg z czynnika, ta funkcja po odcięciu od niej części nas nie interesującej, wygląda następująco: MRP PL1 PL2 L Q1 Q2 Ekonomiści doszli do wniosku, że ów krańcowy utarg z czynnika to nic innego jak krzywa popytu firmy na czynnik produkcji. Pozwala ona nam określić przy jakiej cenie ile czynnika firma zatrudni. Niezależnie od tego jaki czynnik firma kupi przeznaczy tę ostatnią złotówkę czy na pracę, czy na ziemię czy kapitał, ta ostatnia złotówka zainwestowana w każdy czynnik produkcji ma przynieść taki sam zwrot w postaci gotowej produkcji, ma przynieść taką samą produkcję. Wyraża to wzór MPL/PL=MPK/PK=MPZ/PZ Dla każdego czynnika ten stosunek krańcowego produktu przez cenę tego czynnika musi być jednakowy. Jeśli tak nie jest, to oznacza to, że np. złotówka wydana na pracę przyczynia się do wzrostu produkcji w znacznie większym stopniu niż złotówka wydana na kapitał. Jest to sygnał do tego by firma zmieniła strukturę zatrudnienia czynników, zatrudniła więcej pracy, zmniejszyła zatrudnienie kapitału i wtedy ta równowaga zostanie osiągnięta. Ogólnie rzecz biorąc przedstawiona analiza prowadzi nas do wniosku, że wszystkie czynniki produkcji niezależnie od tego czy mówimy o pracy o ziemi, czy o kapitale są produktywne i muszą być wynagradzane stosownie do swojego wkładu jaki wnoszą w proces produkcyjny. Na koniec słów kilka o sprawcach rewolucji marginalistycznej, bowiem byli oni założycielami szkół w ekonomii (szkoła tym terminem w historii myśli ekonomicznej posługujemy się by określić jakąś grupę ekonomistów skupionych wokół jakiegoś problemu, czy też wokół jakiegoś ekonomisty mistrza, którego poglądy wyznaczają niejako kierunek dla całej szkoły. Poznaliśmy szkołę fizjokratyczną, klasyczną, mówi się o szkole Keynesowskiej, monetarystycznej). Sprawcy rewolucji marginalistycznej byli także założycielami takich szkół. ☺ Carl Megner jest założycielem szkoły austriackiej w ekonomii nazywanej też wiedeńską szkołą psychologiczną, ☺ Leon Walras jest założycielem szkoły lozańskiej w ekonomii, która jest nazywana także szkołą matematyczną, ☺ William Jevons nie pozostawił po sobie żadnych uczniów, którzy mogliby kontynuować jego dzieło, natomiast zwykło się traktować go jako nieformalnego założyciela szkoły anglo-amerykańskiej. Nie jest to jednak taka faktyczna szkoła jak dwie pozostałe, lecz raczej skupia ekonomistów o zbliżonych poglądach, z tąd też można tą grupę (bardzo niejednorodną) traktować jako jedną szkołę. Szkołę lozańską – matematyczną założył Leon Maria Walras, jednak prekursorem tej szkoły należy uznać Antuano Augustina Cournota. Żył on w XIX w. zmarł w 1877 r. więc nie miał już wpływu na tą rewolucję marginalistyczną, natomiast jest autorem dzieła ...nad zasadami matematycznymi teorii bogactwa. To dzieło przeszło bez echa odkrył je dopiero Walras. Ten nacisk Cournota na matematykę, na analizę matematyczną w ekonomii niejako przejął i stąd też właśnie można Cournota uważać za faktycznego prekursora tej szkoły lozańskiej. Następcą Walrasa na czele szkoły lozańskiej był włoch Vilfredo Pareto. To on jest twórcą pojęcia krzywa obojętności, która jest graficznym odbiciem zachowań konsumenta i producenta w sytuacji wyboru kombinacji wyboru dwóch dóbr. Do podręczników ekonomii na stałe weszło również pojęcie optimum Pareta. Optimum pareto to sytuacja, w której nie można polepszyć użyteczności nie pogarszając użyteczności drugiego konsumenta, czy też nie można zwiększyć produkcji jednego dobra, nie zmniejszając produkcji drugiego dobra. Wiliam Stanley Jevons ekonomista brytyjski. Wzorcem dla niego był Herman Gossen autor praw ekonomicznych zwanych I i II prawem Gossena. I prawo Gossena to nic innego jak identyfikacja prawa malejącej użyteczności krańcowej, II prawo Gossena to prawo równowagi konsumenta, które mówi, że człowiek w dążeniu do maksymalizacji swojego zadowolenia musi dzielić w taki sposób swoje dochody na konsumpcje różnych dóbr, aby krańcowe korzyści z tej konsumpcji były równe dla wszystkich dóbr. Wzór MUX/PX=MUY/PY Jevons jest autorem koncepcji pracy bardzo ciekawej, mianowicie według Jevonsa praca, a dokładniej rzecz biorąc czas pracy odgrywa rolę czynnika równoważącego indywidualne przyjemności oraz przykrości. Im dłużej człowiek pracuje, tak twierdzi Jevons, tym więcej przykrości przysparza mu ta praca. Im intensywniej będzie pracował, tym większe będzie odczuwał niezadowolenie, a im więcej będzie odczuwał tego niezadowolenia, tym bardziej negatywnie oceni produkt własnej pracy. A produktem pracy jest nic innego jak właśnie wynagrodzenie, płaca, dochód. Wniosek jaki płynie z tej koncepcji jest taki w toku wykonywania pracy niezadowolenie pociągnie za sobą osłabienie zainteresowania jednostki materialnym produktem pracy czyli właśnie wynagrodzeniem. Można by powiedzieć, że według tej koncepcji pracownik będzie pracował tak długo dopóki jego osobista przyjemność spowodowana tą pracą, przez które można rozumieć wynagrodzenie, które on otrzyma za tą pracę, przeważa nad jego osobistymi przykrościami spowodowanymi trudem oraz znojem tej pracy. Przestanie pracować kiedy spodziewane zadowolenie, płaca nie zrównoważy mu trudu, przykrości związanych z tą pracą. zapinka malowana do łączenia paneli elektrodrążarka