Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Emigranci




Emigranci

 

• Mrożek Sławomir •

• 1974 •

 

"W pożądaniu, zawiści, podziwie i upokorzeniu... "Jednym słowem: na Zachodzie. Ale Zachodu tu mało: zawistne podglądanie

dworcowej publiczności, eleganckich kobiet, sklepów - ale nie ludzi, "bo tutaj nie ma ludzi", ludzie są "u nas". No i jest wolność,

wolność obezwładniająca, łagodnie zniewalająca. Zachód to tylko lustro, w którym nieznośnie jaskrawie odbija się Wschód.

 

 

Osoby

 

 

Są tylko dwie - a może tak naprawdę tylko jedna. Występują w każdym razie AA - intelektualista, który uciekł z kraju (a może

wcale nie uciekł, bo skąd ten paszport...), i XX, małomiasteczkowy prostak tyrający przy młocie pneumatycznym i ciułający grosz

do grosza, by zbudować dom i olśnić sąsiadów w Polsce. AA i XX dzielą kwaterę - ślepą klitkę pod schodami. Jest wieczór

sylwestrowy.

 

 

Dwie strony medalu

 

 

Dla XX jedyną przyjemnością jest jedzenie... w tym także konserw dla zwierząt. Bo nade wszystko nie lubi przepłacać. Ale swój

honor ma: konserwy dla psa nie tknie - co innego dla kota. Przyjemnie mu przy dworcowym pisuarze - tam wreszcie czuje się

równy tym z Zachodu. Dla AA "łachy i graty nie mają znaczenia", należy do "społeczeństwa postkonsumpcyjnego". Polska to

"mali ludzie i mały kraj. Tutaj nareszcie można rozprostować skrzydła". Prostuje owe skrzydła leżąc całe dnie na łóżku w swej

ślepej klitce.Coś czyta, coś notuje. AA i XX wydają się przeciwieństwami. Ale mamy wieczór szczególny: XX zmienia skarpetki,

AA się goli i stawia butelkę.

 

 

Nocne rodaków rozmowy

 

 

Czemu XX siedzi na Zachodzie - wiadomo. A czemu AA? Nie podobała mu się peerelowska awersja do wyrazów na "w", jak

wolność. Objawia teraz przed sceptycznym po chłopsku XX, że czuł się jak małpa w klatce, mało, jak świnia. Tak, jak świnia

uwikłana w kłamstwie. On, AA to świnia, a XX to wół roboczy, niewolnik swej zachłanności, przez którą nigdy do kraju nie wróci,

bo ciągle będzie miał za mało. Zresztą, czy mentalnie z Polski w ogóle wyjechał? AA jeszcze w kraju odkrył, że nie mając

wolności coś jednak ma: niewolnictwo. Postanawia więc napisać rozprawę o "człowieku w stanie czystym, czyli o niewolniku,

czyli o sobie". Ale "uciekłszy przestałem być niewolnikiem, rozpłynąłem się w wolności". Zabrakło mu obiektu badania. Znalazł go

w wole roboczym XX. Coraz bardziej pijany i coraz pewniejszy siebie XX upiera się że to on jest wolny, bo w każdej chwili może

wrócić, zaś AA dlatego obraził się na komunistyczną władzę, że wobec niej byli właśnie równi - jak mężczyźni w dworcowej

toalecie.

 

 

Krytyka rozumu analitycznego

 

 

XX zarzuca AA obłudę. To nie chodzi o żadną książkę, to po prostu potrzeba pogadania z rodakiem, to nostalgia za tym "małym

krajem małych ludzi". Ale takiej demaskacji AA nie może znieść. Udawadnia XX zniewolenie przez chłopską pazerność, obnaża

też swoją moralną dwuznaczność, bezlitośnie wmawiając przestraszonemu XX, że może go zadenuncjować. Na chwilę gaśnie

światło, a gdy znów się zapala, widzimy XX z siekierą w garści... Przyznaje, że chciał "prowokatora" zamordować. Ale obsesyjna

analiza ich kondycji, prowadzona przez AA z jakimś masochistycznym upodobaniem, robi swoje. XX, chcąc udowodnić swoją

wolność, decyduje się na najwyższą formę manifestacji posiadania: drze swe ukochane banknoty. Zdobywając się na ten "akt

wolności" definitywnie pozbawia AA obiektu badań. Zaraz potem chce się wieszać, ale nie dając sobie rady z listem pożegnalnym

do rodziny rzuca się na łóżko i zasypia. Gra skończona. AA opowiada śpiącemu, że jeszcze powróci do kraju, że jeszcze zbuduje

dom, że jeszcze "wszystko będzie dobre, prawdziwe". Komu to właściwie opowiada? Bo przecież XX chrapie, zaś z łóżka AA

rozlega się coraz głośniejszy, rozdzierający szloch.

 

 

Dwie strony JEDNEGO medalu

 

 

Kto tu bardziej marzy o wiejskim domu, kto bardziej się łudzi, komu bardziej potrzebny jest osobisty mit? Na to pytanie

odpowiedzi nie ma, bo AA i XX to nie są dwie postaci. To jeden człowiek, po chłopsku pazerny i po inteligencku zakompleksiony,

chojny i skąpy, marzący o wolności i bojący się jej, źle czujący się w kraju i źle na Zachodzie. To Polak z PRL-u. To długo

jeszcze Polak współczesny.