Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Drabina Jakubowa




Drabina Jakubowa

 

• Terlecki Władysław •

• 1988 •

 

Drabina Jakubowa wystylizowana została na opis podróży, modny w literaturze europejskiej na przełomie XVIII i XIX stulecia.

Terlecki jako poprzedniczki Drabiny Jakubowej wymienia zresztą Podróż sentymentalną przez Francję i Włochy Laurence’a

Sterne’a oraz Podróż z Petersburga do Moskwy Aleksandra Radiszczewa.

Wszelkiego typu podniety, jakich dostarcza rzeczywista czy też wyimaginowana podróż, łączy w spójną całość refleksja

narratora. W Drabinie Jakubowej narratorem jest tajemniczy karzeł, Europejczyk polskiego pochodzenia, zdążający wraz ze

swym panem, podstarzałym francuskim hrabią, z Warszawy do Petersburga w tajnej misji od polskiego króla do rosyjskiej

władczyni. Misja owa ma rzekomo uratować Rzeczpospolitą od ostatecznej klęski. Wszystko, co ludzie normalnego wzrostu

uznają za drobiazgi, dopiero widziane oczami karła odzyskuje właściwe proporcje.

 

Powieść Terleckiego jawi się raz jako powiastka filozoficzna, innym razem jako romans przygodowy. Rysunek postaci pozostaje

uproszczony – są one zazwyczaj nośnikami postaw filozoficznych. Karzeł Aleksander – zgodnie z duchem czasu – opowiada się

za racjonalizmem, ale to racjonalizm niepewny, nadto spekulatywny, głoszący enigmatyczną tezę, w myśl której prawdziwe

szczęście wyniknąć może jedynie z czystego rozumu. Na przeciwnym biegunie sytuuje się hrabia, który nie ufa próbom

wyjaśnienia i zrozumienia świata („Rozum ludzki nie odnosi bynajmniej zwycięstw nad ciemnotą, ale głosi swoją chwałę z taką

siłą, z jaką głupiec przed wygraniem bitwy śpiewa o zwycięstwie”). Hrabia wierzy w przypadek, prowokując niejako taki właśnie –

przypadkowy – rozwój fabuły, w której zaskakującym, awanturniczym wydarzeniom towarzyszy posmak fantastyki i baśniowości.

 

W pisarstwie Władysława Terleckiego myślenie o historii sprowadza się zawsze do sporu przeciwstawnych racji. Tak jest i tym

razem. Z dwóch odmiennych postaw wywodzą się dwa rozbieżne poglądy na historię. Ścierają się dwie tezy: wiara w postępowy

rozwój dziejów oraz wiara w dominację przypadku. Kolejne wydarzenia wyraźnie zbijają pogląd pierwszy. Jeśli bowiem następują w

historii zmiany – to tylko na gorsze. Człowiek jest w istocie pozbawiony wpływu na bieg historii. Fatalizm ów wyeksponowany

został w tytule. Drabina Jakubowa to pojęcie biblijne. Patriarcha Jakub ujrzał we śnie drabinę, która od ziemi wiodła wprost do

nieba. Kolejne pokolenia utożsamiają historię z ową drabiną, sądząc, że uda się im dostać do nieba powszechnej szczęśliwości,

sprawiedliwości, dobrobytu etc. I tak przemijają „bezustannie wędrując między snem a jawą”. Dążność bowiem do zbudowania

państwa bożego na ziemi – nawet przy pomocy szatana – to utopia chyba najtrwalsza w dziejach. I najkosztowniejsza.

 

Finał powieści zaskakuje. Ostatnia przygoda Aleksandra sprowadza się do tego, że pochłania go w całości nienasycona vagina

Semiramidy Północy (jak zwał Wolter carycę Katarzynę II). Ów karykaturalny wyraz cielesnej i politycznej zachłanności stanowi

puentę wszystkich powieściowych dysput i zamyśleń odnoszących się z reguły do filozofii moralnej. Nie pozostawia cienia

wątpliwości, że istotą polityki jest jej skuteczność.

 

 

„Świat żyje i rozwija się ku swemu przeznaczeniu. Dzięki niewidocznym siłom. Cóż to takiego? Splot intryg, ukrytych zbrodni i

tajemnych knowań. Oto prawdziwy krwiobieg. Historia uczy, że zwycięstwa szatana są większe. Naród nie uzna nigdy tej prawdy.

Trzeba go na dawne sposoby tumanić. Przywykł on do łamania przykazań. Zbyt długo żyje w strachu, aby los przyjąć z większą

godnością. Trzeba tylko dbać, by trwał w niezmiennej niewoli. Głosić mu, że kajdany, które dźwiga, są uwolnieniem. Szatana

ukazać w obliczu anioła. Niech wierzy, że już tu, na ziemi, osiąga ogrody rajskie. Byle odebrać pragnienie wolności. Cóż to

bowiem może być taka powszechna wolność? Odrzucenie jarzma, czy tak? Świat pogrążony w chaosie. Szatan woli raczej ład

niewolników” (W. Terlecki).