Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Cała jaskrawość




Cała jaskrawość

 

• Stachura Edward •

• 1969 •

 

Gdyby ktoś chciał streścić tę powieść gestem, to wyglądałoby to tak: otarcie ubłoconych dłoni i obmycie twarzy. Gest bardzo

prosty, zwyczajny. I symboliczny.

 

 

Tak zwana fabuła

 

 

Dwóch młodych poetów, Edmund Szerucki, porte parole autora, i Witek, dostali w niebywale pięknej drugiej połowie października,

gdy „nawet barwy mają zapach”, w owym roku millenijnym, robotę przy oczyszczaniu zamulonego stawu w uzdrowiskowym parku.

Mieszkają u starej Potęgowej, niczym jej synowie, w pobliskim Zagubinie, na Kujawach Białych. Pewnej niedzieli udają się do

pobliskiej Niszawy, i tam znajdują stary karawan. Postanawiają, że po skończeniu pracy obleją go benzyną i spuszczą ze stromej

skarpy wiślanej, co też w stosownym czasie czynią. Koniec.

 

 

Czas teraźniejszy nieskończony

 

 

Doprawdy, ubóstwo fabuły nie jest tu niedociągnięciem. ”Wolnobiegnące” godziny odmierzają walkę bohaterów z czasem, z

kuszącą ich śmiercią. Kopiąc muł mają wrażenie, że kopią sobie grób, piękny grób, który pokryłyby niczym kurhan spadające

liście. Ale wykonując swą „archeologiczną” robotę, wygrzebując stare przedmioty cofają jakby czas. A ziemia osłania ich. Również

wtedy, gdy korzystając z porywistego wiatru pomagają rozpaść się starej, ale ubezpieczonej stodole Potęgowej. Chowają się

wówczas w bruździe. Żyją w natchnieniu, „jakby każda chwila była ostatnia”. To natchnienie dotyczy rzeczy najprostszych: pracy,

jedzenia, picia piwa, a nade wszystko widzenia i odczuwania.

 

 

Cała jaskrawość I

 

 

„Wyrocznie czerpią swą siłę z płynących wód”, powiada Eliade. W rzeczy samej. W Niszawie, na wysokiej skarpie wiślanej

ukazuje się Szeruckiemu cała jaskrawość: „Absolutna realność wszystkich bytów”, w tym i śmierci, która tym samym nie jest

traktowana jako niebyt. W pobliskim źródełku zanurza poeta twarz – tę twarz, która przez ostatnie dni zwrócona była ku ziemi.

Zanurzenie i obmycie. Przejście od potencjalności do zróżnicowania. Kolejna figura urodzin, tym razem nie z matki–ziemi, lecz z

wody. „Błogosławiony będzie ten dzień – śpiewał Stachura w jednej ze swoich piosenek – gdy na nowo się narodzę”.

 

 

Cała jaskrawość II

 

 

Pomiędzy narodzinami i śmiercią jest życie, życie codzienne, pełne prostych rzeczy i uczuć. Nazywając je, wydobywamy je

jakby, unaoczniamy, ożywiamy, „wydajemy na świat”. Walczymy tym samym ze śmiercią. Poezja jest więc twórczością par

excellence, jest stwarzaniem. W tym sensie Cała jaskrawość to dzieło poetyckie. Zwyczajne miejsca: kurort (Ciechocinek),

Laksandrów (Aleksandrów Kujawski), Nieszawa stają się scenerią misterium narodzin i walki z przemijaniem.

 

 

Cała jaskrawość, mgła, „się”

 

 

Walka z przemijaniem, trud nieustannych narodzin i wydawania na świat świata wokół nas, to wysiłki zabójcze. Oczy zachodzi

mgła, „się” mówi, „się” widzi, „się” żyje. Mamy tu ewolucję od Całej jaskrawości przez Siekierezadę do Się. Potem jest jeszcze tor

kolejowy w Bednarach pod Łowiczem. A przed samym końcem Pogodzić się ze światem, a więc ze śmiercią.