Wyszukiwarka:
Artykuły > Utwory, dzieła >

Biały kruk




Biały kruk

 

• Stasiuk Andrzej •

• 1995 •

 

Noc, górska droga, sypie gęsty śnieg. Kostek chwyta za kołnierz wopistę i wali jego głową o maskę samochodu. Po chwili w

świetle reflektora błyska dłoń z czarnym pistoletem. Żołnierz leży w śniegu.

 

 

Kumple z piaskownicy

 

 

Narrator, Mały, Gąsior, Wasyl Bandurko. Koledzy z podstawówki. Pierwsi trzej to trochę lumpowaci kolesie z przedmieścia, a

Wasyl - syn komuchowatej plastyczki, twórczyni akademijno-pochodowych gigantycznych ikon Klasyków i pierwszych sekretarzy

- jakby na doczepkę: lepiej wychowany, lepiej ubrany adept muzyki poważnej, do tego pedał. Ale wtedy byli zawsze razem - w

świecie ostatecznie ukształtowanym i nienaruszalnym, świecie peerelowskiej rzeczywistości : "Mordy tak samo poszarzałe.

Egalité!, Fraternité!, Liberté! Rok 77, 78, 79, 80, 81 - jakże wolni byliśmy wtedy!" Ta wolność to były włóczęgi po obskurnych

pijalniach piwa, balangi, autostopowe rajdy po kraju. To była wolność wynikająca z młodości i biedy. Swobodna swojskość

malowanych na olejno ścian, obitych blachą kontuarów, wolność o smaku owocowego wina.

 

 

Zdrada

 

 

Ten świat rozpadł się za sprawą podwójnej zdrady. Pierwsza przyszła od strony "piździelców nie potrafiących znosić swojego

losu. Od bab. Nie darmo kryli się w kościołach pomiędzy chłopami w kieckach". A drugą zdradę popełnili bohaterzy sami -

grzesząc za sprawą seksu, pieniędzy i upływu czasu. Pozostał rytuał alkoholowych podróży do źródeł, reanimacji minionej

przyjaźni, gadania i wspominania.

 

 

Biały Kruk I

 

 

Wasyl Bandurko, samotny i bezczynny, udzielający wolnej chaty na te wódczane ceremoniały, rozmyśla o czasie. Przemierzając

godzinami puste mieszkanie zastanawia się na sensem działania, nad grą pozorów. Nad pustką słów i gestów. Obmyśla plan,

chce wreszcie sięgnąć po doświadczenie skrajne, po prawdziwe, świadome działanie: chce coś naprawdę przeżyć, zdobyć się na

odruch rzeczywiście wolnej woli, bez oglądania się na konsekwencje - i potem spokojnie, ostatecznie odejść. Wasyl "kocha świat,

i jak na prawdziwego kochanka przystało, chce umrzeć dla swej miłości". Wasyl kocha w świecie rozmaitość - a tej coraz mniej.

Namawia kolegów na wspólną wyprawę w góry, gdzie coś się ma naprawdę zdarzyć. To ma być prawdziwe dotknięcie bytu.

Inaczej mówiąc: "Bandurko w końcu zwyciężył, przekonał nas, że nasze życie jest gówno warte i powinniśmy coś zrobić". Już na

początku tej "partyzanckiej" zabawy, która rychło przestała być zabawą, Narrator i Mały spostrzegają wśród padlinożernych wron

białego kruka: "To mógł być zwyczajny albinos, ale inne powinny go zadziobać albo odpędzić...chyba że jest najsilniejszy ze

wszystkich".

 

 

Biały Kruk II

 

 

Do czwórki starych kumpli dołącza Kostek, człowiek z innego miasta, obcy. Przygląda się tej magmie, jaką jest życie Narratora,

Małego i Gąsiora. "Myślę, że przejrzał nas na wylot. Jeżeli takich zarzygańców można w ogóle przejrzeć". Kostek próbował być

literatem, ale uznał, że nie sprosta fantazji, jak płynie codziennie z prasy i telewizji. Jego maszyna do pisania to była "petarda

pełna gówna, pochrząkiwań, pierdnięć, stęknięć i pobekiwań, bo tylko taką postać mogło przyjąć moje dzieło..." Zapisane kartki

wrzucił do Wisły. Stwierdził, że samo życie domaga się korekt, że kreacja słowna to za mało, że trzeba tworzyć zdarzenia...

Kostek Górka, "łódzki demiurg za pięć złotych". Kostek i Wasyl - zimny skurwiel i natchniony "wrażliwiec-gorliwiec", niedoszły

literat i niedoszły pianista - stają się sobie koniecznie potrzebni. Obaj chcą dotknąć istoty rzeczy, tylko że Wasyl z miłości do

niej, a Kostek z nienawiści, a może raczej wstrętu.

 

 

Dotknięcie losu

 

 

I dochodzi do zdarzenia już opisanego. Kostek bez żadnego powodu atakuje - a może i zabija - samotnego wopistę. Coś się

wreszcie naprawdę zdarzyło. Cała piątka może być podejrzana, żarty się skończyły.Kostek ma ich w garści, może zeznać, co

chce. Zaczyna się ucieczka, zabawa przemienia się w makabrę. Gąsior choruje, Mały jest ranny. Jednak władza, jaką ma Kostek,

słabnie. Bieg zdarzeń, jego dzieło, wymyka mu się z rąk. Wasyl, po chwili słabości, powraca, by sprowadzić pomoc dla Gąsiora.

Kostek usiłuje go powstrzymać. Ostatecznym argumentem jest sprężynowy nóż. Ale w szamotaninie nad urwiskiem ginie też

Kostek. Nie ma już białych kruków. Narrator z Małym ruszają przez zaspy, ciągnąc Gąsiora na kawałku blachy.

 

 

Poza fabułą i pod fabułą

 

 

Poza fabułą są wspomnienia i obrazy. Pod fabułą - rozmyślania o czasie, które na fabułę mają wpływ zasadniczy. Czas staje tu w

miejscu, cofa się, nawet znika, pociągając za sobą w nicość sens wszelkiego działania - w tym Wasylowego planu. Czas jest

uciążliwy. Jak życie, ta "śmierć podawana po łyżeczce" . To "prawdziwe życie", wymyślone przez Wasyla, przynosi zmęczenie, a

za sprawą Kostka - tragedię.

 

 

Obrazy

 

 

Stasiuk jest świetnym opowiadaczem, dość zresztą okrutnym ( jak w tomie opowiadań Mury Hebronu). Ale umie opowiadać nie

tylko fabułą, ale i obrazami. Biały Kruk jest poza wszystkim innym znakomitym obrazem Beskidu Niskiego, bo tu właśnie

rozgrywa się akcja. Stasiuk w Stachurowym stylu zmienia nazwy, ale dość łatwo je rozszyfrować. Natomiast w opisie bezbłędnie

trafia w sedno rzeczy. Twierdzi co prawda, że "miejsce w Białym Kruku jest wszędzie i nigdzie", ale w istocie pozostaje realistą - i

to dobrym.Bo w ogóle jest dobrym pisarzem. Niektórzy zarzucają mu naśladownictwo Hłaski i Stachury. Jednak Stasiuk jest już

obok nich.

piec konwekcyjno parowy unox