Wyszukiwarka:
Artykuły > Epoka - Barok >

Barok w mojej pamięci (co kojarzy mi się z barokiem)




Barok w mojej pamięci (co kojarzy mi się z barokiem).

Barok w mojej pamięci zapisał się jako epoka wielkich kontrastów. Jeśli dobrze się przyjrzeć czasom baroku, można odnaleźć w nich prawie wszystko, co dotąd zarezerwowane było dla poszczególnych epok. Mamy bowiem w baroku i ascezę, i fanatyczną niemalże religijność, ale też i beztroskie oddawanie się przyjemnościom życia. Barok też nie milczał w sprawie narodowej, nie omijał także i bieżącej polityki.

Z powodu tego wewnętrznego zróżnicowania epoki trudno dać w kilku słowach jej charakterystykę. Jakakolwiek próba uproszczenia świata baroku do kilku zdań z góry skazana jest na porażkę, gdyż w baroku żaden pogląd filozoficzny, żaden model życia nie uzyskał wyraźnej przewagi. To odróżnia barok od dwu poprzednich epok - renesansu i średniowiecza, które odznaczały się dość wyraźnymi rysami.

Co zaważyło na tak niejednoznacznym obliczu barokowej kultury? Wydaje mi się, iż głównej przyczyny tego niesamowitego zróżnicowania poglądów i prądów artystycznych i myślowych należy upatrywać w tle historycznym epoki. Czasy baroku były bardzo burzliwe. Świat stał się znacznie bardziej niebezpieczny i wieloznaczny w porównaniu z czasami renesansu. Europą wstrząsały historyczne konflikty. W latach 1618-1648 przez nasz kontynent przetoczyła się najkrwawsza do tamtych czasów wojna, która przeszła do historii pod nazwą wojny trzydziestoletniej. Stare, pamiętające jeszcze głębokie średniowiecze monarchie, zatrzęsły się w posadach. Nic, co dotąd powszechnie uznawane było za wieczne, nie oparło się tej próbie sił. Upadły ziemskie autorytety, na starych zwyczajach i tradycjach europejskich pojawiły się mocne rysy.

Prócz wewnętrznych konfliktów zbrojnych Europie zagrażało niebezpieczeństwo najazdów tureckich. A że nie była to czcza groźba, przypomnijmy sobie, co zrobił nasz król Jan III Sobieski pod Wiedniem.

Jakby mało było dotąd wymienionego zła, po Europie w czasach baroku przetoczyła się fala potężnych konfliktów religijnych. Kościół katolicki żywo i bezpardonowo zaangażował się w walkę z wybuchłą w renesansie reformacją. I nie były to bynajmniej potyczki akademickie. Była to walka na śmierć i życie. W całej Europie płonęły stosy, które kończyły błądzenie "innowierców" i oszczędzały im przez to późniejszych mąk piekielnych. Odpowiedzią Kościoła na zarzuty wyznań zreformowanych było, miast koniecznej reformy, usztywnienie doktrynalnego stanowiska i dążenie do otwartej konfrontacji z ruchami heretyckimi. Ci zaś na agresywną politykę Kościoła odpowiadali również agresją, powodując, że religia zaczęła być bardziej sprawą polityki niż osobistym wyborem człowieka.

W tak niespokojnych czasach, kiedy nawet szukanie pociechy w religii było utrudnione, ludzie musieli podejmować różne próby oswojenia zdziczałej rzeczywistości. Jednym ze sposobów na życie w baroku było zdystansowanie się do świata doczesnego. Nurtowi temu przyświecała maksyma wyjęta z biblijnej księgi Koheleta "Vanitas vanitatis et omnia vanitas" - "marność nad marnościami i wszystko marność". Marne były wszelkie wartości życia doczesnego. Marnością był majątek, sława, tytuły, wysokie społeczne stanowisko. Marne było nawet ludzkie życie, gdyż ono trwa zaledwie mgnienie oka. Cóż więc warte jest uwagi? Czemu się poświęcić i gdzie szukać pociechy? Niektórzy barokowi twórcy podają jako receptę na wszelkie troski i zmartwienia człowieka wiarę w Boga. Okazywanie Mu bojaźni i posłuszeństwa rozwiewa wszelkie smutki i obawy. W Bogu należy pokładać ufność. On jest jedyną siłą, która liczy się na tym przesiąkniętym marnością padole łez i rozpaczy. Wezwanie do poświęcenia się Bogu płynie z krótkiego wiersza Daniela Naborowskiego, opatrzonego znaczącym tytułem "Marność". Wymowę tego utworu podnosi inny wiersz tego poety o wiele mówiącym inicjale "Krótkość żywota". Autor uważa, że skoro wszystko na świecie to marność, a na dodatek życie ludzkie to "cień, dym, wiatr", nie pozostaje człowiekowi nic innego, jak wypatrywać bożego miłosierdzia.

Jednak nie jest to recepta uniwersalna, która rozwiązałaby wszelkie egzystencjalne problemy człowieka doby baroku. Oddać się Bogu - w porządku. Ale w jakim obrządku należy to uczynić? Czy tkwić na łonie katolicyzmu, czy wybrać jakieś inne wyznanie? A jeśli, nie daj Boże, już się w innej tradycji wychowałem, czy wracać na łono Kościoła, czy być wiernym wyznaniu rodziców? Na te pytania człowiek czasu baroku nie był w stanie dać sobie wyraźnej i jednoznacznej odpowiedzi (tej odpowiedzi nie ma do dziś). Niezależnie w jaki sposób oddawał cześć Stwórcy, zawsze gdzieś na dnie świadomości musiał żywić obawę o to, czy postępuje słusznie. Co będzie, jeśli jego pacierze okażą się "nieważne" i nie dotrą do przed boski majestat? Strach pomyśleć... Jak więc widać, wiara w Boga nie była jedynym remedium na troski barokowego świata.

Z przedstawionego wcześniej założenia, że świat doczesny to marność, niektórzy ludzie barokowi wyciągali zgoła odmienny niż powyższy wniosek. Jeśli świat jest marnością, a życie trwa chwilę, używajmy tego żywota! Bierzmy, ile się da tej mizernej marności, ucieszmy się choć przez tę krótką chwilę, w której dane jest nam istnieć. Nie troszczmy się o jutro, ono samo przyjdzie i bez naszej troski. Póki co bawmy się, tańczmy, kochajmy, bo życie jest krótkie. Takie wnioski można wysnuć z niektórych wierszy Jana Andrzeja Morsztyna, w których opiewa on to, co Naborowski uznawał za marność. Czymże bowiem jest miłość w oczach Naborowskiego? Ano marnością. Ale ile miłość potrafi dać radości - przekonuje Morsztyn w swym sonecie pod tytułem "Cuda miłości".

Nie było więc, jak łatwo zauważyć, jednego świata wartości, którym hołdowaliby zgodnie wszyscy ludzie epoki. Lecz przecież nie tylko filozofią człowiek żyje. Życie to przede wszystkim zwykłe dni i zupełnie przeciętne sytuacje. Jednakże to, co dziś uważamy za powszedniość, dla ludzi żyjących kilka wieków po nas uchodzić będzie za kopalnię historycznej wiedzy o danej epoce. Barok przyniósł obfitość takich "kopalni", gdyż panowała wówczas moda na tworzenie literatury pamiętnikarskiej. Najsłynniejszym dziełem polskiej sztuki pamiętnikarskiej są niewątpliwie "Pamiętniki" Jana Chryzostoma Paska. Zawarł w swych wspomnieniach kompendium wiedzy o epoce. Pisał o zwyczajnym życiu, nie mając świadomości, że zapiski jego staną się tak wdzięcznym polem do popisu dla historyków. Pasek dla swoich pamiętników inną raczej widział przyszłość. Miały one stać się wzorcem dla potomnych. Celowo dobierał fakty do swych wspominek, odpowiednio je komentował, aby stworzyć krystaliczny obraz szlachcica-ziemianina. Toteż "Pamiętniki" lepszym okazują się źródłem poznania barokowych realiów dnia codziennego niż barokowych postaw, które poddane są mocnemu retuszowi. Drobny ten zabieg moralizatorski nie umniejsza jednak znaczenia dzieła Paska.

Jasno wypływa z tych kilku zaledwie przykładów, że barok w mojej pamięci zapisał się przede wszystkim jako epoka kontrastów. Trudno wobec tego pokusić się o zwięzłą i jednoznaczną ocenę tej epoki, zwłaszcza, że w programie nauczania traktuje się ją nieco po macoszemu, o czym świadczyć może choćby tylko ilość stron poświęcona mu w podręczniku.