Wyszukiwarka:
Artykuły > Język Polski >

45. Temat: Sila i slabosc czlowieka w literaturze o wojnie i okupacji




45. Temat: Sila i slabosc czlowieka w literaturze o wojnie i okupacji Dzieje literatury polskiej w okresie II wojny swiatowej byly scisle zwiazane z tragiczna sytuacja narodu bedacego pod okupacja hitlerowska. Wojna wywarla niezatarte pietno na psychice kazdego czlowieka, który zmuszony byl przejsc przez to pieklo. Pamiec o tym nie zginela mimo uplywu lat. Postarali sie o to polscy pisarze i poeci, którzy uczestniczyli w tragicznych wydarzeniach zwanych "czasem apokalipsy spolecznej". Najokrutniejszym doswiadczeniem z tamtych dni byly obozy koncentracyjne, milionowa martyrologia narodów, machina smierci stworzona przez hitlerowców. Wydarzenia wojenno-obozowe znalazly swój oddzwiek miedzy innymi w utworach Tadeusza Borowskiego, Zofii Nalkowskiej, Andrzeja Szczypiorskiego, Gustawa Herlinga-Grudzinskiego. Ich osobiste przezycia z tych lat wplynely na powstanie utworów o dniach wypelnionych oczekiwaniem na smierc. Borowski przeszedl pieklo obozów koncentracyjnych, Nalkowska pracowala w Miedzynarodowej Komisji do Badania Zbrodni Hitlerowskich, Grudzinski byl wiezniem sowieckiego lagru, Szczypiorski obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Wszyscy oni zasmakowali gorzkiego chleba wojennych dni, poznali rozpacz i cierpienie. Znalazlo to odzwierciedlenie w ich utworach, w których glówne miejsce zajmuje przedstawienie ludzkich postaw. Tadeusz Borowski Autor w swoich opowiadaniach stara sie zwrócic uwaga czytelnika na to, co w obozowej rzeczywistosci strach i tchórzostwo moga zrobic z czlowiekiem. Te dwie cechy sa u Borowskiego glównymi slabosciami ludzi. Doprowadzaja do degradacji moralnej, upadku czlowieka, zatracenia wszelkich wartosci. W ekstremalnej sytuacji, jaka z pewnoscia jest przebywanie w obozie, znikaja cechy powszechnie uwazane za humanitarne, nie ma tu wspólczucia, milosci. Jest tylko chec przezycia za wszelka cene. Wiezniowie przechodza proces stopniowego obojetnienia wobec cierpienia i smierci innych. Ciagle walczacy o zywnosc, borykajacy sie z chorobami i wycienczeniem zatracaja powoli ludzkie cechy. Nie sa zdolni do litosci, przyjazni, milosci, czy chociazby poczucia solidarnosci. Wydawaloby sie, ze wspólna niewola, zagrozenie i niepewnosc, co przyniesie nastepny dzien, powinny zblizac wiezniów do siebie, rozwinac w nich wspólczucie i przyjazn. Jednak tak nie jest. Sa to ludzie bezwzgledni wobec innych. Potrafia spokojnie patrzec, jak kapo zneca sie nad wspólwiezniem i nie reagowac na ten widok. Strach o samego siebie, strach przed kara paralizuje wszelkie dzialania. On tez sprawil, ze bardzo szybko ludzie przyzwyczaili sie do codziennego mordowania towarzyszy niedoli. Z czasem smierc blizniego przestala wywierac jakiekolwiek wrazenie. Godnosc czlowieka nie istnieje, jest dla wiezniów abstrakcja. Nikt nie kryje sie z tym, ze okradl wspólwieznia, lub ze zyczy mu smierci. Nikt tez nie wstydzi sie, ze szuka jedzenia w smietniku. W obozie nie ma takze pojecia dobra. Dobitnie ukazuje to scena, w której wiezniowie nie potrafia wspólczuc idacym na smierc kobietom, choc wiedza co ich czeka. Inna scena przedstawia kobiete, która wyrzeka sie wlasnego dziecka, aby tylko przezyc i uratowac sie przed komora gazowa. Wszystko to sprawily ekstremalne warunki, w jakich znalezli sie wiezniowie. Zamknieci w obozach koncentracyjnych, skazani na zaglade, badz przetrwanie kosztem drugiego czlowieka. Dlatego nie bylo mowy o solidarnosci czy wspólczuciu. Uleganie emocjom równalo sie bowiem smierci. Borowski w swoich opowiadaniach pokazuje, ze normy etyczne stracily racje bytu i zastapione zostaly nowym kodeksem opartym na negatywnych aspektach duszy ludzkiej: strachu i tchórzostwie, które gwarantowaly choc w minimalnym stopniu szanse przezycia. Zarzucona Borowskiemu, ze pokazywal w swych utworach calkowita biernosc i nie uwzglednial istniejacego oporu. Byl to celowy zabieg, który mial na celu przedstawienie calej okrutnej prawdy o czlowieku, do czego jest zdolny kiedy jest glodny i chce przetrwac. Borowski uwaza, ze najwieksze slabosci czlowieka to strach i tchórzostwo, znalezienie innych pozostawia czytelnikowi. Andrzej Szczypiorski W swojej powiesci pt. "Poczatek" nie ukazal rzeczywistosci obozowej, ale na jej powstanie na pewno duzy wplyw mial pobyt pisarza w obozie Sachsenhausen, gdzie musial zrewidowac wiele swoich pogladów i przewartosciowac opinie o ludziach. Autor uwazal za najwieksza slabosc czlowieka biernosc, bo "w momencie, kiedy jestesmy bierni, zlo zaczyna dzialac samo przez sie, aby dobro moglo dojsc do glosu musimy byc czynni, to wymaga ogromnego wysilku, zeby dobrem ocalic nasza czlowiecza dobroc". Autor twierdzi równiez, ze " nie wiedzielismy, kim jestesmy i dopiero faszyzm, dopiero wojna otworzyla nam oczy, pokazala co tkwi w naturze czlowieka". Najwieksza dla Szczypiorskiego sila i zaleta czlowieka jest czyn i dzialanie. Bohaterowie bez wzgledu na status spoleczny dzialaja i w wiekszosci sa to dzialania pozytywne, i tak na przyklad sedzia Romnicki organizuje ucieczke z getta Joasi Fichtelbaum, lozy na jej utrzymanie. Po tym czynie "zyje bardziej niz kiedykolwiek przedtem". Siostra Weronika organizuje pomoc dla rannych i bezdomnych, opiekuje sie, mimo poczatkowych oporów, zydowskimi dziecmi. Chcac je ratowac od smierci chrzci je, wdraza do wiary chrzescijanskiej, uczy znaku krzyza, pacierza. Kolejarz Filipek pomaga w uratowaniu Irmy Seidenmam z Gestapo, dzieki znajomosci z Niemcem Johanem Millerem. Wiktor Suchowiak, zawodowy bandyta, rabus, jest jednoczesnie postacia wzbudzajaca ogromna sympatie czytelnika. Kiedy Zydzi zaczynaja szukac mozliwosci ucieczki z getta, przemyca ich do aryjskiej czesci miasta. I mimo, ze czyni to za oplata, to jednak spelnia szlachetny uczynek, ratujac od smierci wiele istnien ludzkich. Bohaterowie Szczypiorskiego pod wplywem wojny zmienili sie, ujawnily sie ich prawdziwe oblicza. Obudzila sie w nich chec pomocy, chec dzialania dla dobra innych. To dzialanie wlasnie bylo w latach okupacji wielka sila. To ono nadawalo sens ich zyciu, pozwalalo aby zycie to bylo pelniejsze, bardziej wartosciowe. Zofia Nalkowska Autorka zbioru opowiadan pod tytulem "Medaliony". Mieszkajac w czasie okupacji w Warszawie byla swiadkiem powstania w getcie i powstania w 1944 roku. Widziala okrucienstwo Hitlerowców. Pracujac zas w Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich miala okazje poznac wiele ludzkich tragedii, których przyczyna byli zbrodniarze niemieccy. "Medaliony" to zbiór, który ukazuje losy ludnosci skazanej na terror i cierpienie. Obejmuje osiem opowiadan, a wlasciwie wstrzasajacych relacji o okupacyjnej rzeczywistosci. Autorka niczego nie koloryzuje, nie ocenia, przedstawia tylko fakty. Jest to celowy zabieg, aby wywrzec na odbiorcy jeszcze wieksze wrazenie i uzmyslowic mu caly ogrom okrucienstwa, jakiego dopuscili sie okupanci. W jednym ze swoich opowiadan Nalkowska przedstawia przestepczy proceder, jakiego dopuszczali sie Niemcy, mianowicie produkowali mydlo z tluszczu ludzkiego. Bohater tego utworu mówil o tym w sposób calkowicie obojetny, spokojny, pozbawiony emocji, tok jakby byla to rzecz najnormalniejsza w swiecie. W pozostalych opowiadaniach autorka koncentruje sie na sytuacji wiezniów obozów. Pisarka pokazuje jak pod wplywem strachu przed smiercia zanikaja wszelkie wartosci, ludzie "laduja" na samym dnie upodlenia. Szczególnym opowiadaniem jest utwór "Dorosli i dzieci w Oswiecimiu". Nalkowska w niezwykle dramatyczny sposób przedstawia panujace warunki. Personel obozowy to bezwzgledni ludzie pozbawieni wszelkich humanitarnych uczuc, potrafiacy zabijac dla zabawy. Szczególnie okrutnie traktowane byly dzieci, z których wiekszosc szla do gazu, reszta, której udalo sie przezyc selekcje, zmuszona byla do nieludzko ciezkiej pracy. Obcowanie z okrucienstwem i nieszczesciami ludzkimi powodowaly, ze dzieci zatracaly uczucia i czlowieczenstwo, a stawaly sie reagujacymi instynktownie na otaczajacy swiat zwierzatkami. Problem degradacji czlowieka podejmuje opowiadanie "Przy torze kolejowym". Ukazuje ono uciekajacych z transportu ludzi. Mezczyzna zostal zastrzelony, kobieta ciezko raniona w kolano. Lezala calymi godzinami przy torze kolejowym, czekajac, az ktos jej pomoze. Przechodzili tamtedy ludzie, ale nikt nie podal jej pomocnej reki, gdyz bal sie kary, jaka mogla go za to spotkac. Kiedy zjawili sie dwaj policjanci, poprosila, zeby skrócili jej meke i zastrzelili ja. Odmówili. Gdy zjawili sie po raz drugi kobieta ponowila prosbe, az w koncu pewien mlody czlowiek poprosil o pistolet i zastrzelil ja. Jej cialo lezalo jeszcze cala dobe, gdyz wszyscy bali sie je pochowac. Ci, którzy widzieli sytuacje Zydówki, nie mogli dla niej nic zrobic. Paralizowal ich strach, który byl silniejszy niz wspólczucie czy litosc. Nalkowska glównie skupila swa uwage na strachu i na tym, co robi on z ludzmi. Pokazuje jak pozbawia on wszelkich humanitarnych uczuc, pozbawia czlowieka godnosci. Towarzyszyl mu kazdego dnia i byl glówna slaboscia w okresie wojny i okupacji. Gustaw Herling-Grudzinski W swoich wspomnieniach pod tytulem "Inny swiat" pokazal swiat sowieckiego obozu pracy. Mottem tej powiesci staly sie slowa Dostojewskiego z utworu pod tytulem "Zapiski z martwego domu": "Tu otwieral sie inny, odrebny swiat, do niczego nie podobny, tu panowaly inne, odrebne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy, tu trwal martwy za zycia dom, a w nim zycie jak nigdzie i ludzie niezwykli. Ten oto zakatek zamierzam tu opisac". Martwy dom wymieniony w motcie to oczywiscie to Rosja, zas "inny swiat" to swiat beznadziejnosci i braku litosci, zycie w pancerzu obojetnosci w swiecie odwróconych wartosci moralnych. W takim to wlasnie swiecie znalazl sie Gustaw Herling-Grudzinski. Metody jaki stosowali komunisci nie róznily sie specjalnie od metod hitlerowskich. Wiezniowie traktowani byli okrutnie. Panowal straszliwy glód, który dziesiatkowal ludzi. Musieli oni pracowac ponad sily, co w trudnych warunkach klimatycznych czesto doprowadzalo do smierci. Sowieci nie mieli jedynie krematoriów, wiezniowie stanowili bowiem cenna, bo tania sile robocza. Przezycie takich warunków bylo rzecza niezwykle trudna. Podobnie jak w obozie koncentracyjnym tak i tu ludzie zatracali wartosci moralne, obojetnieli na otaczajace ich zlo, przyzwyczajali sie do "innego swiata", w którym przyszlo im zyc. Dzialo sie tak jak pisal Dostojewski: "Czlowiek to istota, która do wszystkiego sie przyzwyczaja i sadze, ze to najtrafniejsze okreslenie czlowieka". Z dystansem i nalezyta powaga pisze Grudzinski o "prawach" zycia obozowego, takich jak obojetnosc na cierpienie i chorobe drugiego, brak reakcji na nieludzkie wydarzenia rozgrywajace sie na oczach wiezniów. Do tych praw naleza jeszcze: przestrzeganie zasady nienarazania sie, znikanie z oczu innym, roztapianie sie w masie ludzkiej, zakazywanie sobie glosnego myslenia o tym, co sie mysli, niewyrazanie jakichkolwiek opinii, zwiazanie sie z wlasna prycza jako swoim azylem i bezpieczenstwem. Znamienna cecha jest spokój w relacjonowaniu zachowan przeczacych czlowieczenstwu. Zdrowi wiezniowie nie pomagaja chorym, widzacy nie podaja reki tym, którzy cierpia na kurza slepote. W sposób chlodny i zobiektywizowany Grudzinski pisze o tym, jak w obozie nie wolno zawierzac nadziei, nie wolno marzyc o zwolnieniu, bo zwyklo to konczyc sie rozczarowaniem: dodaniem lat, przedluzeniem wyroku w ostatniej chwili, tak jak stalo sie to w wypadku Ponomarienki, starego kolejarza z Kijowa. Przesiedziawszy w obozie 15 lat z radoscia wciaz mówil o nadchodzacym zwolnieniu. W dniu ukonczenia wyroku dowiedzial sie, ze wyrok przedluzono mu bezterminowo. Stary bolszewik wrócil do baraku blady, polozyl sie na swojej pryczy i umarl na atak serca. Warunki obozowe doprowadzaly do zobojetnienia i wzajemnej nienawisci. Twardnialy serca, nie reagowaly ludzkie dusze, odstepujac po miesiacach i latach pobytu w obozie od uznawanych zasad moralnych, takich jak milosc blizniego. Skorupa zobojetnienia pekala i tajala przed zblizajacymi sie swietami. Szanse przetrwania mieli ci, którzy potrafili narzucic sobie dyscypline myslenia o przeszlosci i rzadkiego jej wspominania. Aby przezyc nalezalo jak najszybciej zapomniec o litosci, bo kazdy wiezien uwazal, ze potrzebuje jej bardziej niz inny. Wyczerpujaca praca lamala ludzi i ponizala ich do tego stopnia, ze nie bylo rzeczy, której by nie zrobili dla zdobycia dodatkowego kawalka chleba. Jedyna sila wiezniów sowieckiego lagru byla nadzieja. Nadzieja, która niejednokrotnie przynosila rozczarowanie, ból, zwatpienie, gdy to, o czym sie marzylo, spelzlo na niczym. Jednak wiezniowie trwali w niej, ona dawala im sile do dalszego zycia, a wlasciwie do dalszej wegetacji. Z nadzieja czekali na kolejne widzenie z rodzina, które bylo chwilowym wyzwoleniem sie z rygoru obozowego. Odbywalo sie ono w "domu swidanij". Dom ten jedna czescia przylegal do obozu, a druga do wolnej ziemi. "Tak wiec - objasnia pisarz - mozna smialo powiedziec, ze dom, w którym wiezniowie spotykali sie po latach ze swoimi najblizszymi, znajdowal sie na pograniczu wolnosci i niewoli, przestapiwszy próg przepierzenia, wygolony, wymyty, i odswietnie ubrany katorznik wpadal prosto w ramiona, wyciagniete ku niemu z wolnosci". Kolejnym azylem dla wiezniów byl szpital, do którego kazdy chcial dostac sie za wszelka cene, aby tam odpoczac, aby ratowac resztki czlowieczenstwa. Dlatego tez nie stroniono od samookaleczenia, aby tylko dostac sie tam. Niektórzy wiezniowie trwali w obozie dzieki nadziei na ucieczke, tak jak Fin Rust Karinen. Przyjechal on nielegalnie do Rosji. W czasie czystki po zabójstwie Kirowa, aresztowano go pod zarzutem dostarczenia zamachowcom tajnych instrukcji. Podjal on próbe ucieczki, kiedy wybuchla wojna radziecko-finska. Okazalo sie jednak, ze siedem dni bladzil po okolicy, wreszcie dotarl do wsi oddalonej zaledwie 15 kilometrów od obozu w Jercewie, dokad chlopi natychmiast go odstawili. Kiedy po latach narrator spotkal Karinena w wojsku na froncie irackim, ten wyznal, ze wlasnie nadzieja ucieczki pozwolila mu przetrwac obóz. Prawo jazdy Kraków http://xn--geburtstagswnsche-24-0ec.eu